Najpierw woda ledwo ciekła, a teraz nie ma jej wcale - skarżą się mieszkańcy Piaseczna. Z powodu suszy pobór wody wzrósł tak bardzo, że wodociągi nie dają rady. To problem w wielu gminach pod Warszawą, ich władze apelują do mieszkańców, by nie podlewali ogródków.
W miejscowościach wokół Łodzi czy Poznania deweloperzy hamują z inwestycjami. Za to w obwarzanku warszawskim rozkręca się deweloperski boom. Od czego to zależy?
Osiedle jak leżący wieżowiec, bloki pod wiaduktem ekspresówki i sąd stający po stronie dewelopera, wbrew planom miasta. Psucie Warszawy i podwarszawskich sypialni nabiera oszałamiającego tempa.
Miała być cisza, natura i "życie w swoim rytmie". Jest codzienność bez sklepu, bez autobusu i z korkami. W Falentach pod Warszawą spełnia się sen o domu z ogródkiem, tylko że zupełnie inaczej, niż obiecywano w reklamach deweloperów.
Stojąc przed biurowcem z podziemnym parkingiem Krzysztof Bosak narzekał, że nie ma gdzie zaparkować. I biadał, że miasto utrudnia dojazd do biurowca, który stoi kilkaset metrów od stacji metra. Kabaret czy polityka?
Koalicja Obywatelska naprawiła swój błąd, uchwalając nocny zakaz sprzedaży alkoholu w Warszawie. To mogła być sprawa błaha, ale politycy KO koncertowo źle ją rozegrali, fundując sobie potężny kryzys. Czy partia przestała rozumieć swoich wyborców?
- Dwa razy więcej domów będzie mogło powstać tuż przy granicy Kampinoskiego Parku Narodowego, a nawet w jego granicach - ostrzegają społecznicy. Gmina Łomianki uchwala kontrowersyjny plan miejscowy.
"Dom z ogrodem w lokalizacji z potencjałem wzrostu wartości" - tak deweloper zachwala kuriozalnie wyglądające osiedle na pograniczu podwarszawskiej Lesznowoli i Raszyna. Domy stoją niemal dosłownie na miedzy pośrodku ornych pól.
Mieszkania w podwarszawskich miejscowościach są znacznie tańsze od tych, które mają w ofercie deweloperzy w stolicy. Różnica jest olbrzymia. To ona napędza suburbanizację i wpycha coraz więcej samochodów do miasta.
W tej chwili przeciętne mieszkanie w Warszawie kosztuje 960 tys. zł. A tuż za granicą miasta - 630-640 tys. Procesu suburbanizacji nie zatrzymamy - mówi Katarzyna Kuniewicz, ekspertka rynku mieszkaniowego.
- Generalnie to jest praca u podstaw i w terenie. W tym również zamiatanie śmieci czy naprawianie, jak ktoś coś zniszczy - mówi sołtyska podwarszawskiego Józefosławia. Mimo że kompetencje sołtysa są okrojone, o stanowisko walczy dwójka kandydatów.
- Wolę dom w polu z ogródkiem niż czterdzieści metrów za bańkę w Warszawie - tak mniej więcej argumentują ci, którzy zdecydowali się na zakup segmentu w podwarszawskich wsiach, głównie gminy Lesznowola. Czy to racjonalna decyzja?
Dom pod Warszawą za niecałe 600 tysięcy złotych? Deweloperzy za "pod Warszawą" uznają nawet wsie położone 50 kilometrów od stolicy. Budują w środku pola. Sprawdziliśmy, jak reklamy takich inwestycji mają się do rzeczywistości.
Są gminy, które lepiej porządkują przestrzeń, oczekując od inwestorów bardziej kompleksowego zagospodarowania, bądź też chroniąc np. cenne przyrodniczo tereny. Ale są też takie, które i dziś dopuszczają chaotyczne rozlewanie się zabudowy - mówi prof. Tomasz Kaczmarek, specjalista zarządzania przestrzennego.
Jeszcze pod koniec lat 80. był tu PGR, chlewnia, łany zboża oraz dzikie plaże w Rewie i Mechelinkach. Dziś są grodzone osiedla, bloki, hipermarkety, korki i jedna przychodnia na 20 tysięcy mieszkańców. Witajcie w podgdyńskiej gminie Kosakowo.
Z moich analiz wynika, że czasami presja urbanizacyjna w otulinie parków narodowych jest większa niż na innych terenach w gminie.
Suburbanizacja w polskim wydaniu przynosi wiele szkód. Wiedzieliśmy o tym, ale przyjęliśmy, że to jest naturalne. Zgodziliśmy się na patologię, uznając ją za normalność - ocenili w środę uczestnicy kongresu demograficznego w mazowieckim urzędzie wojewódzkim
- Przedmieścia są nieprzystosowane do tego, by cieszyć się tam pełnią życia. Nastolatki czują, że nie mogą tam się rozwijać. Ale do miast przenoszą się też podmiejscy seniorzy - mówi Katarzyna Kajdanek, socjolożka, autorka książki o powrotnikach.
Gliwiczanie, którzy decydują się na przeprowadzkę, coraz częściej szukają domów położonych w miejscowościach sąsiedniego powiatu gliwickiego. To atrakcyjne, zielone przestrzenie, z których nadal łatwo dojechać do Gliwic. Ceny nieruchomości są za to znacznie niższe.
Kierowcy omijają korki do Gdańska, bo jeżdżą skrótem przez nasz las. Ruch jest tak duży, że została przejechana sarna - skarżą się mieszkańcy Banina. Władze gminy znają problem, ale policji nie wyślą.
Więcej ludzi wymeldowuje się z miast niż ze wsi. Stolicę ratuje jeszcze dopływ nowych mieszkańców, za to rozrastają się osiedla na obrzeżach. Takie są wnioski z najnowszego raportu Urzędu Statystycznego w Warszawie.
Jan wstaje o wpół do szóstej, aby zdążyć do pracy w Gdańsku na 7.30. Marzył o wsi sielskiej, a dostał: "ludzkie kurniki", korki i problemy z wodą. Banino jak w soczewce skupia wszystkie bolączki rozlanego Gdańska. I wielu innych polskich miast.
Za 30 lat w Radomiu będzie mieszkało niespełna 160 tys. ludzi. Nowe prognozy Głównego Urzędu Statystycznego są bardziej pesymistyczne niż te sprzed kilku lat. Dokąd radomianie wyjeżdżają z Radomia? Głównie do podmiejskich gmin
- Brak planowania przestrzennego w Polsce kosztuje nas kilkadziesiąt miliardów złotych rocznie. Dziś każdy może postawić dom, gdzie chce. Stawiamy jednostkowe zyski ponad kosztami nie tylko ekonomicznymi, ale i społecznymi - mówi dr Tomasz Zaborowski, architekt i urbanista z Zakładu Geografii Rozwoju i Planowania Przestrzennego Uniwersytetu Warszawskiego.
W polskich dużych miastach jest coraz mniej dzieci, bo całe rodziny wyprowadzają się do mniejszych gmin ościennych. Tam płacą podatki, a w miastach powodują hałas, korki i zanieczyszczenie powietrza. Suburbanizacja przysparza nam coraz większych problemów.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.