W napiętej atmosferze przebiegły obchody 190. miesięcznicy katastrofy smoleńskiej na placu Piłsudskiego. Pod nieobecność Jarosława Kaczyńskiego głos zabrał Mariusz Błaszczak. Doszło do słownego starcia z oponentami PiS.
Każdego dnia fotoedytorzy "Gazety Wyborczej" oglądają setki, a bywa, że tysiące zdjęć z kraju i ze świata. Tylko niewielki ułamek z nich ilustruje potem wydarzenia opisywane przez naszych dziennikarzy. Wiele wspaniałych fotografii nie ma szansy zaistnieć w serwisie Wyborcza.pl czy papierowym wydaniu "Wyborczej". A szkoda, by przepadły. Dlatego wybraliśmy dla Was zdjęcia, które nas dziś zachwyciły, zaciekawiły, zainspirowały lub po prostu wpadły nam w oko.
Miesięcznica smoleńska odbyła się w piątek pod znakiem rozliczeń. Prezes PiS zapowiedział walkę o prawdę w sprawie katastrofy smoleńskiej i ustalenie, kto "opłaca tych, którzy tutaj co miesiąc robią awanturę". I zapowiedział zmianę władzy.
Podczas miesięcznicy smoleńskiej 10 września Jarosław Kaczyński odniósł się pod pomnikiem na placu Piłsudskiego do nocnego naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez drony z Rosji. - Ci, którzy zbierają się tu zawsze przeciw nam, przeciw Polsce, są jeszcze bezczelniejsi - powiedział.
Sąd uznał, że "miało miejsce dwukrotne uderzenie ręką przez Jarosława Kaczyńskiego w okolice twarzy oskarżyciela prywatnego". I choć zachowania takiego nie należy pochwalać, umorzył sprawę. Dlaczego?
Kolejna miesięcznica smoleńska przebiegła według dobrze znanego scenariusza. Politycy PiS najpierw poszli na mszę i złożyli kwiaty przed pomnikami smoleńskimi na placu Piłsudskiego, a potem prezesowi PiS puściły nerwy.
Podczas kolejnej miesięcznicy smoleńskiej Jarosław Kaczyński odniósł się do wyborów prezydenckich. - Jesteśmy już dzisiaj w nowej sytuacji, mamy nowego prezydenta, mamy nadzieję na to, że to wszystko, co tak bardzo szkodzi Polsce, się skończy - mówił prezes PiS.
- Rafał Trzaskowski mógłby jako prezydent Warszawy zatrzymać to, co się tutaj dzieje i co jest złamaniem prawa - mówił Jarosław Kaczyński w sobotę rano na pl. Piłsudskiego wśród okrzyków aktywistów protestujących, jak co miesiąc, przeciwko teoriom o zamachu w Smoleńsku.
Prokuratura odmawia wszczęcia śledztw lub umarza je, gdy dotyczą policjantów, którzy atakowali legalne zgromadzenia Lotnej Brygady Opozycji. Mimo nagrań, dowodów i świadków. Za to na wniosek policji ściga aktywistów za pikietowanie w czasach PiS.
Na pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej wszedł 35-letni działacz Ostatniego Pokolenia Przemysław Siewior i oblał monument sztuczną krwią. Mówił, że zejdzie, dopiero gdy z działaczami spotka się premier. Policjanci sprowadzili go na ziemię
Prokuratura Okręgowa w Warszawie zidentyfikowała już mężczyznę, który na obchody kolejnej miesięcznicy smoleńskiej przyszedł ze skandalicznym hasłem. On sam tłumaczył, że na transparencie jest cytat z posła PiS.
Aktywiści zagłuszali "oświadczenie" Kaczyńskiego, gdy podczas miesięcznicy smoleńskiej na pl. Piłsudskiego mówiła o "reżimie Tuska" i policji, która jest "w sojuszu z wrogami Polski".
- Przyjdzie czas prawdy o tym wielkim oszustwie - mówił w czasie obchodów kolejnej miesięcznicy katastrofy smoleńskiej na pl. Piłsudskiego Jarosław Kaczyński. Jego słowa próbowali zagłuszać aktywiści. Prezes skomentował comiesięczne działania manifestantów.
