Macocha biła Victora mniej więcej co drugi dzień. Chował się przed nią w kościele, u babci, w krzakach. Odtwarzamy historię brata rocznej Anuli, która skatowana przez rodziców zmarła we wrocławskim szpitalu.
- Uważam, że kwestia mataczenia już jest nie do uratowania. Z cała pewnością uzgadniali swoje wersje - mówi Damian Pownuk, prokurator rejonowy.
Przed narodzinami dziewczynki, która zmarła w szpitalu we Wrocławiu, jej matka znęcała się nad innymi dziećmi. Toczyły się sprawy o ograniczenie praw rodzicielskich.
Dzieci z rodziny zastępczej mieszkały w przyczepie bez ogrzewania i toalety. Dostawały do jedzenia karmę dla psów i wodę. Nie chodziły do szkoły. Pilnowały je agresywne psy. Skazani zmuszali dzieci do pracy w polu. Wykorzystywali jak niewolników.
Słupska prokuratura aktem oskarżenia zakończyła śledztwo dotyczące śmierci dziecka oraz znęcania się nad podopiecznymi w rodzinie zastępczej. Urzędnicy, którzy ją nadzorowali, nadal pracują w opiece społecznej.
Prokuratura przesłała do sądu kolejny akt oskarżenia wobec wychowawców domu dziecka im. Aniołów Stróżów w Ostrowie Kaliskim. Po skargach dzieci do rzecznika praw dziecka placówkę prowadzoną przez Caritas skontrolował urząd wojewódzki.
Sąd Okręgowy w Legnicy orzekł, że Marcin G. jest winny psychicznego i fizycznego znęcania się nad swoimi dziećmi - pięciomiesięcznym synem i jego 1,5-rocznym bratem.
Dramat w rodzinie zastępczej. Rodzice zastępczy oraz ich 39-letni znajomi podejrzani o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad 8-letnim chłopcem. Wystawiano go na mróz, klęczał nago, gdy nie znalazł skarpetek lub nie wyprowadził psa.
Rodzice dziewczynki przekonują, że szokujące obrażenia ich córeczki powstały podczas upadku na rękach ojca, a może przy porodzie lub podczas lekarskiego badania. Biegli mówią twardo: "To niemożliwe". Rodzice są oskarżeni o znęcanie się nad swoim czteromiesięcznym dzieckiem.
- Za karę miałyśmy pieprz na języku. Oliwka niechcący połamała krzesło, to tata kazał otworzyć usta i dawał pieprz - pieprz był w proszku. Potem kazał robić "krzesełka" i do piwnicy - zeznała siedmioletnia Weronika. Jej siostra Maja miała wtedy niecały rok, druga siostra Oliwka - 4 lata.
W wymyślaniu kar ojczym miał niczym nieograniczoną wyobraźnię. Na jego rozkaz chłopiec musiał np. spędzić cały dzień w łóżku. Nie dostawał jedzenia, nie mógł załatwiać potrzeb fizjologicznych.
Prokuratura oskarża matkę chłopca, Sylwię W.-D. oraz jej konkubenta, Marcina W., o znęcanie się nad pięciolatkiem ze szczególnym okrucieństwem. Krzywdę dziecka dostrzegł przedszkolny terapeuta.
Podduszała syna poduszką, szarpała za włosy, unosiła w górę za ręce - opisuje czyny 36-latki z Lubania prokuratura. Wszystko po to, żeby zmusić byłego partnera do powrotu.
- Podejrzana chciała dobrowolnie poddać się karze, na jej wymiar zaakceptowany przez prokuratora nie wyrazili zgody rodzice - informuje Adam Lis z prokuratury Bydgoszcz-Północ.
Zawiadomienie o przestępstwie złożył szkolny pedagog, po tym jak jeden z chłopców przyszedł do przedszkola z raną na twarzy.
Sad Rejonowy w Gnieźnie zdecydował o areszcie dla rodziców pięciotygodniowego niemowlaka po tym, jak z obrażeniami ciała trafił do szpitala. Matka i ojciec usłyszeli zarzuty fizycznego i psychicznego znęcania się nad dzieckiem.
Prokuratura Rejonowa w Cieszynie poszukiwała 37-letniego mężczyzny. Odnalazł się w Oświęcimiu, w wynajmowanym mieszkaniu, z dwójką zaniedbanych dzieci. Roczne niemowlę miało siniaki.
W październiku 2021 roku przypadkowi świadkowie zawiadomili policję o pobiciu dziecka przez mężczyznę w jednym z mieszkań w centrum Częstochowy. Teraz przed Sądem Okręgowym zapadł w tej sprawie prawomocny wyrok.
Obrażenia na ciele chłopca zauważono w pracowni terapeutycznej w punkcie przedszkolnym w Gdyni. Matka i jej 33-letni partner mieli stosować wobec dziecka przemoc fizyczną i psychiczną.
W Sądzie Okręgowym w Siedlcach rozpoczął się proces Moniki B., oskarżonej o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad małoletnią córką. Kobieta miała oszpecić dziewczynkę toksyczną substancją. Na leczenie dziecka prowadzone były zbiórki pieniędzy.
