Są ludzie, którzy nie są w stanie wyjść do sklepu po przysłowiowe bułki bez postawienia tarota. Wszystko konsultują z energią kosmiczną. W praktyce - paradoksalnie - są sparaliżowani bezczynnością, choć poszukują sprawczości.
Przychodzą też pary - z pytaniem, czy nam wyjdzie. Tarot nie powie przyszłości, ale może ostrzec przed czymś albo zachęcić do czegoś. Chodzi o to, co jest w nas i ujawnia się w rozmowie.
Gdybym się wściekła i wyrzuciła rzeczy faceta przez okno, to mogłabym powiedzieć, że jestem porywcza, bo mam Słońce w Baranie, Merkury jest w retrogradacji, a jeszcze Wenus w siódmym domu. Dawniej w takiej sytuacji religijna kobieta powiedziałaby: "Wściekłam się, szatan mnie podkusił".
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.