Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu na rzecz Życia i Rodziny jedna z lekarek chwaliła rodzenie dzieci z gwałtu, a doradczyni prezydenta Nawrockiego powoływała się na nauki papieża Jana Pawła II. Na koniec wszyscy odmówili modlitwę "Ojcze nasz".
Jeśli prokuratura w Georgii zdecyduje się rozpatrzyć zarzut morderstwa, sprawa 31-letniej kobiety będzie pierwszym od momentu wprowadzenia restrykcyjnego prawa przypadkiem oskarżenia kobiety, która przerwała ciążę, o morderstwo.
Ponad 208 tys. zł - taką karę proponuje NFZ dla szpitala w Łodzi, którego pacjentką była pani Anita. To efekt wnikliwej kontroli, wszczętej po artykule "Wyborczej". Lekarze będą mogli się jeszcze od tej decyzji odwołać.
- Jeśli lekarze bardzo nie chcą wykonać legalnej aborcji, posłużą się każdym możliwym argumentem, by tego nie zrobić - mówi dr Sabrina Mana-Walasek, ekspertka od prawa aborcyjnego.
Szpital odmówił wcześniej śledczym wydania dokumentacji medycznej dotyczącej zabiegów. Skorzystał z prawa do tajemnicy lekarskiej i powołał się na dobro pacjentów.
Naruszenie prawa do informacji, godności i intymności, uzależnienie udzielenia świadczenia w postaci aborcji od zaświadczenia, które przecież posiadano - stwierdzają NFZ i Rzecznik Praw Pacjenta w kontrolach wszczętych na zlecenie Ministerstwa Zdrowia po naszym tekście o pani Anicie. Jak dowiedziała się "Wyborcza", Fundusz nałożył karę na łódzki szpital, w którym kobiecie odmówiono legalnej aborcji i przymusowo zamknięto ją w izolatce.
Iza bała się zmrużyć oczy choćby na chwilę, "jakby się bała, że się nie obudzi". - W nocy już klęczała na ziemi, wymiotowała. Zabrali ją z sali, mówiąc, że inne pacjentki muszą być wypoczęte i wyspane, bo jutro mają zabieg. 3 marca 2026 ma zapaść wyrok w sprawie Izabeli z Pszczyny.
Nie będzie specjalnego systemu, który finansowałby pomoc w aborcji dla Polek czy Maltanek. KE podkreśliła jednak, że taki fundusz już istnieje i państwa członkowskie mogą z niego w tym celu korzystać.
Ważą się losy unijnej rezolucji, którą w połowie grudnia przyjął Parlament Europejski. Nad jej wdrożeniem zastanawia się teraz Komisja Europejska. Środowiska "pro-life" zwierają szyki i zasypują KE listami o "legalizacji zabójstwa".
Wyobrażam sobie, że postępująca radykalizacja środowisk, jak się same nazwały, pro life, które zaczynają orientować się na Grzegorza Brauna, skłoni Kierownika do bardziej zdecydowanych ruchów - słyszę w KO, kiedy pytam o liberalizację prawa zagrażającego życiu i zdrowiu kobiet.
"Albo jest się szpitalem, albo rzeźnią" - ostrzega Kaja Godek z fundacji "Życie i Rodzina" i zapowiada antyaborcyjną pielgrzymkę po Polsce. Fundacja FEDERA apeluje do samorządowców, aby ukrócili ten proceder: "dość fundamentalistycznego terroru" - piszą.
Mając na uwadze lawinowo rosnącą w Polsce liczbę aborcji motywowanych stanem zdrowia kobiet w ciąży, można odnieść wrażenie, że kobiety te stały się w ciągu ostatnich dwóch lat grupą społeczną wyjątkowo schorowaną - pokpiwa Ordo Iuris.
Gizela Jagielska, jedyna ginekolożka w Polsce, która nie boi się mówić, że ratuje życia kobiet w późnych ciążach, straciła pracę w oleśnickim szpitalu, który współtworzyła z mężem od 10 lat. Nadal szuka nowej pracy. - Ginekologia w Polsce stała się polityczna. To "prolajferzy" dyktują warunki, a politycy się ich boją - mówi "Wyborczej".
