Aplikacja iTaxi przejmuje warszawską korporację taksówkarską Ele Taxi. Wśród kierowców zapanował niepokój. Obawiają się, że fuzja wiąże się z mniejszymi zarobkami. I że to początek końca tradycyjnych taksówek.
Prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie znieważenia taksówkarza przez radną. - Zawiodłam zaufanie mieszkańców, ale był to konflikt osobisty, a nie zdarzenie o charakterze narodowościowym - przekonywała podczas sesji gdańska radna Sylwia Cisoń, zawieszona w prawach członka klubu KO.
- Jak się nie orientujemy, to trzeba, k***, wracać do swojego kraju. A nie, k***, być w kraju, w którym się nie zna języka i się nie wie, jak jechać - mówiła gdańska radna KO Sylwia Cisoń do taksówkarza wiozącego ją na stadion.
Warszawski ratusz i służby skontrolowały ponad 2 tys. kierowców taksówek na aplikacje. Dane są przerażające. Nieprawidłowości wykryto u co szóstego kierowcy. Niektórzy byli nietrzeźwi, nie mieli uprawnień, by prowadzić samochód albo figurowali na liście osób poszukiwanych przez służby.
Sprawa przejazdu taksówką na aplikację, po którym gdańska radna KO i szefowa biura poselskiego Barbary Nowackiej wulgarnie obrażała kierowcę obcokrajowca - radząc, by wracał do swojego kraju - będzie miała swój ciąg dalszy. Radna złożyła już zeznania na policji. To samo ma zrobić także taksówkarz.
25 lat więzienia grozi mężczyźnie, który porwał w Warszawie kierowcę taksówki na aplikację i zażądał okupu.
Część kierowców Bolt z Lotniska Chopina oszukuje system i przejmuje kursy, które powinny przypaść innym kierowcom. - To metody mafijne - mówią uczciwi przewoźnicy, z których jeden padł ofiarą szokującej intrygi.
Wjazd na Lotnisko Chopina stał się miejscem walki między korporacjami taksówkarskimi. Kierowcy jednych taksówek blokują wjazd kierowcom innych.
Pan Piotr, by bez stresu dostać się na lotnisko, zarezerwował kurs Uberem dzień wcześniej. Gdy następnego dnia otworzył aplikację, okazało się, że samochód na Okęcie jedzie bez niego
Pan Andrzej zamówił taksówkę pod dom na Woli, ale kierowca zatrzymał się kilkaset metrów dalej i anulował przejazd. A aplikacja obciążyła pasażera opłatą.
W Zakopanem trwa cicha wojna taksówkowa. Odkąd pod Tatrami pojawili się kierowcy Ubera, miejscowi taksówkarze narzekają na nich, że nie znają miasta i są dwukrotnie drożsi. - Ich ceny za kurs to jakiś absurd - mówi "Wyborczej" jeden z podhalańskich przewoźników. Górale donoszą na kierowców Ubera na policję, np. gdy jeden z nich wjechał na wyciąg narciarski, ale ci wcale nie pozostają miejscowym dłużni.
Prawie 20 proc. kierowców taksówek na aplikacje, których pod lupę wzięła straż graniczna, nie miało prawa jazdy lub byli na terenie Polski nielegalnie.
Nagminnie zdarza się, że ktoś ma za kilka minut pociąg, otwiera drzwi taksówki pyta, czy dam radę dowieźć na dworzec. Tłumaczę, że nie będziemy jechać 130 na godzinę, bo się zabijemy - mówi Jacek Koszelak, zawodowy kierowca z Torunia.
Bolciarz najpierw dostał od niej z liścia, to się zaczął sadzić i ją popchnął. Wtedy dali mu wycisk. Jakby był grzeczny i cichy, by nie oberwał - mówi jeden ze świadków wydarzeń po imprezie osiemnastkowej w Bydgoszczy.
Wprowadzenie "autostrad 4D na niebie" będzie wymagało kompleksowych przepisów obejmujących bezpieczeństwo pojazdów i zarządzanie ruchem lotniczym. W dłuższej perspektywie elektryczne taksówki powietrzne będą poruszać się po miejskim niebie, podobnie jak w filmie "Powrót do przyszłości".
Służby wypowiedziały wojnę nieuczciwym taksówkom na aplikacje, tymczasem na Dworcu Wschodnim kwitną przejazdy bez licznika. Kwoty - horrendalnie wysokie.
17 czerwca weszły w życie nowe przepisy dotyczące kierowców taxi na aplikacje. Pracownicy takich firm jak Bolt czy Uber, żeby legalnie wykonywać swoją pracę, muszą posiadać polskie prawo jazdy. - Od poniedziałku mamy o 26 proc. kierowców mniej - mówi rzeczniczka Bolt Polska Martyna Kurkowska.
Nie masz polskiego prawa jazdy? To pasażerów już nie zabierzesz. Od dziś to warunek prowadzenia taksówki, Ubera czy Bolta. Ma to zwiększyć bezpieczeństwo, choć giganci przewozowi straszą: będzie drożej.
Mniej miejsc postojowych dla taksówkarzy na bydgoskich osiedlach, więcej terenu do parkowania dla mieszkańców. Drogowcy dogadali się z szefami korporacji taksówkarskich. - Niektóre miejsca postojowe zostaną skrócone, kilka zlikwidujemy, a w ich miejsce powstaną nowe w innej lokalizacji - zapowiadają drogowcy.
Pasażerów wożą po Warszawie kierowcy nie tylko bez licencji i bez identyfikatora "Taxi", ale czasem też bez prawa jazdy. A do tego samochodami, których stan techniczny budzi wątpliwości.
