Jarmark św. Dominika w Gdańsku to w tym roku 745 stoisk, na których sprzedaje 662 wystawców. W kramach znajdziemy 18 kuchni świata, rękodzieło, rzeczy kolekcjonerskie czy antyki. Ale jarmark to także część artystyczno-kulturalna.
- Targowisko musi istnieć, a wniosek potencjalnego inwestora to może być pierwszy krok w kierunku jego likwidacji - uważa kielecki radny, Maciej Jakubczyk.
Zarząd targowiska przy pl. Szembeka wymaga od handlarzy, żeby pracowali do późna. To nowy sposób na przyciągnięcie młodszej klienteli. Kupcy twierdzą jednak, że to ponad ich siły, a wieczorem i tak klientów nie mają.
162 miliony złotych - na tyle zarządca hali przy ulicy Modlińskiej wycenił targowisko. Dotarliśmy do oferty inwestycyjnej, którą Sebastian Bogusz wysyłał do funduszy. Wynika z niej, że podwyżka czynszu, na którą nie zgadzają się kupcy, była od początku zaplanowana.
Decyzją sądu kupcy z Centrum Handlowego Modlińska 6d mogą dalej handlować. Czekają na komornika, który ma ich wprowadzić na teren targowiska. Ale zarządca hali nie ma zamiaru ustępować.
Zanim kupcy usłyszeli korzystne dla siebie postanowienia sądu, właściciel hali wezwał ich do opuszczenia lokali handlowych i zapłaty ponad 30 tys. zł za bezumowne korzystanie ze stoisk. - Znowu próbują nas zniszczyć psychicznie, ale my się nie damy - zapewniają kupcy.
Po trwających wiele dni negocjacjach, strony sporu ustaliły ostateczne stanowisko i doszły do porozumienia.
Po kolejnym burzliwym tygodniu w Centrum Handlowym Modlińska 6d skonfliktowane strony usiadły do rozmów. - Kompromis jest prawie ustalony, wkrótce będzie podpisane porozumienie - przekazują nam najnowsze wiadomości nasi rozmówcy z centrum.
W ostatnich dniach do każdego z polskich handlarzy zarządca centrum Modlińska wysłał wezwanie do zapłaty za użytkowanie boksów. Kupcy są w szoku
Zarządca hali przy Modlińskiej 6d od kilku miesięcy nie płacił za prąd, mimo że kupcy, którzy pracują w centrum handlowym, wysyłali mu pieniądze. Dostawca odciął energię, a czeczeńska ochrona obiektu eskaluje konflikt.
Spółka zarządzająca Centrum Handlowym Marywilska 44 pokazała projekt nowej hali, która ma stanąć w miejscu strawionego przez pożar w maju zeszłego roku targowiska.
Właściciel hali Modlińska 6d zabiera głos w głośnym konflikcie z kupcami, a głównie ich liderem Wietnamczykiem Chau Than Phamem. W tle duże pieniądze, łańcuchy i nóż, który miał być kuchenny, a okazał się nożem wojskowym
Po Centrum Handlowym Modlińska 6d otwartym przez część kupców ze spalonego centrum przy Marywilskiej chodzą mężczyźni z pałkami teleskopowymi i wywołują popłoch wśród handlujących. Stało się to po tym, jak zarządca terenu zażądał wyższych opłat za handel w tym miejscu, na co kupcy się nie zgadzają.
Pan Zbyszek ukradkiem ociera łzę, która spływa mu po policzku. - Zaczynałem tu pracować z ojcem, ryby sprzedawaliśmy wtedy jeszcze na zewnątrz, pod murem. Co mam pani powiedzieć, żal straszny.
Po kilku ciężkich miesiącach od otwarcia tymczasowego targowiska, kupcy ze spalonej hali Centrum Handlowego Marywilska 44 wreszcie łapią drugi oddech. Po serii remontów i innowacji klienci wrócili na Marywilską w szale świątecznych zakupów.
Można to uznać za innowację. Drugiej takiej chyba nigdzie w Polsce nie ma: plastikowe butle wiszą pod rynnami oraz pod dachem i w czasie deszczu zbierają wodę. Tak kupcy muszą sobie radzić z zalewaniem stoisk, towaru i klientów. Remont nie pomógł.
Kupcy ze spalonej hali przy ul. Marywilskiej wrócili do pracy na dobre. Ale w dwóch lokalizacjach. Jedni wrócili na stare śmieci, a ci, którzy nie zgadzali się z polityką zarządcy terenu Marywilska 44 otworzyli własne centrum handlowe przy Modlińskiej.