Parlament Europejski przegłosował inicjatywę obywatelską, która zapewni kobietom ze wszystkich krajów członkowskich dostęp do bezpiecznej i darmowej aborcji. - Dzieje się historia! - mówi "Wyborczej" Joanna Scheuring-Wielgus, europosłanka lewicy. Jak głosowali polscy europosłowie?
Jako redakcja "Wyborczej" musimy sprostować fałszywą tezę, jaką niektóre środowiska proaborcyjne sugerują dziś w sprawie pani Anity i jej bardzo późnej aborcji, dokonanej przez dr Gizelę Jagielską w szpitalu w Oleśnicy.
- Kryteria obniżono celowo, by oddział mogli przejąć nasi zastępcy. Chcieli się mnie pozbyć w białych rękawiczkach - twierdzi Gizela Jagielska, która straciła pracę w szpitalu w Oleśnicy.
Kiedy zdecydowałam się opowiedzieć swoją historię, byłam przygotowana na różne reakcje. Na początku zaskoczyła mnie fala wsparcia, ale po akcji Brauna nagle zaczęłam wszędzie czytać tylko o tym, że "zabiłam dziecko w dziewiątym miesiącu" - opowiada pani Anita, bohaterka reportażu "Wyborczej".
"To chyba jasne, co za tym paragrafem stoi. Nie możemy podlegać czasowym trendom politycznym czy emocjom. Kobieta może żądać od nas czegoś, co skończyłoby się dla nas konsekwencjami. Ona kary nie ponosi" - przekonywali podczas branżowej konferencji.
Prokuratura w Oleśnicy nie dopatrzyła się znamion przestępstwa w działaniu ginekolożki Gizeli Jagielskiej, która przerwała późną ciążę pani Anity. - Ta kobieta uratowała mi życie - mówi nam pani Anita.
Obywatelska inicjatywa "My voice, my choice" (w Polsce znana jako "Same to ogarniemy") zebrała ponad milion podpisów i idzie przez Parlament Europejski. Cel? Pomoc finansowa m.in. dla Polek i Maltanek, które w swoich krajach nie mogą bezpiecznie zrobić aborcji.
Była w 15. tygodniu ciąży, a płód miał wadę Edwardsa, gdy Trybunał Konstytucyjny zdecydował o zakazie aborcji. Polka właśnie wygrała sprawę przeciwko Polsce przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.
Rodzina to podstawa, aborcja to zasłona dymna, nie ma czegoś takiego jak "prawa kobiet", a dziś najgorzej i tak mają mężczyźni. Działaczki PiS dyskutowały na specjalnym panelu o "konserwatywnym feminizmie".
Politycy taplają się w antyaborcyjnym rynsztoku, płodocentryzm trzyma się mocno. Organizacje kobiece przejęły odpowiedzialność za państwo. W jakim miejscu stoimy pięć lat po wyroku TK w sprawie aborcji?
Działacze antyaborcyjni, którzy protestują przeciw legalnym zabiegom m.in. pod szpitalem w Oleśnicy, proszą o pomoc. Muszą zebrać pieniądze, żeby opłacić kary, dostają wyrok za wyrokiem.
Głos w sprawie późnej aborcji w Oleśnicy zabrała Międzynarodowa Federacja Ginekologii i Położnictwa (FIGO). - Zastrzyk może być konieczny, w celu zapewnienia, że płód nie zostanie urodzony z oznakami życia - czytamy.
Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników sugerowało w liście do resortu zdrowia, by wrócić do interpretacji prawa sprzed wyroku TK i w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia kobiety skupić się na zdolności płodu do samodzielnego życia. Jego prezes prof. Piotr Sieroszewski odmówił późnej aborcji bohaterce naszego reportażu, pani Anicie. Resort zdrowia rozwiał wątpliwości.
Państwowy twór, w którym dziś żyjemy, toczą "kompromisy" zawarte przed laty z Kościołem.
