Przez te 24 lata nie było chyba ani jednego dnia, żebyśmy nie mieli kontaktu. Krzysiek by zwariował. Jeśli nie odpisuję przez dwie godziny, on już dzwoni do znajomych. Bo różne rzeczy nas w życiu spotykały. Rozmowa z Robertem Biedroniem
Zapytałem lekarza, jak długo będę żył, jeżeli nie zrobię operacji. Powiedział, że dwa lata, na co ja, że dwa lata to całkiem sporo, hura, niech będzie.
Rząd przyjął kompromisowy projekt PSL i lewicy o "statusie osoby najbliższej". - To wynik negocjacji, który ma szansę na większość w parlamencie - mówi premier Donald Tusk.
Kolejne miasta i urzędy stanu cywilnego pytają ministrów, jak rejestrować małżeństwa par jednopłciowych zawarte za granicą. Polskę zobowiązał do tego wyrok TSUE, ale rząd gra na zwłokę.
Politycy o osobach LGBT+ albo wcale nie mówią, albo używają ich do swoich własnych interesów. A głos samych tęczowych rodzin jest właściwie niesłyszalny - wynika z raportu fundacji Brokat i Basta. Aktywiści wręczyli politykom w Sejmie kilkaset listów z osobistymi historiami.
Wśród rządzących panuje radość z odpływu wyborców z PiS do Korony, na lewicy widać chęć, by Unia sama wprowadziła u nas liberalne prawo. To bardzo krótkowzroczne kalkulacje.
- Dyskusja trwała prawie pięć godzin, ale udało się dojść do porozumienia - mówi "Wyborczej" Katarzyna Kotula, pełnomocniczka ds. równego traktowania. Odrzucona została sugestia Ministerstwa Obrony Narodowej, aby pary przed podpisaniem umowy przeszły rok próby.
- Wszystko miało być ustalone, ale MON domaga się okrojenia nawet tak okrojonego projektu o statusie osoby najbliższej. Propozycja tego resortu uderzy w pary zainteresowane taką umową - komentuje w rozmowie z "Wyborczą" Mateusz Sulwiński z działającej na rzecz osób LGBT+ Grupy Stonewall.
To miał być zwykły wtorek. Zostali narzeczonymi w kraju, który nie bardzo wie, co z nimi zrobić.
Umowa u notariusza, brak zmiany statusu cywilnego i wyraźne podkreślenie, że o dzieciach w parach jednopłciowych nie może być mowy. Tak okrojony projekt o związkach partnerskich nie ma "uszczęśliwiać wszystkich", ale zwiększać szansę na podpis prezydenta Nawrockiego.
- Rząd musi się podporządkować i ten wyrok wykonać. W mojej ocenie jest to dość proste: polega na zmianie druków aktów małżeństwa. I nie wymaga to zmiany ustawowej, a więc i podpisu prezydenta. Wystarczy rozporządzenie MSWiA. Rząd będzie mówił, że to trudne, ale to zrobi - tłumaczy prof. Ewa Łętowska w rozmowie z "Wyborczą".
Przy okazji dyskusji o związkach partnerskich wraca temat wspólnego rozliczania PIT. Czy każda para powinna mieć taką możliwość? A może przeciwnie - przywileju należy pozbawić niektóre małżeństwa?
Projektu o statusie osoby najbliższej, który jest kompromisem między lewicą i PSL-em, dotąd nikt jeszcze nie widział. Rząd chce domknąć sprawę w grudniu. To oznacza, że Sejm nie zdąży zająć się sprawą w tym roku. Z harmonogramu obrad w piątek znów spadnie też projekt Nowej Lewicy o związkach partnerskich w wersji "maksimum".
- W wersji optymistycznej: resorty wydadzą rozporządzenia zmieniające wzory aktów małżeństwa tak, aby mogły się w nich znaleźć także osoby tej samej płci. W tej gorszej: nie robimy nic i pozostawiamy sprawy urzędom - mówi "Wyborczej" jeden z ważnych polityków koalicji.
