UE zatwierdziła nową normę emisji Euro 7 dla samochodów. Te przepisy będą ograniczać nie tylko emisje szkodliwych składników spalin do powietrza, dla kierowców oznaczają większe wydatki.
W ostatnim czasie media rozgrzewa temat stref czystego transportu, które w różnej formule są dyskutowane albo wprowadzane w największych miastach Polski - pisze dla Wyborcza.biz Tomasz Sułkowski z OTOMOTO.
W CEPiK pojawiły się dane dotyczące norm emisji spalin, jakie spełniają samochody. Każdy kierowca powinien sprawdzić, czy są one poprawne, bo to od nich będzie zależeć, czy w przyszłości wjedziemy do centrum miasta. Na zmianach zyskają kupujący auta z drugiej ręki.
Kilkaset złotych drożej będzie kosztować dostosowanie samochodów osobowych do Euro 7 - nowej unijnej normy emisji spalin. To przełomowe przepisy, które nie podobają się ani ekologom, ani koncernom motoryzacyjnym.
Ze względu na problemy wywołane przez sankcje rząd Rosji chce obniżyć standardy przy produkcji samochodów, zezwalając także na produkcję i sprzedaż pojazdów niespełniających dotychczasowych norm emisji spalin.
Stany Zjednoczone odchodzą od antyklimatycznej polityki Donalda Trumpa i przywracają ściślejsze standardy emisyjne dla nowych samochodów. Unia Europejska jeszcze szybciej chce skłonić producentów, by zmniejszali emisyjność aut. Na horyzoncie pojawia się pomysł wprowadzenie normy Euro 7.
Planowana przez fiskus waloryzacja opłat drogowych nie będzie dotyczyć przejazdów autami po państwowych autostradach, lecz opłat elektronicznych od ciężarówek i autobusów.
Kierowców czeka sezon rabatów na nowe auta. Bo w sierpniu dilerzy znów tworzyli zapasy aut, aby uniknąć problemów po wprowadzeniu od września zaostrzonych ekoprzepisów.
Od września kierowcy mogą mieć problemy z zakupem niektórych modeli aut z powodu nowych testów emisji spalin. A nowe auta z silnikami o bezpośrednim wtrysku benzyny będą musiały mieć specjalne filtry usuwające sadze ze spalin.
Mimo apelu pełnomocnika premiera ds. programu "Czyste powietrze", minister energii Krzysztof Tchórzewski nie przedłużył terminu konsultacji w sprawie rozporządzenia o normach jakości węgla. Przeciwko nowym przepisom, które dopuszczają węgiel najgorszej jakości do palenia w piecach, protestują samorządy i eksperci.
Minister energii Krzysztof Tchórzewski wbrew obietnicom premiera Morawieckiego chce dopuścić odpady z węgla do palenia w domowych piecach. Protestują samorządy, organizacje pozarządowe i inspektorzy ochrony środowiska, których resort energii nawet nie włączył w proces konsultacji norm dla węgla.
Koniec z kłębami trujących dymów unoszącymi się z kominów domów? Sejm przyjął ustawę o kontrolowaniu i monitorowaniu jakości paliw, w tym węgla. Ale o tym, czy węgiel najgorszej jakości rzeczywiście zniknie z rynku, zdecyduje rozporządzenie ministra energii, który do tej pory odpadów nie chciał się pozbyć.
W przyszłej dekadzie koncerny motoryzacyjne będą musiały o 30 proc. zmniejszyć emisje CO2 z nowych aut - proponuje Komisja Europejska. To zwiększy koszty produkcji przeciętnego auta średnio o 1 tys. euro.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.