Najtrudniejsza sytuacja była w Chicago, gdzie na stacji pomiarowej na lotnisku O'Hare odnotowano rekordowe 213 mm śniegu w ciągu doby. Jak zaburzenia i ewentualna odbudowa wiru polarnego wpłyną na to, czy będziemy mieli "białe święta" Bożego Narodzenia w Polsce?
Pod koniec tygodnia ustąpią nocne przymrozki, a za dnia słupek termometru pokaże od 5 do 7 st. C. Śnieg na nizinach niebawem stopnieje, a w górach zostanie z nami na dłużej. W sobotę trzeba uważać na gołoledź, zarówno na jezdniach, jak i na chodnikach.
Rozpoczął się właśnie proces rozpadu wiru polarnego. W związku z tym pojawiają się wiadomości o nadchodzącym ataku srogiej zimy. Na razie jednak nic nie wskazuje, by te przepowiednie się spełniły, przynajmniej w Polsce. W dłuższej niż dwutygodniowa perspektywie można się spodziewać licznych anomalii pogodowych na półkuli północnej.
W nadchodzącym tygodniu pozostaniemy pod wpływem wyżów. Panować będzie spokojna, słoneczna pogoda, poza weekendem, bo wtedy przechodzić będą nad nami fronty atmosferyczne.
To, co się dzieje w stratosferze, rzadko wpływa na pogodę. Wyjątek stanowi zjawisko rozpadu stratosferycznego wiru polarnego.
Sytuacja w pogodzie zmienia się szybko i niespodziewanie. Nie przewidziały jej nawet modele numeryczne, które jeszcze trzy dni temu prognozowały w Polsce temperatury rzędu +15 t. C pod koniec przyszłego tygodnia. Tymczasem niebawem pojawi się niemal w całym kraju śnieg i zrobi się chłodniej. Niestety, dotyczy to także Ukrainy.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.