- Pracujemy nad własnymi przepisami prawa, które będą to regulowały i w sposób taki, jaki większość Polaków, poprzez większość parlamentarną, uzna za stosowne - mówił premier Donald Tusk przed środowym posiedzeniem rządu.
- Umożliwienie uznania małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą zależy dziś wyłącznie od wicepremiera Gawkowskiego i ministra Kierwińskiego. To dwa kliknięcia w systemie - mówili działacze Miłości Nie Wyklucza przed Ministerstwem Cyfryzacji.
Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu orzekł w sprawie dwóch mężczyzn, którzy pobrali się w Berlinie, a Polska nie uznała ich za małżeństwo. TSUE nie pozostawił wątpliwości: złamała prawo unijne. Musiała to zrobić ze względu na przepis o swobodzie przemieszczania się.
Nic nie jest przypadkowe: długość spojrzenia, kąt ustawienia ciała, kolejność wejścia na salę. Ale w dyplomacji to właśnie uścisk dłoni bywa symbolem zgody lub niezgody, ukłonu albo siły.
Polskie pary jednopłciowe zastanawiają się więc: może kilka godzin po wyroku TSUE, premier Donald Tusk oświadczy, że jesteśmy państwem prawa i respektujemy wyroki trybunału? Jolanta: - Czułabym pewnie ulgę, że przestaję żyć w państwie, które zachowuje się wobec mnie opresyjnie.
Rzecznik Praw Obywatelskich opracował raport, w którym podsumowuje swoje działania na rzecz społeczności LGBT+. W ostatnich latach miał co robić, bo z dokumentu wynika, że Polska nie respektuje praw par jednopłciowych i osób transpłciowych, a także ich dzieci.
W Koalicji Obywatelskiej liczyli na zmianę w Pałacu Prezydenckim, ale teraz o związki partnerskie walczyć nie zamierzają i poprą okrojony projekt lewicy i PSL o "statusie osoby najbliższej". Od polityków PiS z kolei słyszymy, że nawet ten nie zyska aprobaty prezydenta Nawrockiego. - Bo przemyca rozwiązania, które zbliżają pary jednopłciowe do małżeństwa - twierdzi poseł Marcin Horała. Ludowcy się zżymają: - Nie ma tam mowy o dzieciach ani rodzinie.
Pod koniec listopada Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ma wydać wyrok, który będzie zobowiązywał Polskę do uznania małżeństw zawartych przez pary jednopłciowe za granicą. - To na niego czekamy, a nie na biznesową umowę, którą dziś proponują nam rządzący - mówi Hubert Sobecki z Miłość Nie Wyklucza.
W Łodzi trwają Igrzyska Wolności 2025, jedno z najważniejszych wydarzeń intelektualnych w kraju. Grupa Medialna Agora jest strategicznym partnerem wydarzenia.
Prezydent Karol Nawrocki wyraził swoje zdanie w sprawie związków partnerskich. W serwisie X ogłosił, że "nie podpisze żadnej ustawy, która zbliżałaby się do chronionej Konstytucją instytucji małżeństwa". Zapowiedział natomiast, że jest gotów rozmawiać o "statusie osoby najbliższej".
Kompromis między Lewicą i PSL to wyłom, po którym batalia o pełne prawa osób LGBT+ nabierze więcej mocy.
Lewica i ludowcy dogadali się w sprawie związków partnerskich, a właściwie "nieformalnych". Ich wspólny projekt "o osobach najbliższych" ma być rządowym, ale mocno okrojonym. Nie ma w nim mowy o zabezpieczeniu dzieci w rodzinach LGBT+ ani o ceremonii w urzędzie. To ma być umowa, którą pary zawierałyby u notariusza.
W piątek lewica i PSL mają ujawnić efekty swojego porozumienia w sprawie związków partnerskich. Z tego powodu Sejm nie zajmie się na najbliższym posiedzeniu projektem Katarzyny Kotuli, choć taki był plan. - Na poziomie politycznym jest to po prostu kapitulacja - komentują aktywiści Miłość Nie Wyklucza.
