Dni liczone liczbą odhaczonych zadań na liście "do zrobienia". Jeśli odpoczynek, to tylko produktywny: nauka języków obcych, rozwijanie pasji, podróże. Dzisiaj najbardziej rewolucyjnym gestem jest po prostu poddanie się nudzie.
Trzeba oddzielić te obszary, na które nie ma się wpływu, od tych, nad którymi warto pracować. Nie mam wpływu na kształt nosa, ale na to, czy umiem stawiać granice - tak. Rozmowa z Moniką Perdjon, psycholożką, interwentką kryzysową.
Postanawiam: nie ćwiczyć, nie doskonalić, nie farbować, nie porządkować, nie szlifować i się nie starać. Ewentualnie wzorem Thoreau będę włóczyć się po lesie.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.