Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu


Warszawa, 13.06.2019 (ISBnews) - Przyjęte w ubiegłym tygodniu przez niemiecki parlament regulacje prawne, które w przyszłym roku ułatwią obywatelom spoza Unii Europejskiej podejmowanie pracy w Niemczech, nie spowodują masowego wyjazdu ukraińskich pracowników z Warszawy do Berlina, ocenili eksperci Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej (PUIG). Potrzebne jest jednak uproszczenie procedur w ich zatrudnianiu, by polski rynek pracy był konkurencyjny wobec niemieckiego i zachęcał kolejnych migrantów z Ukrainy do podejmowania pracy w naszym kraju.

Podjąć pracę w Niemczech od 2020 r. będą mogli tylko pracownicy posiadający odpowiednie, uznane przez powołany urząd, kwalifikacje zawodowe - lub w pewnych branżach, w szczególności IT, wykazane odpowiednio długie doświadczenie zawodowe. Zrezygnowano jednocześnie z tzw. testu rynku pracy oraz z wymogu znajomości języka niemieckiego, podano.

"Nie powinniśmy zatem spodziewać się masowego wyjazdu Ukraińców z Polski. Niemcy, owszem, potrzebują prawie 1,5 mln pracowników, ale przyjmą najwyżej 25 tys. bardzo dobrze wykwalifikowanych migrantów. Ułatwienia nie obejmą pracowników niewykwalifikowanych, którzy w większości obsługują w Polsce zakłady produkcyjne, uzupełniają braki w pracach sezonowych czy usługach. Ci w większości pozostaną w Polsce" - ocenił prezes Foreign Personnel Service Paweł Kułaga, cytowany w komunikacie.

Zdaniem ekspertów Izby, konieczna jest konkurencja ze strony Polski poprzez organizację na szeroką skalę bezpłatnych kursów języka polskiego, aby związać cudzoziemców z rynkiem. Potrzebne są także reformy procedur legalizacji pracy i pobytu cudzoziemców w Polsce.

"Bez takiej reformy w Polsce nasz kraj szybko straci na atrakcyjności dla pracowników cudzoziemskich, np. z Ukrainy. W konkurencji z niemieckim rynkiem pracy ci Ukraińcy, którzy już się u nas osiedlili, nie będą masowo wyjeżdżać za chlebem do Niemiec, ale nowi migranci będą mieli do wyboru: łatwa droga administracyjna legalizująca pracę w Niemczech i trudny dla nich język niemiecki albo trudna droga administracyjna w Polsce i łatwiejszy język polski. Bez reformy procedur administracyjnych napływ nowych pracowników z Ukrainy może się zmniejszyć" - podsumował wiceprezes zarządu Inicjatywy Mobilności Pracy Marek Benio.

Według badania socjologicznego "Pracownik z Ukrainy - między Polską a Niemcami", przeprowadzonego przez EWL S.A. oraz Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego w kwietniu i maju b.r. na grupie 855 ukraińskich obywateli pracujących w Polsce, jedynie 2,6% zatrudnionych w Polsce ukraińskich pracowników spełnia główne kryteria stawiane przez rząd w Berlinie.

"Badanie pokazało, że w grupie pracowników z Ukrainy już planujących podjęcie pracy w Niemczech, co piąty respondent zadeklarował zmianę kraju już w 2019 roku, czyli jeszcze przed wejściem w życie nowej polityki migracyjnej w RFN. Jeżeli chodzi o chętnych wyjazd do pracy do naszego zachodniego sąsiada w 2020 roku, to liczba chętnych niemal się podwaja. Co czwarty Ukrainiec myśli nad przeprowadzką za Odrę w roku 2021 lub latach następnych" - napisał EWL w informacji na temat raportu, który zostanie zaprezentowany 17 czerwca br.

(ISBnews)

 
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.