Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Osoba, która zdecydowałaby się na kupno ekologicznego auta, nie musiałaby płacić akcyzy. Ekopojazd byłby natomiast objęty nowym podatkiem. Jego wysokość zależałaby między innymi od parametrów ekologicznych, na przykład emisji dwutlenku węgla. Oznacza to, że na przykład auta napędzane tylko elektrycznie mogłyby być z podatku zwolnione.

Takie propozycje zawiera dokument opracowany przez Ministerstwo Gospodarki, który jest na etapie konsultacji wewnątrzresortowych. W konsultacjach tych nie uczestniczy jeszcze Ministerstwo Finansów. A to właśnie ten resort będzie odpowiedzialny za wdrożenie nowego systemu opodatkowania.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.