Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Od oficjalnej upadłości Amber Gold minęło już 9 miesięcy - upadłość spółki orzeczono we wrześniu ubiegłego roku. Jednak do rozpoczęcia spłacania poszkodowanych jeszcze daleka droga. W tej chwili nie została jeszcze ustalona pełna lista wierzycieli. Termin zamknięcia tej listy ustalony został na pierwszą połowę 2015 roku.

Syndyk zarejestrował 12,7 tys. zgłoszeń dotyczących wierzytelności. Łącznie opiewają one na kwotę około 600 milionów złotych. Jednak nie wszyscy poszkodowani zgłosili się już do syndyka. Bez pełnej listy wierzytelności niemożliwe jest wypłacenie komukolwiek pieniędzy po Amber Gold. Po zamknięciu listy syndyk złoży plan podziału majątku parabanku, z którego będzie wynikać, którzy wierzyciele i w jakiej kwocie odzyskają pieniądze.

Do tej pory syndyk przejął 11 nieruchomości Amber Gold, 140 pojazdów, milion złotych w gotówce, 57 kg złota oraz sprzęt biurowy i komputerowy. Jesienią wartość majątku szacowana była na blisko 100 milionów złotych. W tej chwili wydaje się, że nawet tę kwotę będzie trudno uzyskać. Kwoty sprzedaży nieruchomości i pojazdów są bowiem niższe, niż początkowo zakładał syndyk.

To, że nie wszyscy poszkodowani odzyskają całość sum wpłaconych do Amber Gold, jest pewne. W pierwszej kolejności pieniądze pójdą na pokrycie kosztów upadłości (koszty sądowe, wynagrodzenie tymczasowego zarządu i syndyka), później pieniądze odzyska urząd skarbowy i ZUS. Na końcu kolejki stoją pracownicy parabanku, a dopiero za nimi inwestorzy.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.