- W PSL jest kilkoro polityków, którzy najzwyczajniej w świecie uważają, że homoseksualizm jest nienormalny. O losie i życiu wielu ludzi decydują więc wyłącznie ich własne homofobiczne przekonania - mówi Mirka Makuchowska, dyrektorka Kampanii Przeciw Homofobii.
Wrocławska posłanka Małgorzata Tracz po 7 latach na czele Zielonych opuściła macierzystą partię. - W poprzedniej kadencji Zieloni mówili jednym głosem w najważniejszych sprawach, teraz wygląda to inaczej - mówi.
- Nie możemy już dłużej czekać. Każdy dzień opóźnienia to nasza krzywda. A już była nadzieja na zmiany - piszą w liście do premiera Donalda Tuska bliscy osób LGBT+. Tak KPH rozpoczyna swoją nową akcję społeczną pod hasłem "Wszystkie rodziny są ważne".
Decydują się na niego pary, które nie chcą mieć ślubu kościelnego, a forma cywilnego jest dla nich niewystarczająca. Czasem ludzie mówią do mnie żartem "pani księżna", bo widzą we mnie kogoś, kto zastąpił księdza - rozmowa z celebrantką Joanną Humerczyk udzielającą ślubów humanistycznych
- Otrzymałem zapewnienie od ministrów, że są gotowi przedstawić wspólny sposób działania, aby wreszcie osiągnąć finał. Nie będzie on jednak satysfakcjonował wszystkich - oznajmił w Łebie premier Donald Tusk zapytany o projekt o związkach partnerskich. Środowisko jest rozżalone. - Po co ta dyskusja o skrawkach, ten handel ludzką godnością? - pytają aktywiści z Miłość Nie Wyklucza.
Pakiet praworządnościowy i związki partnerskie - to, według polityków koalicji rządzącej, ustawy, które miałby dostać wkrótce na biuro nowy prezydent.
Umowa u notariusza zamiast związku partnerskiego w Urzędzie Stanu Cywilnego - tego chcą ludowcy, a lewica się ugina. - Musimy wreszcie pójść z tym do przodu i zapewnić ludziom przynajmniej minimum - mówi "Wyborczej" Katarzyna Kotula.
To, co KO, Lewica i Trzecia Droga niosły na sztandarach wyborów parlamentarnych w 2023 r., dziś całkowicie schodzi ze sceny politycznej. Donald Tusk odwołał ministrę ds. równości
- Rząd Donalda Tuska nas zawiódł, ale ma jeszcze sporo czasu, by maksymalnie zabezpieczyć naszą sytuację przed kolejnymi wyborami - mówił Arkadiusz Kluk na marszu równości w Poznaniu. W marszu przez moment szła też Tilda Swinton, brytyjska aktorka, laureatka Oskara.
W Polsce wciąż zdarza się, że na związek pozamałżeński ktoś prychnie z pogardą: "oni żyją ze sobą na kocią łapę".
To mogła być ostatnia Parada Równości bez związków partnerskich w Polsce. A jaka będzie? Po wygranej Karola Nawrockiego nastroje są kiepskie, ale jest też dość rewolucyjny plan B.
- Przez wiele miesięcy walczyłam o to, by projekt o związkach partnerskich znalazł się w rządowym wykazie. Dość czekania, mówimy: sprawdzam - zapowiedziała ministra ds. równości Katarzyna Kotula, składając projekty o związkach partnerskich jako poselskie.
- Mogliśmy wyprowadzić wcześniej do Sejmu związki partnerskie, nawet ryzykując, że prezydent ich nie podpisze. Pokazalibyśmy sprawczość jako rząd. Ale woleliśmy udawać prawicę. Wyborcy wybrali oryginał - mówi "Wyborczej" ministra ds. równości z Nowej Lewicy, Katarzyna Kotula. Po wygranej Karola Nawrockiego, w Koalicji 15 Października motywacja do prac nad progresywnymi projektami ustaw jednak spadła.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.