Gmina Będzino alarmuje o pumie lub gepardzie w lasach powiatu koszalińskiego. Eksperci nie są pewni, co to za zwierzę.
W sosnowieckim Sądzie Okręgowym zapadł prawomocny wyrok w sprawie Kamila Stanka, byłego już właściciela pumy Nubia.
W sosnowieckim Sądzie Okręgowym odbyły się mowy końcowe stron w apelacyjnej sprawie Kamila Stanka, który był właścicielem pumy Nubia. W sądzie pierwszej instancji został on skazany na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata.
Urzędnicy i policja w Mysłakowicach i Kowarach ostrzegają mieszkańców o pojawieniu się w okolicy dużego dzikiego kota, być może pumy. - Takie zwierzę potrzebuje mięsa, więc gdyby nas odwiedziło, miałoby go pod dostatkiem - śmieją się właściciele miejscowego sklepu mięsnego, z którymi rozmawiała "Wyborcza".
Puma miała być widziana na terenie gminy Mysłakowice. Na oficjalnym profilu gminy opublikowane zostało ostrzeżenie.
Były właściciel słynnej pumy Nubii popełnił cztery przestępstwa - uważa prokuratura, a sąd się z nią zgadza. Weteran znęcał się nad pumą, zarabiał na niej, a także naraził na niebezpieczeństwo pracowników poznańskiego zoo i dziennikarzy "Wyborczej".
Gubernator Greg Gianforte jest pod ostrzałem krytyki, gdy wydało się, że jego psy myśliwskie zapędziły na drzewo pumę, którą następnie zastrzelił. Puma miała obrożę GPS, którą założyli jej pracownicy Parku Narodowego Yellowstone. A cała sprawa wyciekła w dniu, gdy Yellowstone obchodziło 150-lecie.
Minister gospodarki morskiej pokazał zdjęcie pływającego lodołamacza "Puma", sugerując, że informacje o klejeniu kadłuba taśmą na potrzeby jego kampanii wyborczej były niewiarygodne. Tymczasem mamy do czynienia z kolejną wizerunkową zagrywką.
Kamil Stanek, były weteran z Afganistanu i były opiekun pumy Nubii, spotkał się w niedzielę przy bramie poznańskiego zoo z osobami, które popierają jego działania. Tłumaczył m.in., że puma jest z nim emocjonalnie związana i że nie zarabiał na zwierzęciu.
- Drugi raz zrobiłabym to samo. Państwo nie może poddać się presji fanatyków - mówi Ewa Zgrabczyńska, dyrektorka poznańskiego zoo, obiekt internetowego hejtu i gróźb.
Od połowy lipca puma Nubia mieszka w Śląskim Ogrodzie Zoologicznym. Zostanie tam na stałe i nie będzie się musiała "przeprowadzać" do Poznania. Tak zdecydował sąd.
Sąd zdecydował: puma Nubia nie pojedzie do ogrodu zoologicznego w Poznaniu, pozostanie w zoo w Chorzowie. Były właściciel zwierzęcia chce ją stamtąd wyciągnąć i ma plan.
Od połowy lipca puma Nubia przebywa w śląskim zoo. Ludzie publikują w sieci nagrania jej "płaczu". - To są zwykłe odglosy, jakie wydaje puma - zapewnia dyrektor Śląskiego Ogrodu Zoologicznego.
Puma Nubia odebrana weteranowi z Afganistanu stała się atrakcją ogrodu zoologicznego w Chorzowie. Jej eksponowanie nie podoba się jednak dyrektorce poznańskiego zoo, do którego miało jechać zwierzę.
- Pies i kot mają uczucia, a puma nie? Każdemu można zabrać dziś wszystko, z każdego można zrobić bandytę - mówił Kamil Stanek, który walczy o odzyskanie wychowanej przez siebie pumy Nubii. Z ludźmi, którzy trzymają za niego kciuki, spotkał się w niedzielę obok fontanny miejskiej w Zawierciu.
- Nie da się oswoić pumy bez przemocy - podkreśla dr Robert Maślak. Ale tysiące internautów żyją w przekonaniu, że puma Nubia tęskni za byłym właścicielem.
- Jeśli państwo nie potrafi zapewnić mi bezpieczeństwa, będę bronić się sama - zapowiada dyrektorka poznańskiego zoo. Dostaje kolejne groźby, bo zgodziła się pomóc sądowi. Hejt inspiruje weteran z Afganistanu.
- Nie dam się zastraszyć - mówi dyrektorka poznańskiego zoo Ewa Zgrabczyńska. Gdy policja pochyla się nad groźbami, władze Poznania oczekują od dyrektorki wyjaśnień.
