30 sierpnia w trakcie protestu Ostatniego Pokolenia przed bramą Stoczni Gdańskiej, policja zatrzymała dwie obywatelskie dziennikarki. Tłumaczy, że istniało podejrzenie wspólnictwa. Kobiety na komendzie spędziły ponad 30 godzin.
Andrzej Tomczak, przed "dobrą zmianą" wieloletni współpracownik TVP, dostał 10 tys. zł kary od sanepidu po tym, jak w maju 2020 r. poszedł zobaczyć warszawski protest przedsiębiorców. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie karę unieważnił.
Komenda Stołeczna Policji przesłała do biura Rzecznika Praw Obywatelskich odpowiedź na pismo w sprawie mojego zatrzymania. Wynika z niej, że czynności wobec mnie rozpoczęły się na godzinę przed zatrzymaniem i miałem czas na wyjaśnienia. To nieprawda.
Podczas protestu przedsiębiorców w Warszawie policja zatrzymała i wywiozła do Grodziska Mazowieckiego wieloletniego współpracownika TVP, który chciał przyjrzeć się protestowi z bliska. Skończył w kajdankach, a teraz ma zapłacić 10 tys. zł kary.
- Ja jestem dziennikarzem, wie pan? - mówię do policjanta. Potwierdza. - To nie szkodzi - mówi. I zamykają się drzwi policyjnej furgonetki. - Ale przecież mogło być gorzej. Przynajmniej nie dostałem pałą - myślę po kilku godzinach od tej akcji.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.