Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek odniósł się do sprawy kierowcy Forda z Warszawy, tzw. rondziarza. Kierowca wielokrotnie brał udział w kolizjach, przedstawiając się jako pokrzywdzony.
Prokuratura nie widzi przestępstwa, ratusz nie może odebrać mu koncesji. Rondziarz w wolnych chwilach od polowania na warszawskich kierowców wozi pasażerów jako taksówka na aplikacje.
Kolejna kolizja z udziałem "rondziarza". Schemat jest ten sam: do zdarzenia doszło na wielopasmowym rondzie. Ale czy policja jest w stanie coś z tym zrobić?
Okryty złą sławą rondziarz, prowadzący srebrnego forda, wciąż grasuje na ulicach Warszawy. - Powiedział mi: "Albo blik na 1500 zł, albo policja" - relacjonuje pani Karolina.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.