- Zapiszę te wszystkie nazwiska, wszystkie "życzliwe" osoby, a potem się z nimi rozliczę. Dokończę to, czego nie dokończyłem - zapowiada Kamil Stanek, były właściciel pumy przekazanej decyzją sądu poznańskiemu zoo.
Poznańskie zoo zgodziło się, by puma Nubia pozostała w ogrodzie zoologicznym w Chorzowie, chociaż wyrok sądu nakazywał jemu przejąć nad nią opiekę. Jej były właściciel ma być w Chorzowie wolontariuszem i widywać zwierzę.
Weteran z Afganistanu przez trzy dni wymykał się policyjnej obławie, trzymając na smyczy pumę. Kibicowały mu tysiące internautów.
Dyrektorka poznańskiego zoo Ewa Zgrabczyńska zarzuca śląskiej policji opieszałość i nieudolność w sprawie pumy odebranej przez sąd weteranowi z Afganistanu.
Opinia publiczna jest podzielona. Jedni krytykują pracowników zoo z Poznania i kibicują Stankowi. Inni przypominają, że drapieżników nie wolno trzymać w domu. Dyrekcja chorzowskiego zoo zaprosiła w poniedziałek dziennikarzy.
To nieprawda, że pracownicy poznańskiego zoo na własną rękę próbowali przejąć pumę przekazaną im prawomocnym wyrokiem sądu. Gdy odnaleźli pumę, powiadomili policję i czekali na jej przyjazd. Ale policjantom się nie śpieszyło i dlatego doszło do niebezpiecznej sytuacji.
W niedzielę poszukiwany przez policję Kamil Stanek, weteran z Afganistanu, oddał swoją pumę do zoo w Chorzowie. Mężczyzna od piątku ukrywał się w lesie. Zgodnie z wyrokiem sądu miał przekazać zwierzę do poznańskiego zoo.
Od trzech dni trwają poszukiwania weterana z Afganistanu, który uciekł do lasu z pumą. - Zostaliśmy zaskoczeni wiadomością, że przedstawiciele zoo w Poznaniu wraz z asystującymi im dziennikarzami podjęli samodzielną próbę przejęcia Nubii, nie informując nas wcześniej - twierdzi komenda w Zawierciu.
Drugą dobę trwają poszukiwania Kamila Stanka, weterana z Afganistanu, który uciekł do lasu z pumą. - Jesteśmy bezpieczni - ogłasza w internetowym nagraniu. Policja zmienia taktykę, ale wciąż jest bezradna.
- To moje dziecko! Nie oddam! Po moim trupie! - krzyczał Kamil Stanek, weteran z Afganistanu, gdy pracownicy poznańskiego zoo chcieli odebrać mu nielegalnie posiadaną pumę. W okolicach Ogrodzieńca na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej trwa wielka akcja policji.
Urząd Miejski w Pszczynie wydał komunikat, w którym przestrzega mieszkańców przed wchodzeniem do lasu i przebywaniem na otwartych przestrzeniach. - Dziki kot stał 30 metrów ode mnie - mówi mieszkaniec, który jako pierwszy miał widzieć zwierzę.
Czy w Beskidzie Żywieckim pojawiła się puma? Pani Marta zapewnia, że widziała takie zwierzę, gdy wybrała się na spacer na Krawców Wierch. Przyrodnicy zapewniają, że to niemożliwe.
Nie ma wątpliwości. Kadłub lodołamacza "Puma" - wbrew twierdzeniom polityków PiS - nie jest gotowy do wodowania. Poklejona taśmami jednostka i uroczystość, jaką zorganizowali przy niej kandydaci PiS do parlamentu, stała się już przedmiotem kpin i porównań do "Misia" Stanisława Barei.
- Brzmi to jak szaleństwo, ale wydarzyło się naprawdę - mówią pracownicy ochrony przyrody z Kolorado. W poniedziałek jeden z biegaczy, który przemierzał wzgórza hrabstwa Larimer, został zaatakowany przez pumę. Zadusił ją gołymi rękami.
Kiedy w 1924 roku dwóch braci założyło małą fabrykę obuwia w niepozornym niemieckim Herzogenaurach, nikt nie przypuszczał, że jej efektem będzie powstanie dwóch wielkich koncernów, których rywalizacja przez ponad 60 lat odcisnęła się wielkim piętnem na światowej gospodarce. A wszystko zaczęło się od kłótni braci Dassler - Adolfa, twórcy marki Adidas i Rudolfa, który stworzył Pumę. Zobacz też, kim jest twórca PolskiegoBusa oraz poznaj historię założyciela IKEA.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.