Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Brytyjski rząd świętuje sukces - po wielu miesiącach negocjacji w poniedziałek udało się zakończyć rozmowy w sprawie budowy kolejnego bloku jądrowego w Hinkley Point za 16 mld funtów, czyli 90 mld zł. Sukces ten był możliwy także dzięki chińskim potentatom energetyki atomowej: China National Nuclear Corporation i China General Nuclear Power Corporation. W kluczowym momencie włączyły się one do negocjacji, żeby wesprzeć francuskiego giganta - EDF.

Chińczycy obejmą 30-40 proc. udziałów w przedsięwzięciu. Ich firmy energetyczne, z którymi EDF współpracował od wielu lat przy budowie tamtejszych elektrowni, po raz pierwszy na tak ogromną skalę weszły do Europy.

Oprócz Wielkiej Brytanii przyczółkiem Chińczyków jest Portugalia. Chińska firma Three Gorges, która jest właścicielem sławnej Tamy Trzech Przełomów - największej zapory na świecie... przejęła tam kontrolę nad miejscowym czempionem - EDP. Portugalski rząd sprzedał swój pakiet akcji za 2,7 mld euro, żeby podreperować nadwerężony kryzysem budżet.

Kolejnym miejscem, gdzie chińskie firmy mogą mocno zaznaczyć swoją obecność, jest właśnie Polska.

Nihao Jaworzno

Kiedy w zeszłym roku konsorcjum Rafako i Mostostalu wygrało przetarg na budowę bloku 900 MW w Jaworznie za 6 mld zł, wydawało się, że Chińczycy stracili swoją szansę, żeby budować tę elektrownię dla Tauronu. Ale Rafako i Mostostal Warszawa popadły w tarapaty - PBG, właściciel Rafako, zbankrutował. Rafako potrzebowało wsparcia, żeby wywiązać się z umowy.

Chińczycy zwietrzyli swoją szansę - w lipcu Rafako podpisało list intencyjny z chińskim North China Power Engineering (wcześniej rozmawiało z jej spółką córką). To potentat, który buduje elektrownie nie tylko w Chinach, ale w całej Azji, m.in. w Wietnamie, Tajlandii, Turcji, Pakistanie.

Dzięki współpracy z Chińczykami Rafako ma szanse zrealizować kontrakt w Jaworznie. Przede wszystkim NCPE jest w stanie pomóc załatwić bankową gwarancję wykonania kontraktu, bez której inwestycja nie ruszy. Rafako i Tauron miały się dogadać do 30 września, ale termin przedłużono.

- Uzgodniliśmy treść gwarancji bankowej, najpewniej udzieli jej luksemburska spółka Bank of China, bo gwarancja musi być udzielona przez bank europejski - opowiada nasz rozmówca znający szczegóły transakcji.

Z nieoficjalnych wypowiedzi przedstawicieli Tauronu wynika, że pogodzili się już z obecnością Chińczyków przy budowie Jaworzna. Dwa lata temu delegacja polskich energetyków oglądała chińskie elektrownie. - Nie widzieliśmy, niestety, tych budowanych przez NCPE, która ma pomagać Rafako - opowiada jeden z uczestników. - Ale wyglądało to bardzo dobrze. Sprawność elektrowni jest porównywalna z europejskimi, mieści się w przedziale od 44 do 45 proc.

Problem polega na tym, że oni nigdy nie budowali nic w Europie. Tu są przecież inne warunki, inne wymagania np. środowiskowe czy przepisy bhp. Wszystkiego będą musieli się nauczyć - dodaje nasz rozmówca. Czy zdołają? - Nie wiem - wzdycha polski energetyk.

NCPE nie rozpieszcza tych, którzy chcieliby dowiedzieć się o niej czegoś więcej z anglojęzycznej strony internetowej. Nie ma tam choćby podstawowych danych finansowych spółki.

Tauron ma prawo nie zgodzić się na wybranego przez Rafako podwykonawcę. W praktyce porozumienie w sprawie gwarancji ze strony Bank of China oznacza jednak akceptację dla Chińczyków, bo wiadomo, że chińskie banki finansują wyłącznie transakcje z udziałem firm z Państwa Środka.

Właściciel Rafako - Grupa PBG - przeszedł 22 X po walnym zgromadzeniu akcjonariuszy w ręce wierzycieli, czyli instytucji finansowych. Jerzy Wiśniewski, dotychczasowy główny akcjonariusz, twórca potęgi grupy budowlanej PBG, a później sprawca jej bankructwa, musiał oddać kontrolę nad swym "dzieckiem".

Jeśli instytucje finansowe będą chciały szybko odzyskać choć część pieniędzy, mogą wystawić Rafako na sprzedaż. Chińczycy, kupując raciborską spółkę, zyskaliby firmę z ogromnym doświadczeniem w realizacji kontraktów nie tylko w Polsce, ale w wielu krajach Europy.

Chińczycy pod Żydowem

Firmy z Państwa Środka mają szansę budować w Polsce nie tylko elektrownie. Pod koniec września Polskie Sieci Elektroenergetyczne ogłosiły, że chińska firma Pinggao wygrała przetarg na budowę sieci energetycznej Żydowo - Kierzkowo - Słupsk. Inwestycja jest warta 60 mln zł, a chińska firma była jedyną, która zmieściła się w budżecie. Pinggao należy do spółki State Grid of China, czyli tamtejszego operatora sieci przesyłowych. Oprócz Chin budowała infrastrukturę sieciową m.in. w Indiach, Syrii oraz Albanii. Jeśli podpisze umowę z PSE, to Polska będzie pierwszym krajem UE, w którym Pinggao zdobyło kontrakt.

Przetargi na budowę elektrowni i sieci energetycznej są organizowane w reżimie zamówień publicznych. Udziałowi w nich Chińczyków przygląda się bardzo uważnie unijny komisarz ds. handlu Karel de Gucht, który nie kryje swego krytycznego stosunku do krajów dopuszczających chińskie firmy. Tamtejszy rynek zamówień publicznych jest bowiem otwarty dla Europejczyków w dużo mniejszym stopniu - Chińczycy zapraszają zagraniczne firmy praktycznie tylko wtedy, gdy sami nie są w stanie czegoś zrobić.

De Gucht nie ukrywał satysfakcji, gdy rok temu fiaskiem zakończyło się budowanie przez chiński COVEC odcinka autostrady A2. Ewentualne niepowodzenie NCPE lub Pinggao da komisarzowi kolejny argument do ręki.

Autorzy prowadzą serwis poświęcony energetyce wysokienapiecie.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.