Podczas miesięcznicy smoleńskiej 10 września Jarosław Kaczyński odniósł się pod pomnikiem na placu Piłsudskiego do nocnego naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez drony z Rosji. - Ci, którzy zbierają się tu zawsze przeciw nam, przeciw Polsce, są jeszcze bezczelniejsi - powiedział.
Decyzji lokalizacyjnej dla pomnika smoleńskiego na pl. Piłsudskiego nie wolno było wydać - stwierdził wojewoda mazowiecki. Upadł dokument, na podstawie którego go zbudowano. Czy jest teraz samowolą budowlaną?
Wojewoda mazowiecki podał, do kiedy rozstrzygnie, czy pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej może stać na pl. Piłsudskiego. Rafał Trzaskowski tymczasem publicznie zapowiedział, że będzie tego pomnika bronić.
Ktokolwiek planuje działania Ostatniego Pokolenia, ta grupa powinna się go natychmiast pozbyć, bo sabotuje jej cele. I pogarsza i tak już zły jej wizerunek.
Choć pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej stoi na placu Piłsudskiego od siedmiu lat, to upadła decyzja, dzięki której powstał. Czy to znaczy, że można go będzie wkrótce przenieść?
Każdego dnia fotoedytorzy "Gazety Wyborczej" oglądają setki, a bywa, że tysiące zdjęć z kraju i ze świata. Tylko niewielki ułamek z nich ilustruje potem wydarzenia opisywane przez naszych dziennikarzy. Wiele wspaniałych fotografii nie ma szansy zaistnieć w serwisie Wyborcza.pl czy papierowym wydaniu "Wyborczej". A szkoda, by przepadły. Dlatego wybraliśmy dla Was zdjęcia, które nas dziś zachwyciły, zaciekawiły, zainspirowały lub po prostu wpadły nam w oko.
Na pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej wszedł 35-letni działacz Ostatniego Pokolenia Przemysław Siewior i oblał monument sztuczną krwią. Mówił, że zejdzie, dopiero gdy z działaczami spotka się premier. Policjanci sprowadzili go na ziemię
Jeszcze zanim został prezydentem Warszawy, Rafał Trzaskowski mówił, że tryb ustawiania pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej na pl. Piłsudskiego to "przykład pisowskiej buty i arogancji". Jako kandydat na prezydenta RP twierdzi, że ten pomnik powinien zostać w tym miejscu.
Organizatorzy miesięcznicy ogrodzili pomnik smoleński. Zbigniew Komosa nie mógł złożyć wieńca z tabliczką, za której zniszczenie Jarosław Kaczyński może mieć uchylony immunitet. Najmocniej pomnika bronił Antoni Macierewicz. W końcu został zatrzymany do kontroli.
Policja obezwładniła i zatrzymała mężczyznę, który w sobotę, 9 listopada, wspiął się na pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 r. na pl. Piłsudskiego i groził, że użyje broni. Po konsultacji lekarskiej został skierowany do szpitala na obserwację.
Niebezpieczne zdarzenia na Placu Piłsudskiego. Mężczyzna wszedł na pomnik Ofiar Katastrofy Smoleńskiej, groził, że ma broń i jej użyje. Przez trzy godziny okolice pomnika były sparaliżowane.
Od Zbigniewa Komosy, który co miesiąc składa pod pomnikiem smoleńskim wieniec z napisem "Pamięci ofiar Lecha Kaczyńskiego", Jarosław Kaczyński żąda przeprosin i zadośćuczynienia.
Podczas miesięcznicy na placu Piłsudskiego doszło do przepychanek między politykami PiS a uczestnikami kontrmanifestacji. - Czy wam nie wstyd? - pokrzykiwał do manifestujących na pl. Piłsudskiego Mariusz Błaszczak. A Jarosław Kaczyński oburzał się, że policja nie odsuwa protestujących.
"Małpa w czerwonym" jak nazwał jedną z dziennikarek jego brat, Lech, przy "putinowskiej szmacie" brzmi jak złośliwość, a nie obelga.
Po miesięcznicach smoleńskich prokuratura dostawała zawiadomienia, że politycy PiS, w tym Jarosław Kaczyński, kradli wieńce i tabliczki z napisami oskarżającymi Lecha Kaczyńskiego o sprawstwo katastrofy. Prokuratura umorzyła wszystkie z postępowań.
Czy "putinada" w ustach Kaczyńskiego to impreza sportowa czy raczej beztroska i bezmyślna czynność? Ani jedno, ani drugie.
Prokuratura podjęła decyzję w sprawie mężczyzny, który dzień przed ubiegłorocznymi wyborami parlamentarnymi wszedł na pomnik smoleński i groził, że się wysadzi.
Można by myśleć o upamiętnieniu 400 żołnierskich ofiar zamachu majowego lub ofiar Berezy kartuskiej.
Ministerstwo rozwoju i technologii uchyliło decyzję wojewody mazowieckiego, na podstawie której zbudowano pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej. Ustaliliśmy, co doprowadziło do tej nowej decyzji. Okazuje się, że PiS wpadł w pułapkę, którą sam zastawił.
Monument na warszawskim placu Piłsudskiego został ustawiony za rządów Prawa i Sprawiedliwości dzięki ominięciu regularnej procedury. Rząd Donalda Tuska rozpoczął procedurę, która ma odwrócić tamte decyzje.
Podczas 14. rocznicy katastrofy smoleńskiej Jarosław Kaczyński ruszył z sekatorem na wieniec złożony pod pomnikiem na pl. Piłsudskiego. Niszczył go mimo wezwań policji do przestrzegania prawa. Czy tym razem szef PiS popełnił nie wykroczenie, ale przestępstwo?
