W ciągu dwóch lat z Instytutu Badań Edukacyjnych odeszło 140 osób. W tym samym czasie osiem razy zmieniano strukturę organizacji. Związkowcy mówią o konflikcie między pracownikami a dyrektorami instytutu, który odpowiada za merytoryczną warstwę reformy edukacji.
- Bierna postawa pojedynczych pracowników, niechętnych zmianom, nie może wpływać na projekt kluczowy dla opracowania praktycznych rozwiązań, które pomagają zmieniać polskie szkoły - tłumaczy Ryszard Kamiński, rzecznik IBE.
Barbara Nowacka wraz z kierownictwem resortu objeżdża szkoły w Polsce tłumacząc nauczycielom, na czym polega reforma "Kompas Jutra", która rozpocznie się we wrześniu. - Zdarza się, że nauczyciele pytają: "O jaką reformę chodzi?" - mówi rzeczniczka MEN.
- Tak jak obiecywaliśmy, reforma wchodzi spokojnie i etapami, ale wejść musi, bo polskiej szkole potrzebna jest zmiana ewolucyjna, mądra, dostosowująca edukację do wyzwań XXI wieku - mówiła ministra edukacji Barbara Nowacka podczas wizyty w Chorzowie.
Barbara Nowacka, ministra edukacji narodowej, była w poniedziałek w Leżajsku by rozmawiać o założeniach reformy Kompas Jutra. Pierwsze zmiany, które wprowadza, wejdą w życie we wrześniu tego roku w pierwszych i czwartych klasach szkoły podstawowej.
- Największe rozczarowanie to pani minister Nowacka - mówi Joanna, nauczycielka historii w łódzkim liceum.
- Psy szczekają, karawana jedzie dalej - stwierdziła szefowa MEN po prezydenckim wecie ustawy dotyczącej reformy edukacji. I zapowiedziała, że nowe podstawy programowe wejdą zgodnie z planem, we wrześniu 2026 roku.
Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę dotyczącą reformy edukacji "Kompas jutra". Wcześniej na spotkaniu w Pałacu padło, że ta ustawa to "próba indoktrynacji, zabieranie wolności i likwidacja obowiązku uczenia się".
Około 50 organizacji edukacyjnych zaproszono do Pałacu Prezydenckiego na dyskusję o ustawie "Kompas jutra". Przedstawiciele MEN są przekonani, że Karol Nawrocki zawetuje projekt.
Gdy walczysz z bokserem, trzeba co najmniej umieć schodzić z linii ciosu. Tej podstawowej umiejętności resort min. Barbary Nowackiej nawet jeszcze nie zaczął trenować - a czasu na dalsze treningi ma już bardzo mało.
Ustawa o reformie edukacji nie zawiera elementów ideologicznych: nie dotyczy edukacji zdrowotnej, lekcji religii czy zadań domowych. Jednak urzędnicy MEN są przekonani, że prezydent zawetuje projekt. Ma czas do 18 grudnia.
Kluczowa dla reformy edukacji ustawa czeka na podpis prezydenta. MEN nie ukrywa, że czeka na weto. - Pan prezydent chciałby, żeby rząd rządził tak, jak sobie życzy pan prezydent - mówi wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer.
Żeby reforma edukacji mogła się udać, prezydent musi podpisać nowelizację prawa oświatowego. Środowiska konserwatywne już apelują o weto. Ale MEN przekonuje, że ma plan B.
- Tajemniczo, prawda? W zupełnej ciszy, a przy wprowadzaniu projektu było bardzo głośno. Nie każdy lubi się przyznawać do błędu - mówi poseł Marcin Józefaciuk.
Pełna nazwa pracującej nad reformą edukacji jednostki to Instytut Badań Edukacyjnych - Państwowy Instytut Badawczy. Należałoby go nazwać Instytutem Błędów Edukacyjnych, a rozwinięcie z litości pominąć.
- W normalnych warunkach powstanie podręcznika zajmuje 18 miesięcy. My mamy dziesięć od momentu poznania samych projektów podstaw programowych - mówi Andrzej J. Kozłowski, prezes wydawnictwa "Nowa Era".
- Narracja o świetnych zarobkach robi nam krzywdę, bo rodzice myślą, że pływamy w kasie. A my pływamy, ale w godzinach - mówi nauczycielka polskiego.
Szkoły już się zastanawiają, kto zapłaci za mikroskopy, lupy, wagi, termometry. MEN przypomina, że 5 mld zł z KPO przeznaczono na 16 tys. pracowni STEM.
Czy w imię tradycji pływamy dziś parowcami lub zadajemy szyku w dyliżansach? Szkoły potrzebują dziś ucyfrowienia i pożegnania z procederem "wyciągania ocen" dla świadectwa z wyróżnieniem
- To tak jakby mówić, że kiedyś nie było w domach toalet i też dawaliśmy radę. Nie wracajmy do tego - komentuje ekspertka.
