Urząd Statystyczny w Opolu rozpoczął badania dotyczące kształcenia się osób dorosłych. Do każdego mieszkańca regionu pomiędzy 18. a 69. rokiem życia może się zgłosić ankieter. Warto jednak sprawdzić jego wiarygodność.
Złodziejom z Warszawy niestraszne było prawie 14 tys. kilometrów, które dzieliły ich od ofiary. Z konta mieszkanki Australii ukradli 350 tys. zł, ale to im nie wystarczyło. Połasili się na więcej. Ale wtedy wkroczyła policja.
Taka historia może przytrafić się niejednej osobie. Policjanci podają ją za przykład i ostrzegają, by nie dać się nabrać oszustom internetowym.
Oszuści zmanipulowali 28-letnią mieszkankę powiatu sokólskiego alarmującymi informacjami o rzekomym zagrożeniu jej oszczędności. Za ich namową przelała je na "bezpieczne konto". Uwierzyła, że rozmawia z pracownikami banku.
Dzień dobry, jestem pracownikiem banku. Pana pieniądze są zagrożone - usłyszał w telefonie starszy zielonogórzanin. Uwierzył i stracił 170 tys. zł.
39-letnia białostoczanka chciała ochronić swoje pieniądze, tymczasem straciła 115 tys. zł. Kobieta uwierzyła rzekomemu konsultantowi, który przekonał ją, że właśnie ktoś chce zaciągnąć na nią kredyt w Niemczech. Zainstalowała więc na swoim telefonie oprogramowanie typu AnyDesk.
- Mam jego imię i nazwisko, ksero dowodu. Poszedłem z tym na policję. I nic - mówi Adam z Mokotowa. "Fachowiec" oszukał go na ponad 20 tys. zł.
Były już oszustwa na wnuczka, na córkę i na amerykańskiego żołnierza, a także SMS-y z informacją o paczkach. Na tym jednak pomysłowość przestępców się nie kończy.
Portfele z dokumentami, koperty z gotówką, biżuteria i spora liczba smartfonów - wszystkie te rzeczy czekają na swoich właścicieli w rzeszowskim Biurze Rzeczy Znalezionych. Niektóre już od roku. Jak pracownicy weryfikują właścicieli? Mają sprawdzone sposoby.
Oszuści próbowali okraść seniorkę z Wrocławia metodą na wnuczka. Ta jednak od razu się zorientowała. - Gdyby policja przyjęła zgłoszenie, to przytrzymałabym ich przy słuchawce, ale zostałam zignorowana - skarży się "Wyborczej".
Przed świętami, gdy czekamy na zamówione prezenty, trzeba być bardzo wyczulonym. Nigdy nie dopłacać za przesyłkę.
Nie pomagają policyjne ostrzeżenia. Pięcioro oszustów, podając się za oficerów Centralnego Biura Śledczego Policji, wyłudziło od mieszkańców Gliwic, Rudy Śląskiej i Będzina 397 tys. zł. - Sprawcy działali zaledwie trzy miesiące - podkreślają śledczy z Sosnowca.
Policja prowadzi kampanię, w której ostrzega przed cyberprzestępcami. Szczególnie w okresie przedświątecznym ich nieuczciwe praktyki widać na portalach aukcyjnych, w sklepach internetowych i w mediach społecznościowych. Mogą pozbawić kupujących wszystkich oszczędności - jak panią Annę, która chciała kupić synowi wymarzony smartfon.
W Gorzowie, jak zresztą w wielu innych miejscowościach dochodzi do pokazów, gdzie wykorzystuje się naiwność zaproszonych. Mimo że mechanizm znany jest od lat, naiwnych nie brakuje - ostrzega Anna Synowiec, prawniczka i radna sejmiku.
Gorzowscy policjanci przez cały rok pracują nad bezpieczeństwem osób starszych. Seniorzy, którzy często stają się ofiarami oszustów, dzięki funkcjonariuszom mogą dowiedzieć się, jak nie dać się zmanipulować przestępcom.
Poszukiwany mężczyzna to najprawdopodobniej tylko mało znaczący pionek w organizacji przestępczej zajmującej się oszustwami i wyłudzeniami. Jego uchwycenie może jednak pomóc policji zinfiltrować pozbawioną skrupułów grupę.
Po intensywnej pracy śledczej podlascy policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy oszukali, skrępowali i okradli 32-letnią mieszkankę Suwałk. W jakiś czas po rozboju w mieszkaniach fałszywych policjantów śledczy znaleźli m.in. kilka jednostek broni z amunicją, kamizelkę przypominającą policyjne kamizelki taktyczne, krótkofalówki.
Spotkanie odbyło się w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych w Gorzowie. Policjanci wyjaśnili osobom starszym, jak działają dzisiaj oszuści oraz jakich zasad należy przestrzegać, by nie paść ich ofiarą i nie stracić dorobku życia.
Policjanci ostrzegają, że panującą drożyznę i problem z opałem na sezon grzewczy wykorzystują oszuści. Publikują fałszywe ogłoszenia w internecie dotyczące sprzedaży węgla, ekogroszku czy pelletu.
Ponad 200 zarzutów oszustwa usłyszała 23-latka, która na jednym z portali społecznościowych tworzyła fikcyjne konta i wystawiała na sprzedaż różne przedmioty. Jednak po otrzymaniu pieniędzy od kupujących, towaru nie wysyłała, a kontakt z nią się urywał. Znaleźli ją sokólscy policjanci.
Lubuscy policjanci spotykają się z seniorami w ramach projektu "Fałszywy telefon - zagrożone oszczędności".
