O takich przypadkach pisze się zazwyczaj: taka piękna katastrofa. Potężna giełdowa grupa, modne instagramowe marki dla kobiet - Quiosque i Laurella - warte 100 mln zł, a sprzedane za 100 tys. zł, w końcu - po serii reanimacji - wniosek o upadłość.
O takich przypadkach pisze się zazwyczaj: taka piękna katastrofa. Jest tu bowiem wszystko: stworzenie marki odzieżowej od zera, jej sprzedaż wielkiej firmie, korporacyjne przepychanki i nagły upadek. - Przy sprzedaży udziałów nie miałam w sobie tej siły, byłam na skraju załamania. Byłam małą, przestraszoną dziewczynką w świecie rekinów - wspomina założycielka.
Jak to możliwe, że spółka giełdowa o przychodach zbliżających się do miliarda złotych od kilku miesięcy nie jest w stanie sobie poradzić z obsługą przesyłek i nie płaci dostawcom? Na dodatek chodzi o markę Laurella, która jeszcze do niedawna słynęła z doskonałej jakości obsługi klienta, oraz Quiosque.
Klientki są wściekłe, ubrań brak. "Laurella, wy tak na serio? Nie panujecie nad zamówieniami i obsługą klienta. Ciągle oferujecie promocje i zaproszenia do zakupów, a nie ogarniacie tych z kwietnia".
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.