Projekty podstaw programowych są gotowe. Teraz przejdą przez sito konsultacji i poprawek ministerialnych. Język polski stawia na komunikację, matematyka na nowe sposoby nauczania, historia na budowanie wspólnoty narodowej.
W niektórych europejskich szkołach uczniowie sami tworzą kanon lektur. Co tracą i co zyskują?
- Kłótnia o lektury to już chyba nasz sport narodowy. Propozycja Instytutu Badań Edukacyjnych to krok odważny i wyraz zaufania do nauczycieli - mówi jedna z polonistek.
Prezydent Karol Nawrocki oferuje w orędziu swoją pomoc w obronie "polskich lektur". Z kolei ministra edukacji Barbara Nowacka mówi o "burzy politycznej, którą próbuje robić PiS". - Naprawdę, nauczyciele poloniści znają się znacznie lepiej na tym, co młodzież powinna czytać, jak powinna czytać i kiedy powinna czytać, niż Błaszczak z Morawieckim razem wzięci - zaznacza.
Propozycje zmian w polskiej edukacji to efekt pracy ponad 200 ekspertów. Instytut Badań Edukacyjnych łącznie uzyskał opinie ponad 28 tys. nauczycieli. To największa tego typu akcja konsultacyjna w historii - piszą w swoim stanowisku przedstawiciele IBE.
Prawdziwa rewolucja rozegra się w kontekście dłuższych lektur. Jako obowiązkowe wymieniono z tytułu jedynie trzy. Czemu mają służyć zmiany w kanonie, tłumaczy szefowa zespołu, który opracowuje podstawy do języka polskiego na potrzeby reformy edukacji 2026.
- Edukacja obywatelska to Historia i Teraźniejszość a rebours. Podzieli ludzi. Mam żal do twórców reformy, że nie wykorzystali okazji, by ludzi połączyć - komentuje reformę edukacji 2026 Jarosław Pytlak, dyrektor szkoły i autor bloga "Wokół szkoły".
- Mają nas w nosie, jesteśmy traktowani jak edukacyjni pariasi - tak zmiany forsowane przez MEN komentuje Małgorzata, nauczycielka wychowania przedszkolnego.
"Nie chciałabym, żeby operował mnie chirurg, który właśnie uczy się operować na moim kolanie. Tak samo nie chciałabym, żeby dzieci, które trafiają do placówek, były pod opieką - także merytoryczną - ludzi, którzy uczą się dopiero tego zawodu". Rozmowa z dr Igą Kazimierczyk, pedagożką, ekspertką edukacyjną.
Maturę będzie można zdawać raz na kwartał w centrum edukacyjnym? MEN potwierdza, że to odważny, ale kosztowny pomysł. I dodaje, że jego wprowadzenie może być koniecznością
- Zdajemy sobie sprawę, że to gruby pomysł. Fundamentalna zmiana w myśleniu o egzaminach. Ale to opowieść na 2031 rok - mówi wiceszef Instytutu Badań Edukacyjnych Tomasz Gajderowicz, który szykuje reformę edukacji.
Resort sięga po półśrodki, które nie rozwiązują problemu, ale mogą pogłębić kryzys w edukacji przedszkolnej, ostrzegają nauczyciele. I dodają: - Wiecie co możemy zrobić z tym stosem dyplomów i kwalifikacji? Wyrzucić do śmieci.
- Odpartyjniliśmy i odpolityczniliśmy cały proces, żeby reforma miała dłuższe życie niż stanowisko tego czy innego ministra - mówi Barbara Nowacka.
Nowacka chce zostać w MEN, żeby dokończyć reformę. Likwiduje "pozostałości po Czarnku" i zapowiada, że od września nowe przedmioty - edukacja obywatelska i zdrowotna - będą traktowane priorytetowo.
- Nauczyciel powinien być mentorem swoich uczniów, a nie przekaźnikiem wiedzy. Pod tym względem jest ciągle jeszcze wiele do zrobienia - mówi Janusz Brzozowski, łódzki kurator oświaty.
- Jesteśmy dziećmi gorszego Boga. Bo niby co my robimy? Tylko bawimy się z dziećmi - mówią nauczycielki przedszkolne. - Ludzie nie zdają sobie sprawy, jaka to ciężka praca.
W polskiej szkole wiedza podzielona jest na przedmioty realizowane w ramach 45-minutowych lekcji, w stałych grupach uczniów w tym samym wieku. Autorzy reformy chcą pokazać, że tak być nie musi. Ale rewolucji się nie spodziewajmy.
Już wiadomo, ile od przyszłego roku szkolnego będzie godzin edukacji obywatelskiej i zdrowotnej. Są też przymiarki do zmian w innych przedmiotach od 2026 r.
Pedagodzy, Superbelfrzy i aktywiści oświatowi - nauczyciele wybrani w rekrutacji sami pochwalili się w sieci, że będą pisać nowe podstawy programowe.
Gdy pytam w ministerstwie, czy czas wdrażania reformy podyktowany jest kalendarzem politycznym, słyszę, że "nie ma rzeczy, która nie byłaby zależna od wyborów prezydenckich"
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.