Moja żona prezent przyjęła, podziękowała i powiedziała, że niebawem napisze drugi tom: "On to polubił".
Moja mama nie akceptowała moich wybranków, bo w ogóle nie akceptowała moich wyborów. Nawet nie wymawiała imienia mojego pierwszego męża. Rozmowa z Katarzyną Miller, psycholożką.
Synowa traktuje mnie jedynie jak pogotowie ratunkowe, kiedy trzeba zaopiekować się wnukami, lub jako bankomat, gdy brakuje jej pieniędzy na kolejną wymyślną rzecz do salonu.
Moi teściowie z wielkim bólem przyjęli do wiadomości, że ich syn, a mój mąż, nie stanął na wysokości zadania przy pierwszych trudnych chwilach. Podziwiałam ich za to.
Ciągle funkcjonują powiedzenia i dowcipy o teściowych, które się utrwaliły i są już normą w naszej kulturze. Część stereotypów jest obecna w dawnych przysłowiach, na przykład "matka mężowa - głowa wężowa"
Dziesiątki razy słyszałam zniecierpliwione słowa podobne do tych, które zaczęła wyrzucać z siebie Agnieszka: "Mam tego kompletnie dosyć. Cały tydzień przed przyjazdem teściowej nic tylko sprzątam, a jej się potem zawsze coś nie podoba". Na pytanie, po czym to poznaje, Agnieszka stropiła się i po namyśle odparła: "Po minie".
Czekam też na to, że moja synowa przestanie przy stole w obecności swoich rodziców, do których zwraca się ''mamusiu'', ''tatusiu'', mówić do mnie po imieniu, bo ja wcale nie chcę być jej ''kumplem''
Synowa napisała: Piotrek jest najwspanialszym prezentem, jaki mogłam od Ciebie dostać - dziękuję Ci, mamo
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.