Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Dla polskich pasażerów to bardzo dobra wiadomość. Powód? na polskim rynku zacznie się prawdziwa wojna cenowa - przewoźnicy będą się bili o podróżujących na Bliski Wschód, Indii, Azji Południowo-Wschodniej i Australii. W przypadku Polski walka będzie się toczyła głównie o przejęcie pasażerów podróżujących do Chin (Pekin, Szanghaj), do Tajlandii (Bangkok, ale i Phuket dokąd zaczyna latać Emirates) oraz do Indii (Delhi).

Gdybyśmy dzisiaj chcieli kupić bilet do Bangkoku na przelot w lutym, to najtańsze połączenie ma na razie Emirates (z przesiadką w Dubaju) - za 2532 zł, lot Qatar Airways to wydatek 2831, ale nie jest to jeszcze cena promocyjna. W Lufthansie, Air France, Austrianie i Finnairze zapłacilibyśmy po ponad 3 tys. zł.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.