W piątek w Tatrach zeszły dwie lawiny - jedna po polskiej, druga po słowackiej stronie. Pod śniegiem po stronie słowackiej znalazły się dwie osoby. Nie przeżyły.
Spektakularne kadry ze zjazdu Andrzeja Bargiela z Mount Everestu to dzieło jego młodszego brata Bartka, który dronem nie tylko kręcił film, ale też sprawdzał trasę pod względem bezpieczeństwa. W przeszłości, jako pierwszy w historii, przy pomocy drona pomógł uratować życie himalaisty.
Turyści, którzy wybierają się zimą popularną trasą nad Morskie Oko, często zapominają o wczesnym zmroku i mrozie. Dzwonią do ratowników górskich i proszą o podwózkę, niektórzy oferują łapówkę. Równo dekadę temu, w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, utknęło tu około 100 osób.
Turyści, którzy wspięli się z niemowlakiem na Rysy, nie chcieli pomocy słowackich ratowników górskich, obawiając się wysokiego rachunku. W Polsce jest inaczej: - Nie ma podstaw prawnych, by turystów obarczać kosztami akcji ratunkowych - tłumaczy Jan Krzysztof, naczelnik TOPR.
Będzin otrzymał 262 tys. zł na odmalowanie ścian w Pałacu Mieroszewskich. To jednak kropla w morzu potrzeb.
Radosław Sikorski odwiedził siedzibę Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Zakopanem, interesował się dronami. - Rozwijamy sekcję dronów, zaczynamy korzystać z zaawansowanego oprogramowania, wspomagającego poszukiwania - informuje Jan Krzysztof, naczelnik TOPR.
Przyjechało pięć zastępów straży pożarnej, ruch na ulicy Niemierzyńskiej został zablokowany. To skutek pożaru w jednym z mieszkań w wielorodzinnym budynku.
Maszynista pociągu Kolei Mazowieckich zauważył psa przywiązanego łańcuchem do torów. Zatrzymał skład, a zwierzę odczepił kierownik pociągu. Pies był bardzo wystraszony, uciekł - informuje Donata Nowakowska, rzeczniczka prasowa Kolei Mazowieckich.
Dwie kobiety i mężczyzna chcieli zdobyć Gerlach tzw. Drogą Tatarki, ale nie starczyło im sił. W górach zastał ich zmrok, konieczna była pomoc ratowników górskich ze Słowacji.
Refleks maszynisty uratował życie mężczyzny, który leżał na torach przy peronie Gdynia Wzgórze św. Maksymiliana. W wyciągnięciu go na peron pomogli dwaj pasażerowie.
Pomocy potrzebował mężczyzna, który w trakcie prac leśnych został przejechany przez ciągnik. W akcji ratowniczej uczestniczy ratownicy GOPR, ratownicy pogotowia, leśnicy. Mężczyzna został przetransportowany śmigłowcem LPR.
W podsumowaniu sezonu letniego w górach, słowaccy ratownicy przyznają, że nie udało się wyjaśnić zagadki zaginięcia polskiego turysty w Tatrach Wysokich. Dodają, że to nie turyści z Polski najczęściej wołali o pomoc w słowackich górach.
Kilka dni i cztery ofiary wody w okolicach Torunia i Świecia. Do większości tragedii dochodzi w miejscach niestrzeżonych. Powiadomienie służb jest spóźnione, a na skuteczną pomoc brakuje czasu. Warto zainstalować w telefonie aplikację "Ratunek". Numer alarmowy nad wodą: 601 100 100.
Mężczyzna wołał o pomoc, a po chwili zniknął pod wodą. Gdy policjant zanurkował, tonący szedł na dno. Akcja ratunkowa nie była łatwa, ale mszczonowski dzielnicowy jest od wielu lat ratownikiem wodnym.
Na dachu jednego z budynków na Ursynowie mieszkańcy zauważyli dziecko. Szybka interwencja funkcjonariuszy policji i strażaków zapobiegła tragedii.
Jeżeli pomoc nie nadejdzie na czas, serce Wojtusia będzie zwalniać, a w końcu się zatrzyma. - Poruszymy niebo i ziemię, żeby uratować syna - mówi Rafał Sadowski, tata chłopca.