Z 68-latkiem skontaktował się mężczyzna, który przedstawił się jako prezes kanadyjskiego banku. Poinformował go, że otrzymał 19-milionowy spadek po wuju. Chociaż senior nigdy nie miał rodziny w Kanadzie, dał się złapać w sieć kłamstw i stracił część oszczędności.
Rocznie tracimy półtora miliona złotych, bo dajemy się zwieść i wierzymy w historie wymyślane przez oszustów - mówi Marcin Maludy, rzecznik lubuskiej policji. Ostatnio gorzowianin przekazał przestępcy niemal ćwierć miliona złotych.
Mieszkaniec powiatu grajewskiego (Podlaskie) chciał w okazyjnej cenie kupić tonę ekogroszku z dostawą do domu. Gdy po kilku dniach mimo przelewu nie otrzymał zamówionego produktu, postanowił nawiązać kontakt ze sprzedawcą. Okazało się, że strona, na której dokonał zakupu, już nie istnieje.
Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Zielonej Górze ostrzega przed oszustami podszywającymi się pod pracowników funduszu.
Niestety, jak pokazuje policyjne doświadczenie, wypłata tak zwanych czternastek może okazać się sposobnością dla przestępczej działalności oszustów. Mundurowi przypominają, że świadczenia wypłacane są z urzędu. Oznacza to, że osoby uprawnione do otrzymania 14. emerytury nie muszą składać żadnego wniosku.
Wysokie ceny węgla przy jego niewielkiej ilości na rynku próbują wykorzystać oszuści. W sieci podszywają się pod składy węgla, oferując opał po mocno zaniżonych cenach. Po wpłacie zaliczki lub pełnej kwoty za zamówienie kontakt ze sprzedającym się jednak urywa.
Od 25 sierpnia Zakład Ubezpieczeń Społecznych rozpocznie wypłatę tzw. czternastych emerytur. Choć świadczenie przysługuje z urzędu i nie trzeba składać żadnego wniosku, wciąż pojawiają się oszuści, którzy w zamian za pomoc w otrzymaniu "czternastki" próbują wyłudzić pieniądze czy dane osobowe. ZUS apeluje o rozsądek i rozwagę.
Po raz kolejny policja uczula, by osoby sprzedające towary w internecie nie klikały w podejrzane linki, które otrzymują od potencjalnych kupców. Mieszkanka Piaseczna straciła w ten sposób 148 tys. zł.
- Te ogłoszenia mają zdjęcia i piękne opisy. Zazwyczaj osoba, która je zamieszcza, pisze, że wystarczy zapłacić kaucję, a mieszkanie będzie zarezerwowane. Niestety później okazuje się, że nieruchomość tak naprawdę nie istnieje - opowiada doradczyni z poznańskiego biura nieruchomości.
Pomimo licznych ostrzeżeń, tylko w ostatnim półroczu seniorzy z Płocka i powiatu dali się oszukać 26 razy. W lipcu funkcjonariusze przyjęli dziewięć takich zgłoszeń. Tylko od początku tego roku seniorzy z miasta i powiatu płockiego stracili łącznie 956 086 zł.
Kobieta podająca się za pracownicę ZUS-u i fałszywa "pani doktor" okradły seniorkę z Nowego Targu. Oszustki, obiecując podwyżkę emerytury, ukradły 77-letniej nowotarżance blisko 30 tys. złotych.
71-letnia białostoczanka była przekonana, że dzwoni do niej funkcjonariusz Centralnego Biura Śledczego Policji. I choć instynktownie w pierwszej chwili nie uwierzyła słowom dzwoniącego, rozłączając się, to jednak w kolejnych telefonach oszustom udało się zmanipulować seniorkę. Pod pretekstem rozpracowania grupy przestępczej oszuści wyłudzili od niej blisko 80 tys. zł i biżuterię o wartości około 63 tys. zł.
Kolejna osoba dała się nabrać oszustom, którzy kuszą szybkim i łatwym zyskiem na giełdowych inwestycjach. Zielonogórzanka dała im dostęp do swojego konta bankowego, straciła prawie 200 tys. zł.
Prawie dwa miliony Ukraińców znalazły schronienie w Polsce. Niektórzy są łatwym celem dla oszustów.
Oszuści znów dali o sobie znać. I tylko dzięki czujności pracownicy banku mieszkanka Moniek nie straciła oszczędności życia. Pracownica pokrzyżowała plany naciągaczom po tym, jak dowiedziała się, że 70-latka planuje oddać pieniądze rzekomym policjantom.
Oszuści, żerujący na ufności i naiwności seniorów, nieustannie okradają ich z oszczędności życia. Tylko jednej nocy oszukali dwie starsze kobiety, wmawiając im, że ich bliscy spowodowali śmiertelne wypadki i pomóc im może jedynie przekazanie pieniędzy. 83- i 90-latka przekazały im w reklamówkach łącznie 60 tys. zł.
Wyjątkowym draństwem popisali się młodzi ludzie, którzy postanowili zarabiać na zielonogórskim deptaku pod pretekstem pomocy słabszym. Kwestowali z puszkami, zbierali datki, ale wszystko miało wylądować w ich kieszeni. - Podszyli się pod fundację, mieli fałszywe identyfikatory - mówią policjanci.
Klienci dostali SMS-y z linkiem do fałszywej strony banku. Kto się nabrał, powinien jak najszybciej skontaktować się z prawdziwym mBankiem.
- Oskarżona ciągle wprowadzała nowe elementy: nowe filmy, posty, prośby. Przez około 10 miesięcy bardzo aktywnie uczestniczyła w całym procederze zbierania pieniędzy - mówił sędzia, argumentując surowy wyrok dla Agaty K., 42-latki z Siedlec. Kobieta twierdziła, że choruje na raka, oszukała ponad 6,5 tys. osób.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.