Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Prognozowane spowolnienie gospodarcze w Polsce w przyszłym roku może niekorzystnie się odbić na firmach, które skorzystały z unijnych dotacji na inwestycje. Zobowiązały się one bowiem do utrzymania określonych efektów projektu (np. wzrost zatrudnienia, poziom eksportu, profil działalności). Jeśli spadek zamówień nie pozwoli im zachować tych rezultatów, będą zmuszone zwrócić część lub całość dotacji, i to z odsetkami.

Być może w sukurs przedsiębiorcom przyjdzie Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. - Nie dopuścimy do tego, by z powodu osłabienia w gospodarce firmy musiały masowo zwracać dotacje - deklaruje "Rz"

Jarosław Pawłowski, wiceminister rozwoju.

Minister podkreśla jednak, że nie będzie to generalna zasada, każdy przypadek niedotrzymania trwałości efektów projektów będzie rozpatrywany indywidualnie. - Nasze stanowisko musimy jeszcze skonsultować z Komisją Europejską - dodaje.

Zdaniem Krystyny Gurbiel, prawniczki i byłej wiceminister gospodarki i rozwoju regionalnego, polski rząd wraz z KE znajdzie wyjście z tej sytuacji. Jej zdaniem komisji nie zależy, by zabierać firmom wcześniej udzieloną pomoc i doprowadzać je w ten sposób do upadłości.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.