Jeden zaufany Trumpa, Steve Witkoff, mówi o przyjęciu reżimu w Teheranie do "ligi narodów". Drugi zaufany Trumpa, J.D. Vance, oznajmia, że interesy Ameryki w Iranie są ograniczone, "jeśli chcą obalić reżim, to ich sprawa". A sam Trump apeluje do narodu irańskiego. O co w tym chodzi?
Niezależni eksperci ostrzegają, że władze Rosji testują jeden z najbardziej drastycznych sposobów ograniczenia obywatelom dostępu do informacji.
- Z polskimi firmami moglibyśmy robić wspaniałe projekty, np. w dziedzinie obronności. Nasz region wyrasta na strategicznego lidera - mówi Karolis Žemaitis, wiceminister gospodarki Litwy.
Mieszkańcy Rosji mają zostać całkowicie odcięci od niezależnych źródeł i mediów, z których mogli czerpać także wiadomości o wojnie w Ukrainie, zupełnie odmienne od serwowanych przez propagandę Kremla.
"Wojna to wojna, ja w te sprawy się nie angażuję. Jak ja, mając 16 lat, mogę na to wpłynąć? Chodząc na protesty Nawalnego?". "I dla całej tej szopki wstałam o szóstej?!"
Kreml stara się domknąć rosyjski internet i odciąć obywateli od zachodniej "propagandy". Naciska na Google'a, żeby firma usuwała z wyników wyszukiwania VPN-y pozwalające obchodzić cenzurę. Rosjanie ściągają ich ponad 400 tys. dziennie.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.