Z wybranych dzielnic Opola, na miejskiego sylwestra pod Stegu Arena dojedziemy komunikacją nocną MZK, a pierwszy pojazd pojawi się na przystanku już przed godz. 20. Jeśli jednak spóźnimy się na autobus, to może się zdarzyć, że na kolejny kurs przyjdzie nam czekać na przystanku nawet godzinę.
Krytycy autonomicznych pojazdów mają kolejny argument przeciwko samojezdnym taksówkom. Rzecz w tym, że za ostatnim wypadkiem w San Francisco stoi jednak człowiek.
Niestabilne ceny, usługi wydmuszki, ciągnący się w nieskończoność czas dojazdu do klienta, kierowcy bez znajomości tras. Coraz więcej klientów narzeka na przejazdy poprzez aplikację. Dostawcy usług nie widzą problemów, ale potwierdzają, że weryfikują kierowców i jakość usług.
Główny Inspektorat Transportu Drogowego cofnął Boltowi licencję pośrednika w przewozie osób. O sprawie informuje "Dziennik Gazeta Prawna".
W piątek (17 marca) w Bydgoszczy weszły w życie nowe zasady przejazdu taksówkami. Zmiany dotyczą przede wszystkim cenników za kursy. Ile teraz zapłacimy?
- Nękają nas - komentują kierowcy taksówek z aplikacji. - To rutynowe kontrole w ramach akcji "Bezpieczny przejazd taxi na aplikację". Będą się powtarzać - odpowiada policja. Zadowoleni są taksówkarze zrzeszeni w lokalnych korporacjach.
Po tym, jak Bolt zmienił zasady weryfikacji kierowców wożących pasażerów, osiem tysięcy z nich straciło dostęp do aplikacji tej firmy. Teraz próbują go odzyskać. Bolt przekonuje, że te zmiany poprawią bezpieczeństwo klientów.
Policja, skarbówka i Straż Graniczna przeprowadziły nalot na taksówkarzy z aplikacji. - Niektórzy kierowcy jeździli bez licencji, nie mieli wymaganych badań psychologicznych czy odpowiednich uprawnień - ujawniają funkcjonariusze.
Kierowcy taksówek zamawianych przez popularne aplikacje takie jak Uber, Bolt czy Free Now mogą spodziewać się częstszych kontroli policyjnych. Ku uciesze korporacji taksówkarskich. Czego szukają służby?
- Ten projekt jest naszym wołaniem o dialog. Nie chcemy dopuścić do protestu, blokowania Warszawy, intencje mamy zupełnie inne i wierzymy, że się z państwem dogadamy - mówił na sesji Rady Warszawy Cezary Król, radny Ochoty i taksówkarz. Przypominał też, że stawki maksymalne nie zmieniły się od 1995 r. Nie przekonał jednak radnych.
Podwyżka, jak przekonują twórcy obywatelskiego projektu uchwały, jest konieczna, bo inflacja galopuje, a stawki maksymalne za przejazdy nie zmieniły się od 1995 r. - Jestem przeciw, i wiem, że w moim klubie taka opinia przeważa. Podwyżek jest teraz za dużo - mówi "Stołecznej" przewodniczący klubu KO Jarosław Szostakowski.
Pan Jakub zaparkował swój samochód przy ul. Olimpijskiej w Katowicach. Kiedy po kilku godzinach wrócił, zaskoczył go widok blokady na kole. - Myślałem, że zaparkowałem prawidłowo.
Kluczowa zmiana dotyczy znaków postoju taksówek. Dziś wielu kierowców żali się, że nie wie, gdzie on się kończy, a gdzie zaczyna.
Policjanci drogówki wraz z funkcjonariuszami Inspekcji Transportu Drogowego oraz Służby Celno-Skarbowej sprawdzali w czwartek (24.11) stan techniczny pojazdów i uprawnienia kierowców wykonujących przewóz osób "na aplikację". To pierwsze tego typu działania na podlaskich drogach. Mundurowi podkreślają, że podobne akcje służb będą kontynuowane w przyszłości.
Radni Szczecina zgodzili się na podwyżki za przejazdy taksówkami. Mocno podnieśli maksymalnie dozwolone stawki. Teraz to kampanie taksówkarskie decydować będą, do jakiej kwoty podniosą opłaty.
Parking na os. Pomorskim na krótko został wydzierżawiony prywatnej firmie, co wkurzyło mieszkańców, bo odebrano im ok. 70 miejsc postojowych. Prezydent miasta Janusz Kubicki wycofał się z pomysłu.
Wyobraź sobie, że z warszawskiego Służewca przemieszczasz się na Żerań, czyli drugi koniec stolicy, w 10 minut. I to nie metrem, ale dronową taksówką. Te już za parę lat mają stać się powszechnym środkiem lokomocji. Tak przynajmniej twierdzą twórcy tej technologicznej nowinki.
"Jedź na miasto, pasażera stąd nie weźmiesz. - Zobaczymy. - Zobaczymy, jak ci w piz... wyj...ię" - to fragment nagranej kłótni taksówkarzy, którzy walczą o miejsce pod dworcem. Niektórzy przeganiają innych z postoju. Padają groźby, dochodzi do rękoczynów.
Taksówkarze w Warszawie mówią, że nie chcą pracować za grosze. Wzrosły koszty wożenia pasażerów, jest wysoka inflacja. Tylko próg stawek opłat dla pasażerów, których nie wolno im przekroczyć, jest taki sam od 27 lat. Dlatego domagają się ich podniesienia.
Wykorzystywanie ludzi w trudnym położeniu to przestępstwo. Mafia pseudotaksówkarzy zasłania się przepisami o legalności tzw. przewozu okazjonalnego. Nie ma racji - za naciąganie nieświadomych uchodźców grożą nawet trzy lata więzienia.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.