Po akcji Brauna nagle wszędzie zaczęłam czytać tylko o tym, że "zabiłam dziecko w dziewiątym miesiącu". Takie dezinformacje podawał też Kanał Zero. Dziennikarz sprawdza swoje informacje - mówi Anita, bohaterka reportażu "Wyborczej". Zobacz wywiad wideo.
Prawdomówna. Niekłótliwa. Matka i żona z tradycyjnej rodziny. Ambitna tak, że "zdradziła Zandberga z Czarzastymi". To wszystko można usłyszeć o jednej osobie: Magdalenie Biejat.
Departament Sprawiedliwości zwrócił się do sędziego o wyrzucenie do kosza pozwu konserwatywnych stanów, który miał na celu ograniczenie dostępu do popularnego środka mifepristone.
Według policji zagrożenie jest realne, otrzymałam propozycję indywidualnej ochrony. Opiekuje się też mną lekarz psychiatra - mówi dr Gizela Jagielska ze szpitala w Oleśnicy, która dostaje groźby śmierci po wykonaniu aborcji 9-miesięcznego płodu.
Twórca Kanału Zero pyta kandydatów w swoich wywiadach prezydenckich o sytuację z Oleśnicy. Szafuje pojęciami takimi jak "morderstwo" i podkreśla, że nie widzi różnicy między płodem, a już urodzonym dzieckiem. W złożoność historii Anity nie wnika. Jego filmy mają setki tysięcy wyświetleń.
Narodowy Marsz Życia zdominowały wydarzenia z Oleśnicy i otwarcie przychodni Abotak. Zdaniem jego uczestników, "polski rząd ma ludzkie życie za nic", bo na takie rzeczy przyzwala. Poseł PiS przestrzegał przed Rafałem Trzaskowskim, którego przedstawiał jako wroga życia.
- Po wyroku TK rzeczywistym powodem późnych terminacji ciąż są zwykle nieodwracalne uszkodzenia płodu, którym z oczywistych powodów towarzyszą kryzysy zdrowia psychicznego matek. Ginekolodzy scedowali odpowiedzialność na psychiatrów - oceniał na antenie TOK FM ginekolog dr Dominik Przeszlakowski.
Posłanki PiS dopytywały w Sejmie resort zdrowia o wytyczne, które ich zdaniem umożliwiły wykonanie aborcji na podstawie jednego zaświadczenia. Zabieg w Oleśnicy nazywały "zabójstwem rodem z Auschwitz".
Ultrakatolickie stowarzyszenie domaga się od Trybunału Konstytucyjnego, by ten podważył wytyczne Ministerstwa Zdrowia w sprawie aborcji i zakwestionował przesłankę o zagrożeniu zdrowia kobiety z powodu kryzysu zdrowia psychicznego. - TK nie może orzekać w sprawie interpretacji prawa - komentuje dla "Wyborczej" prof. Andrzej Zoll, były prezes TK.
Grzegorz Braun robi kampanię na tragedii kobiety, napuszczając hejterów na lekarkę z Oleśnicy. Magdalena Biejat apeluje do premiera, by zabrał głos. A Szymon Hołownia i Rafał Trzaskowski milczą. O aborcji do 18 maja miało się w kampanii wyborczej zbyt wiele nie mówić.
Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników sugeruje w piśmie do resortu zdrowia, by wrócić do interpretacji prawa sprzed wyroku TK i w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia kobiety skupić się na zdolności płodu do samodzielnego życia. Niezależnie od tego, jaką decyzję ona podejmie.
- Decyzję podjęto w oparciu o doniesienia medialne - mówi rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Historię Anity opisała w połowie marca "Wyborcza". Kobieta na późnym etapie ciąży dowiedziała się o poważnych wadach płodu.
- 94-letnia mieszkanka kamienicy przy ul. Wiejskiej 9 pyta, czy zaczęła się wojna. Demonstranci od Kai Godek uporczywie hałasują przed przychodnią "Abotak", ktoś wylał niebezpieczny kwas. Reakcji brak - mówi Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.