W przyszłości wróci prawo i miesięcznice będą spokojne - zapowiedział Jarosław Kaczyński podczas miesięcznicy smoleńskiej na pl. Piłsudskiego. Spokój ten miałby zagwarantować Karol Nawrocki, jako prezydent RP. Pod pomnikiem doszło do szarpaniny.
W czasach PiS prokuratorzy bezprawnie naciskali na ściganie Zbigniewa Komosy za składanie przez niego wieńców przed pomnikiem smoleńskim. Teraz sami mogą mieć kłopoty. Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie w ich sprawie - ustaliła "Wyborcza".
Teoria o zamachu przydała się nie tylko PiS-owi. Przydała się również samemu Putinowi, który woli, by u sąsiada panował chaos i wzajemna nienawiść.
Organizatorzy miesięcznicy ogrodzili pomnik smoleński. Zbigniew Komosa nie mógł złożyć wieńca z tabliczką, za której zniszczenie Jarosław Kaczyński może mieć uchylony immunitet. Najmocniej pomnika bronił Antoni Macierewicz. W końcu został zatrzymany do kontroli.
Sejmowa komisja regulaminowa zastanawiała się, czy troje posłów Zjednoczonej Prawicy, w tym prezes PiS, powinno odpowiedzieć w sądzie za wydarzenia przed pomnikiem smoleńskim w Warszawie.
W przypadającą w niedzielę 175. miesięcznicę katastrofy smoleńskiej Jarosław Kaczyński z politykami swojej partii przybył na pl. Piłsudskiego. Tutaj czekali na niego przeciwnicy PiS.
W PiS się głowią, co zrobić, by prezes mógł bez przepychanek składać kwiaty pod pomnikiem katastrofy na pl. Piłsudskiego. I mają już na to pomysł. Na początek udało im się znowu zamknąć okolice pomnika niemal na cały dzień. Ale gra się toczy o coś więcej.
Od Zbigniewa Komosy, który co miesiąc składa pod pomnikiem smoleńskim wieniec z napisem "Pamięci ofiar Lecha Kaczyńskiego", Jarosław Kaczyński żąda przeprosin i zadośćuczynienia.
Zbigniew Komosa, którego Jarosław Kaczyński miał uderzyć dwukrotnie w twarz, zapowiedział złożenie prywatnego aktu oskarżenia przeciwko prezesowi PiS. Czy Sejm uchyli prezesowi PiS immunitet?
Nowogrodzkiej w badaniach wychodzi, że elektorat Konfederacji jest coraz bardziej przyjazny wobec PiS
Jarosław Kaczyński miał uderzyć Zbigniewa Komosę. Poturbowana Babcia Kasia trafiła do szpitala. Doszło do szarpaniny pod pomnikiem smoleńskim. Czy protestowanie przeciwko miesięcznicom ma jeszcze sens?
I tak się zastanawiam, czy rodzinom ofiar związanych z PiS więcej wolno?
Podczas miesięcznicy na placu Piłsudskiego doszło do przepychanek między politykami PiS a uczestnikami kontrmanifestacji. - Czy wam nie wstyd? - pokrzykiwał do manifestujących na pl. Piłsudskiego Mariusz Błaszczak. A Jarosław Kaczyński oburzał się, że policja nie odsuwa protestujących.
Od kiedy PiS straciło władzę, Jarosław Kaczyński podczas swoich miesięcznic na pl. Piłsudskiego niszczy wieńce i wdaje się w pyskówki z protestującymi. Przypominamy, co działo się pod pomnikiem smoleńskim po 15 października ubiegłego roku.
Policja analizuje właśnie sprawę szarpaniny spod pomnika smoleńskiego, do której doszło w nocy 10 sierpnia. Tam Jarosław Kaczyński, wspólnie z innymi politykami Prawa i Sprawiedliwości zaczął się szarpać z demonstrantami.
Jarosław Kaczyński złożył w sobotę, 10 sierpnia kwiaty pod pomnikiem ofiar katastrofy smoleńskiej na placu Piłsudskiego. Jak zwykle towarzyszyli mu protestujący przeciw miesięcznicom.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.