- Jeśli politycy się dziwią, skąd w Polsce powiatowej takie poparcie mają partie skrajnie populistyczne, to właśnie dlatego - mówią mieszkańcy Mikułowej, którzy od ponad stu dni wychodzą na peron protestować przeciwko odcięciu ich od kolei.
Wykluczenie komunikacyjne dotyka już 27 proc. społeczeństwa - wynika z raportu, który ogłosiło Ministerstwo Infrastruktury. Przekonuje, że ma temu zaradzić rządowy fundusz wspierania przewozów autobusowych. Powoduje on jednak nowe problemy, np. w aglomeracji warszawskiej.
Dzięki środkom z Krajowego Planu Odbudowy odtworzony zostanie pierwszy odcinek linii kolejowej prowadzącej do Bolkowa. Inwestycja ma zakończyć wykluczenie transportowe i stać się impulsem rozwoju gospodarczego.
Pogranicza województw są często białymi plamami komunikacyjnymi - "transgranicznych" pociągów jest mało albo wcale. Na czterech liniach wybiegających z Częstochowy w rozkładzie 2025/2026 będzie diametralnie różnie, np. kierunek łódzki ma wręcz opływać w pociągi.
PKS Polonus likwiduje kolejną trasę do Warszawy, ale dla podróżnych to paradoksalnie dobra informacja. Z pomocą spieszą samorządy i stołeczny Zarząd Transportu Miejskiego: będą nowe linie lokalne, regularne kursy, a nawet tańsze przejazdy.
- Kolega dojeżdża rowerem na przystanek 7 km, zostawia go pod sklepem i wsiada w autobus, który zawozi go do szkoły. Przyzwyczaił się, ale ciężko tak funkcjonować, zwłaszcza zimą i gdy pada deszcz - mówi Maciej Dąbrowski, przewodniczący Młodzieżowego Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego.
Działacze społeczni zwracają uwagę na problem wykluczenia transportowego i niewystarczających połączeń autobusowych. Dzięki oddolnym wnioskom uda się polepszyć transport publiczny na Dolnym Śląsku.
Jeśli mecz olsztyńskich siatkarzy kończy się po czterech lub pięciu setach, to powrót komunikacją miejską na Zatorze staje się niemożliwy.
Złotów to najdalej na północ wysunięty powiat w Wielkopolsce. Jeśli ktoś chce lub musi tam korzystać z transportu zbiorowego, jest skazany na spore kombinacje.
Łeba od wielu lat jest wykluczona z komunikacji kolejowej. Pociągi jeżdżą tu tylko w wakacje, choć liczne ośrodki rehabilitacyjne czy Słowiński Park Narodowy co roku przyciągają setki tysięcy kuracjuszy i turystów.
Autobusy nowej linii jeżdżą tzw. drogami serwisowymi, dzięki czemu mogą obsłużyć miejscowości zagrożone wykluczeniem komunikacyjnym.
- Ten przystanek kolejowy to jest dla nas okno na świat - podkreśla ponad 70-letnia pani Barbara Szczepańska. 14 sierpnia w Patrzykowie rozmawia z Tomaszem Cylką z poznańskiej "Wyborczej". Nasz reporter pojechał tam by sprawdzić słowa wiceministra infrastruktury Piotra Malepszaka o tym, że na nowych peronach hula wiatr.
Ci, którzy nie mają samochodu, muszą kombinować. Bo ponad połowa gmin w Polsce nie organizuje żadnego transportu publicznego.
Nowa koalicja rządowa zaproponowała szereg reform w dziedzinie transportu. Nad przyszłością transportu we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku i inwestycji zastanowią się m.in. posłowie Michał Jaros z Koalicji Obywatelskiej i Izabela Bodnar z Polski 2050 Szymona Hołowni.
- Raz wiceminister infrastruktury Andrzej Bittel opowiadał, że szukał połączenia z Opola do Kotliny Kłodzkiej i nie wiedział, czy przyjedzie autobus, bo nie był w stanie znaleźć informacji na ten temat. Uznał, że to zabawna anegdota - mówi Paulina Matysiak, członkini rady krajowej Razem.
Kolejowa Komunikacja Autobusowa połączy Wrocław, Oleśnicę i Syców. Podobne połączenie działa już w Kotlinie Kłodzkiej.
Dobre połączenie, oszczędność i ekologia - to trzy główne powody, dla których Polacy wybierają płatną komunikację publiczną. Korzysta z niej zdecydowana większość - 86 proc. osób. Co trzecia osoba nie ma prawa jazdy.
Choć Banino jest jedną z największych wsi w Polsce, jest pozbawione transportu publicznego. Władze gminy postanowiły dokonać jednak radykalnej zmiany i połączyć wieś z koleją.
Mieszkańcy osiedla Wrocław Polanowice - Poświętne - Ligota napisali petycję, w której sprzeciwiają się wykluczeniu komunikacyjnemu, jakiego mają doświadczać wskutek zmiany rozkładu i znacznego zmniejszenia liczby kursów MPK Wrocław. "Władze miasta dążą w kierunku gettoizacji naszego osiedla".
Problem wykluczenia transportowego nie dotyczy tylko obszarów wiejskich położonych z dala od dużych miast, ale także dużych wsi tuż przy granicach metropolii. O tym, jak z tym można walczyć, porozmawiamy z ekspertami z całej Polski na konferencji "Zawsze po drodze - transport nie tylko dla miast".
- To głównie premia dla cwanych, którzy wykorzystują fundusz do zmniejszenia kosztów. To zbyt mało, żeby naprawić system - mówi Marcin Gromadzki, ekspert ds. transportu, o rządowym Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych, który miał walczyć z wykluczeniem transportowym.