Grzegorzowi B. sprawiało satysfakcję, odstresowywało go wręcz, gdy widział u dzieci przerażenie i strach. Zostawał sam z maluchami pod pozorem opieki nad nimi. A tak naprawdę chciał się nad nimi znęcać. W Sądzie Apelacyjnym w Rzeszowie zapadł wyrok w głośnej sprawie.
To była cicha przemoc, bez bicia i krzyków. Trzyletnie dziecko było tak wyniszczone, że nie mogło utrzymać butelki. Z braku jedzenia miało zanik mięśni, z braku higieny odleżyny, z braku rehabilitacji nie mogło wyprostować nóg i rąk.
Maja była bita niemal od chwili, gdy przyszła na świat. Oprawcy, młodzi rodzice ze Starogardu Gdańskiego, łamali dziecku ręce, doprowadzili do wysokiej gorączki i bezdechu. Uzasadnienie wyroku szokuje.
Na początku tego roku policjanci przeszukali mieszkanie rodziny zastępczej w Głogowa. Znaleziono treści pornograficzne, potem było już tylko gorzej.
Nie karmiła niepełnosprawnej dziewczynki, jak powinna, nie rehabilitowała, nie dbała o jej higienę. Zostawiała na kilkadziesiąt godzin bez pożywienia, picia i opieki. Nie wezwała lekarza, gdy dziecko zachorowało. Trzyletnia Emilka zmarła.
W Sądzie Okręgowym w Krośnie zakończył się proces Magdaleny K. i Artura K. Sąd uznał, że to matka szarpała, rzucała i potrząsała czteromiesięczną córką.
Na nagraniu widać, że chłopiec się przewraca, a przedszkolanka szarpie go i każe mu wstawać, ciągnąc go za rękę. Zrywa mu czapkę z głowy i krzyczy, że mu ją zaraz wyrzuci. Słychać pisk i płacz dzieci.
Nastoletni Damian, po kilkumiesięcznym pobycie w rodzinie zastępczej, wyznał, że był przez ojczyma molestowany seksualnie. Prokurator dowiódł też winę matki chłopca.
O znęcanie się nad 6-latkiem prokuratorzy oskarżyli 66-letnią wychowawczynię z jednego z przedszkoli w Bielsku-Białej. Kobieta nie przyznaje się do winy.
Rzucanie o ścianę, gryzienie, zamykanie w szafie, stanie na baczność. Nad czteroletnim Ignacym z Gliwic miały się znęcać matka i jej znajoma. Prokuratura przedstawiła zarzuty im obu.
Biegli nie mieli wątpliwości. Gdyby nastoletni Kacper został pod opieką swojej matki, przeżyłby godziny, może kilka dni. Prokuratura postawiła kobiecie zarzut usiłowania zabójstwa syna ze szczególnym okrucieństwem.
Prokurator przedstawił opiekunce jednego z olsztyńskich żłobków zarzuty fizycznego i psychicznego znęcania się nad dziećmi, którymi miała się opiekować.
Pracownica żłobka nie stawiła się na wezwanie w prokuraturze. - Jeśli zrobi to ponownie, podejmiemy bardziej radykalne kroki - informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.
Zarzuty znęcania się nad swoją trzymiesięczną córką i spowodowania u niej licznych obrażeń usłyszała w piątek 25-letnia kobieta z Łodzi. Zatrzymany został także ojciec dziecka.
Lekarz z Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego od razu rozpoznał u dziecka obrażenia, które mogły powstać w wyniku znęcania się nad nim. Rodzice malucha byli już wcześniej skazani za złe traktowanie dzieci.
Rodzice z Przemkowa niedaleko Legnicy zostali oskarżeni o zabójstwo trzymiesięcznego syna Piotrusia i brutalne znęcanie się nad jego starszym bratem, 1,5-rocznym Filipem. Opisywane w akcie oskarżenia okoliczności sprawy są bardzo drastyczne.
Opolska prokuratura zajęła się sprawą przedszkola publicznego nr 5 w Opolu, badając doniesienia o psychicznym znęcaniu się nad dziećmi. Według "NTO" nauczycielka miała zamykać czterolatka w ciemnym pomieszczeniu, gdy ten niewłaściwie się zachowywał.
Dziewczynka miała zakaz odzywania się do członków rodziny. Godzinami stała przy ścianie. Ojczym bił ją pięścią, paskiem i rzemieniem. W mieszkaniu były ślady krwi - wynika z ustaleń prokuratury w Gnieźnie.
Sąd w Białogardzie aresztował na trzy miesiące 33-letniego Mateusza K., który zanurzył w bardzo gorącej wodzie ośmioletniego chłopca, syna swojej partnerki, powodując u niego poparzenia kończyn, podbrzusza i twarzy. W ten bestialski sposób miał ukarać dziecko za złe zachowanie.
To Julia B., obywatelka Ukrainy, zobaczyła na ul. Warszawskiej w Gliwicach chłopca w samych butach. Zaprowadziła go na komisariat policji.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.