Na razie pozostaje niejasne, czy adresaci połączeń i wiadomości dali się nabrać.
Rewelacje "New York Timesa" rozpętały kolejną burzę wokół krytykowanego już wcześniej sekretarza obrony.
Odczytanie wiadomości Hegsetha, Waltza i Vance'a byłoby możliwe tylko wtedy, gdyby ktoś rozwiązał jedną z największych zagadek informatyki - hipotezę P=NP. Dlaczego mimo to ludzie Trumpa powinni trzymać się z dala od Signala?
Po aferze z pomyłkowym dodaniem redaktora naczelnego "The Atlantic" do czatu na Signalu, w którym członkowie administracji Donalda Trumpa omawiali plany ataku na jemeńskich rebeliantów Huti, magazyn publikuje całość konwersacji. Powód? Urzędnicy zarzekali się, że nie było w niej nic tajnego.
Sprawa dołączenia redaktora naczelnego magazynu "The Atlantic" do grupy, gdzie najwyżsi rangą urzędnicy państwowi USA omawiali tajne plany ataku na pozycje terrorystów w Jemenie, brzmi jak scenariusz komedii. Ale nie ma z czego się śmiać.
Jak podaje CBS, amerykański wysłannik ds. Bliskiego Wschodu Steve Witkoff był w Moskwie, kiedy uczestniczył w dyskusji w aplikacji Signal na temat planowania ataku w Jemenie. Dyrektor Wywiadu Narodowego Tulsi Gabbard przyznała, że też była wtedy za granicą.
Signal uważany jest za jeden z najbezpieczniejszych publicznie dostępnych komunikatorów internetowych.
Wybuch wojny w Ukrainie oznaczał, że najlepsi rosyjscy szpiedzy cyfrowi sięgnęli po nowe narzędzia do walki z wrogiem - tym razem chodziło o wroga wewnętrznego, działającego w kraju - ludzi sprzeciwiających się agresji.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.