Dwie osoby zaginione. Jednej poszukiwano w trzech miastach, o drugiej nikt nawet nie wiedział. W obu przypadkach życie uratowała ludzka empatia. Policja dziękuje za pomoc.
Pasażerowie i kierownik pociągu Szybkiej Kolei Miejskiej uratowali mężczyznę, który zasłabł na peronie. Zdalnie pomagali dyspozytorzy pogotowia, instruując świadków zdarzenia, co mają robić.
To była trudna ciąża i trudny poród. Adelina miała guz większy niż główkę. Lekarze z ICZMP prowadzili ciążę i operowali noworodka. Są dobrej myśli. - Czuję wielką wdzięczność - mówi mama dziewczynki.
Oddelegowany do Chorwacji sierżant sztabowy Marcin Celi z Samodzielnego Pododdziału Prewencji w Radomiu w czasie wolnym od służby ocalił życie turyście. Uratował tonącego w morzu obywatela Bośni i Hercegowiny.
42-letni turysta z Polski, który wędrował po słowackiej stronie Tatr z dwójką dzieci, był tak wyczerpany i odwodniony, że nie był w stanie kontynuować wycieczki. Z pomocą pospieszyli słowaccy ratownicy.
Dron ratunkowy TOPR, który w ostatni weekend niósł pomoc turystom na Kopie Kondrackiej, zaginął w akcji. Ratownicy wyruszyli na jego poszukiwania.
Adam ma 12 lat. Powinien spotykać się z kolegami, chodzić do szkoły, może nawet trochę rozrabiać. I marzyć o fajnych wakacjach albo nowej grze komputerowej. A on marzy, żeby żyć. Trwają poszukiwania dawcy szpiku, żeby to marzenie spełnić.
Winda spadła w budynku szkoły specjalnej nr 105 przy ul. Nieszawskiej w Poznaniu. W środku byli dwaj mężczyźni, którzy zajmowali się naprawą awarii.
Dwa wypadki na skiturach i turystka, która zraniła sobie nogę rakiem. Ratownicy TOPR mieli bardzo pracowitą sobotę. Ale najpoważniejsza akcja czekała na nich dopiero w nocy.
- To jest najlepsza z możliwych wiadomości! Badania sprawią, że dzieci z SMA, które dotąd były skazane na respirator i ciężką niepełnosprawność, będą się mogły rozwijać, jakby nie były chore - mówi neurolog z Centrum Zdrowia Matki Polki.
W centrum Nowego Tomyśla w poniedziałek nad ranem zapaliła się kamienica. Pożar wybuchł na parterze i klatką schodową przeniósł się na wyższe kondygnacje. Z trzeciej przed płomieniami musiała uciekać rodzina. Ojciec i syn wyskoczyli przez okno.
Z internetowego sklepu Google usunęło aplikację "Ratunek", która w razie wypadku pomagała automatycznie połączyć się z ratownikami górskimi lub wodnymi. - Aplikacja nie spełnia wymogów bezpieczeństwa - twierdzi Google. Twórcy aplikacji zapowiadają opublikowanie nowej wersji.
Ponad 140 polskich strażaków i 44 wozy ratowniczo-gaśnicze pojechały do Szwecji, by pomóc w walce z ogromnymi pożarami lasów. W akcji gaszenia pożarów wezmą ratownicy z Pomorza, Wielkopolski i Mazowsza. Pożary pustoszą Szwecję od wielu dni. Największe wybuchły w centralnej i zachodniej części kraju. Ogień pojawił się również na największej wyspie na Bałtyku Gotlandii, a nawet za kołem podbiegunowym.
Oficer dyżurny z komendy w Człuchowie odebrał telefon z informacją od rodzica, że jego 5-letni syn nie oddycha. Znajdujący się w tym czasie na stanowisku kierowania funkcjonariusz ruchu drogowego krok po kroku instruował, jak przywrócić funkcje życiowe u chłopca. Po kilkudziesięciu sekundach chłopiec zaczął oddychać.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.