Ogłoszono nominacje do 83. edycji nagród, będących najlepszymi wyznacznikami oscarowych faworytów.
Brytyjska Akademia Filmowa ogłosiła listę nominowanych do "brytyjskich Oscarów".
Przed nami 90. Ceremonia wręczenia Oscarów. Jest kilku pewniaków, ale i kilka kontrowersji. - Jesteśmy dwa lata po znaczącej zmianie, gdy 683 nowych członków dołączyło do Amerykańskiej Akademii Filmowej. Wszystko po to, by wyrównać proporcje nie tylko miedzy płciami, ale i zwiększyć różnorodność rasową - zauważa Magda Felis. Jej zdaniem na tegorocznej gali może być wiele zaskakujących momentów, a to także za sprawą akcji #MeToo, która nie tylko wstrząsnęła Hollywood, ale i zmieniła panujące tam porządki.
Okazuje się jednak, że krytycy filmowi, jak to często bywa, nie są zgodni w tej ocenie. - Ja nie szczególnie widzę te zmiany, bo 680 osób to sporo, ale cała Akademia to ponad 7000 osób, więc ta zmiana proporcji nie jest aż tak znacząca - twierdzi Paweł Mossakowski. Jednocześnie przyznaje, że obecny skład Akademii bardziej odpowiada charakterystyką demograficznym niż 5 lat temu, kiedy w większości jurorami byli biali, mężczyźni, w dodatku leciwi.
Nie zgadza się z tym Katarzyna Wężyk, która podkreśla, że tym roku 4 z 9 nominowanych filmów mają główną bohaterkę. - Jeszcze do niedawna było tak, że historie z kobietami w roli głównej były uważane za babskie kino, w dodatku nie za bardzo poważne - zauważa Wężyk. I dodaje, że Greta Gerwig jest dopiero piątą kobietą w historii kina, która zdobyła nominację do Oscara za najlepszą reżyserię.
Co wydarzy się w trakcie tegorocznej gali? Czy Faye Dunaway i Warren Beattypo raz kolejny pomylą koperty i źle odczytają wyniki w kategorii najlepszy film ? Który film zdobędzie największą liczbę statuetek? Oglądajcie więcej na wyborcza.pl/Oscary
Oscara za najlepszy film zdobył "Moonlight" Barry'ego Jenkinsa, ale wręczający nagrodę Warren Beatty i Faye Dunaway jako pierwszy wyczytali tytuł "La La Land". Jak doszło do takiej pomyłki? Ceremonię i wpadkę organizacyjną komentuje Jacek Szczerba.