Kupcy ze spalonej Marywilskiej otworzyli własne centrum handlowe. Wrócili do pracy po pięciu miesiącach. Jakie nastroje im towarzyszą?
Obraz targowiska kiedyś tętniącego życiem jest - mimo reaktywacji - daleki od ideału. Kupcy są zawiedzeni działania zarządcy centrum, na dodatek mają mnóstwo wydatków, a klientów nie ma. Nawet Wietnamczycy się stąd powoli wyprowadzają.
Pod osłoną nocy w ogniu stanęło targowisko na Bielanach. Kupcom od dawna obiecywany jest nowy bazar w tej dzielnicy.
Na spotkaniu prezydenta Warszawy ze spółką zarządzającą halą Marywilska 44, padła propozycja budowy tymczasowej hali handlowej. Przyda się na czas odbudowy spalonego w niedzielę kompleksu na Żeraniu.
Jedna spółdzielnia - kupiecka - korzysta z Hal Banacha. Druga - mieszkaniowa - dowodzi, że hale są jej. Trzeba zaś udowodnić i posiadanie, i korzystanie, żeby dostać użytkowanie wieczyste. Spółdzielcy się nawzajem blokują, a deweloperzy łakomie zerkają na tę nieruchomość.
Na Marywilskiej zmiana formy protestu. Kolejne demonstracje zaplanowane są na najbliższe dni. Czy dojdzie do spotkania z władzami miasta?
Kupcy wynajmujący lokale handlowe w Centrum Marywilska 44 rozpoczęli akcję protestacyjną. Sprzeciwiają się podwyżce opłat za wynajem. Zamknęli swoje boksy, a witrynę niebiorących udziału w strajku najemców obrzucili jajami. To część głębokiego konfliktu między spółką a kupcami.
Kupcy z "Balcerka" od samego rana czekali dziś przed ratuszem. Przyszli zaprotestować przeciwko likwidacji placu targowego. Apelowali do prezydenta i radnych, by podjęli decyzję, która udowodni, że ważniejsze niż dobro dewelopera jest dobro ludzi. Co zrobili radni?
Żadne ze stoisk nie zostanie zlikwidowane, a kupcy nie muszą obawiać się o swoją obecność na targowisku - deklarują urzędnicy z ratusza, odpowiadając na niepokoje o losy popularnego bazaru przy Hali Gwardii. Miejskich aktywistów nie uspokoili.
Jarmark św. Dominika odbywa się w Gdańsku po raz 762. W tym roku już bez pandemicznych obostrzeń. W przedostatnią sobotę lipca władze miasta przekazały klucze do bram kupcom.
"Tylko nakazy i zakazy otrzymujemy od spółki Targowiska. Tak dłużej nie może być" - żalą się kupcy z rynku Łazarskiego i skarżą się na złą współpracę z poznańską spółką.
Kupcy z hali targowej przekazują sobie nawzajem informację, że jest firma, która planuje ich wykupić. Manufaktura z Łodzi, bo o niej mowa, chce zamienić to miejsce w food hall na wzór Hali Koszyki w Warszawie.
Najstarszy z poznańskich jarmarków, organizowany od ponad 40 lat na poznańskim Starym Rynku, zaczął się niefortunnie. Zamiast parady przeszła ulewa.
Drewniane domki, w których można będzie kupić świąteczne ozdoby i prezenty, staną na placu Adamowicza i placu Lotników. Bożonarodzeniowy jarmark, który ma szczecinian wprowadzić w atmosferę świąt, rozpocznie się 9 grudnia i potrwa 12 dni.
Miasto obiecuje konkretną pomoc: zwrot opłat targowych oraz objęcie kupców kolejnym miejskim pakietem wsparcia przedsiębiorców.
Za nami pierwszy weekend Jarmarku św. Dominika. Pogoda dopisała, a ceremonię otwarcia obserwowały tłumy mieszkańców oraz turystów.
Prace budowlane rozpoczęły się na przełomie kwietnia i maja. Już widoczna jest cała betonowa konstrukcja. Na pierwsze zakupy klienci Kauflandu poczekają do listopada. Asortyment będzie skromniejszy niż w sklepie tej sieci na prawobrzeżu.
O dziewiątej pierwsze dwie osoby, w asyście straży miejskiej i przedstawicieli miasta, weszły do hali KDT, by zabrać swoje rzeczy. Opróżnienie hali może jednak potrwać nawet dwa miesiące.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.