- Jestem przeciwnikiem tego, żeby ten pomnik zniknął z placu [Piłsudskiego] - ogłosił prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Nad tą wypowiedzią unosi się atmosfera wyborczej kalkulacji. Szkoda.
Minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz w wywiadzie dla "Newsweeka" oświadczył, że chce przyspieszyć odbudowę Pałacu Saskiego. Zapowiedział też możliwą zmianę lokalizacji stojącego na pl. Piłsudskiego pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej.
Warszawska prokuratura umorzyła dwa postępowania prowadzone w sprawie Jarosława Kaczyńskiego. W październiku prezes PiS zniszczył wieniec pod pomnikiem smoleńskim i próbował wyrwać telefon jednemu z demonstrujących.
Mężczyzna, który w przedwyborczą sobotę wszedł na pomnik smoleński na placu Piłsudskiego, został przekazany prokuraturze. Postawiono mu już zarzuty.
Przez kilka godzin w sobotę trwała akcja setek policjantów na pl. Piłsudskiego w Warszawie. Jakiś mężczyzna wszedł na pomnik i groził, że wysadzi się w powietrze. Bombę miał mieć w reklamówce. Po negocjacjach zszedł ze schodów
Zdumiewająca szarża Kaczyńskiego po miesięcznicy przykuła uwagę. Wydawało się, że to absolutnie niemożliwe, by najpotężniejszy polityk w Polsce uczestniczył w przepychance ulicznej i dość niezdarnie rozprawiał się z tabliczką przy wieńcu.
Pomnik w formie makiety prezydenckiego tupolewa w sanktuarium maryjnym w Kałkowie został odnowiony. Nie ma też już pajęczyn, brudnej polskiej flagi, a zdjęcie pary prezydenckiej stoi przy wyjściu.
W środę 10 sierpnia na pl. Piłsudskiego pod pomnikiem smoleńskim rządzący i politycy Prawa i Sprawiedliwości złożyli kwiaty z okazji 148. miesięcznicy katastrofy smoleńskiej. Kilkaset metrów dalej członkowie Lotnej Brygady Opozycji i antyrządowi aktywiści zorganizowali swoją pikietę.
Czy można znieważyć pomnik? Zdaniem prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry tak. Dlatego złożył skargę nadzwyczajną. Poszło o plakat przyklejony do pomnika smoleńskiego w Warszawie.
Zbigniew Komosa ma odebrać wieńce, które w miesięcznice smoleńskie konfiskuje wojsko. Żolnierze zabierają je spod pomnika smoleńskiego jako dowód rzeczowy od lutego 2020 roku - mają ich więc w sumie 26. Część, jak twierdzi Komosa, zalega w pokojach przesłuchań w komisariacie na Wilczej.
Na placu Piłsudskiego pojawi się wkrótce nowy element, anektując dla pomnika Ofiar Tragedii Smoleńskiej kolejną przestrzeń najważniejszego placu w Polsce.
Dwóch prokuratorów odmówiło sporządzenia kasacji od prawomocnego wyroku uniewinniającego Zbigniewa Komosę z zarzutów o znieważenie pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej na placu Piłsudskiego w Warszawie. Znalazł się taki, który stwierdził, że braku podstaw do wniesienia kasacji nie widzi. Miał się pod nią podpisać Daniel Więckowski, zastępca Prokuratora Rejonowego dla Warszawy Środmieście-Północ.
W niedzielne południe działacze antyrządowej Lotnej Brygady Opozycji zasłonili pomnik smoleński na placu Piłsudskiego w Warszawie czarnym banerem z napisem przypominającym o ponad 100 tys. ofiar pandemii COVID-19 w Polsce. Przeliczyli, że to "ponad 1000 tupolewów", które rozbiły się przez PiS.
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uchylił zakaz prokuratorski dla piątki członków antyrządowej Lotnej Brygady Opozycji. Tym samym mogą zbliżać się do pl. Piłsudskiego, gdzie odbywają się miesięcznice smoleńskie organizowane przez PiS.
Zbigniew Komosa został oskarżony o znieważenie pomnika Ofiar Tragedii Smoleńskiej. Na czym to znieważenie polegało? Na składaniu wieńca z napisem wytykającym błędy przy lądowaniu prezydenckiego Tu-134 w Smoleńsku. Komosa sprzeciwiał się też "kreowaniu - w związku z katastrofą - fałszywych bohaterów". Sąd Okręgowy prawomocnie go uniewinnił.
W rocznice katastrofy smoleńskiej wokół placu są setki policjantów, antyterroryści, snajperzy na dachach, a przy ulicach stoją kilometry barierek. Ale to wciąż za mało. Do ucha prezesa i tak docierają z oddali okrzyki aktywistów, którzy z niego kpią. Aby z tym skończyć, policjanci ganiali ostatnio jednego z nich po drzewie. Kiedy to się skończy?
Asesor Marek Kozicki nie godzi się z decyzją sądu uniewinniającą Zbigniewa Komosę od zarzutu znieważenia pomnika. Wcześniej odmówił ścigania policjanta, który po służbie zaatakował osoby LGBT+.
Działacze Lotnej Brygady Opozycji, grupy znanej z obśmiewania działań rządu, dostali prokuratorski zakaz zbliżania do placu Piłsudskiego w czasie, gdy przebywa na nim Jarosław Kaczyński ze swoją świtą. To kolejny etap przejmowania przez PiS miejsca szczególnego dla każdego Polaka.
Członkowie Lotnej Brygady Opozycji przyszli w niedzielę 10 października pod Zachętę, by przyjrzeć się obchodom miesięcznicy smoleńskiej na pl. Piłsudskiego. Wspięli się na drzewa i skandowali hasła.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.