W licznych państwach Unii Europejskiej całe regiony mają wspólne systemy kolejowo-autobusowe, gdzie na jednym bilecie można przejechać przez różne gminy i powiaty. Czy Dolny Śląsk także mógłby mieć taki związek transportowy?
Kwestie transportu publicznego, wykluczenia transportowego oraz rozwoju połączeń kolejowych czy tramwajowych od dawna znajdują się w centrum zainteresowań mieszkańców Wrocławia i Dolnego Śląska. Tego dotyczyć będą dwa spotkania zaplanowane na poniedziałek i wtorek.
Z wykluczeniem transportowym boryka się nie tylko tzw. Polska B czy wsie w głębi województwa. Na Pomorzu problem dotyczy także miejsc położonych tuż przy granicy z metropolią.
- Problem wykluczenia transportowego dotyczy ponad 10 mln Polaków - podkreślała posłanka Klaudia Jachira.
Urząd Transportu Kolejowego w swoim najnowszym raporcie po raz pierwszy przyjrzał się dostępności do kolei w powiatach. Najwięcej osób podróżuje przez Sopot. Ale są rejony wykluczone kolejowo, gdzie linie zostały zlikwidowane.
Mieszkańcom Nysy, Otmuchowa, czy Paczkowa pozostało już tylko jedno dalekobieżne połączenie kolejowe do Katowic, czy Krakowa. Samorządowcy wskazują na "barierę w rozwoju gospodarczym i społecznym".
Samochodem z Gołuchowa do centrum Poznania jest niewiele ponad 100 km. Ale po likwidacji połączeń PKS podróżni skazani są na kilka godzin jazdy aż czterema środkami transportu. - Lubię podróże, ale coś takiego w środku Europy i na nizinnej Wielkopolsce to jednak za wiele - ironizuje jeden z mieszkańców.
- Gdyby to była jakaś mikroskopijna mieścina... Ale na Boga, to jest miasto powiatowe, położone nie tak daleko od stolicy województwa! - denerwuje się Jakub, którego rodzinny dom znajduje się pod Turkiem. To jedna z największych miejscowości w Wielkopolsce wykluczonych komunikacyjnie.
- Wykluczenie komunikacyjne będzie istotnym tematem kampanii wyborczej i duża w tym zasługa samego PiS-u - mówi poseł Stefan Krajewski z PSL.
Autobus dojedzie do każdej wsi, osady, przysiółka - wystarczy, że mieszka w nim pięć dorosłych osób. W ciągu dnia będą przynajmniej dwa kursy. Cud ten potrwa jednak tylko jeden dzień.
Transport publiczny na Dolnym Śląsku wymaga wsparcia, zwłaszcza w zakresie komunikacji autobusowej. Inaczej wielu rejonom województwa grozi trwałe wykluczenie komunikacyjne.
24 listopada w Gorzowie odbędzie się konferencja, która będzie okazją do zwrócenia uwagi, po raz kolejny, na sprawy dostępności w komunikacji kolejowej Miejskiego Obszaru Funkcjonalnego Gorzowa w ruchu aglomeracyjnym, regionalnym i międzywojewódzkim.
Do 20 proc. miejscowości w Polsce nie dociera żaden transport publiczny, a siatka połączeń autobusowych zmniejszyła się od 1989 roku aż o 85-90 proc. - twierdzi Stowarzyszenie Ekonomiki Transportu (SET). I publikuje mapę pokazującą skalę problemu.
Idąc drogą populizmu, dodałbym szósty punkt. Radom nie potrzebuje lotniska, z którego będzie korzystała garstka mieszkańców, tylko nowego PKS-u, którego autobusy być może nie dojadą do Rzymu, ale na pewno trafią do Jedlińska.
Nowe drogi nie rozwiążą problemu wykluczenia transportowego na Dolnym Śląsku. Potrzebne jest postawienie na transport publiczny, w tym sieć regularnie kursujących autobusów. Wzorem jest tu np. powiat karkonoski.
Pomorze Zachodnie jest jedynym województwem w Polsce, do którego nie można dostać się z Warszawy w ciągu pięciu godzin jazdy koleją. Najszybszy pociąg relacji Szczecin-Warszawa potrzebuje na to prawie o godzinę więcej czasu.
Transport publiczny na Podhalu, poza Nowym Targiem i Zakopanem, nie istnieje. Busiarzom bardziej opłaca się obsługiwać turystów na najbardziej uczęszczanych trasach niż wozić miejscowych do pracy czy sklepu w mieście. - Bywa, że muszę pojechać do szpitala w mieście. Proszę wtedy syna, kuzyna męża albo sąsiadów, żeby mnie podrzucili. Przy powrocie liczę, że ktoś mnie zabierze - opowiada nam góralka z Ochotnicy.
Eksperci z think tanku WiseEuropa podkreślają, że wdrożenie Europejskiego Zielonego Ładu może zmniejszyć polskie problemy ze smogiem czy wykluczeniem transportowym. Na razie jednak termomodernizacja kuleje, a brak spójnej polityki transportowej ma skutki wręcz katastrofalne. - Likwidowanie połączeń, zmniejszanie dostępu i częstotliwości wymusza zakupy tanich, czyli nieekologicznych samochodów, zwłaszcza na obszarach wiejskich - wyjaśniają eksperci.
Od stycznia każde sołectwo w powiecie bieszczadzkim ma połączenie autobusowe z Ustrzykami Dolnymi. Od początku maja można dojechać do Ustrzyk Górnych i Wołosatego. W lipcu będą kolejne połączenia, a od września następne.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.