Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Profesor Jan Winiecki chwali plan za oszczędność działań. Zdaniem ekonomisty gabinet Tuska "nie szaleje jak rządy krajów zachodnich", bo ma świadomość tego, że gospodarka kapitalistyczna rozwija się cyklicznie.

Winiecki zaznacza, że polska gospodarka jest obecnie w procesie spowolnienia, co jest faktem niezależnym od światowego kryzysu. Dodaje, że rząd działa rozsądnie na przykład wprowadzając nowe regulacje procedur stosowanych wewnątrz sektora bankowego.

Analityk rynków finansowych Marek Zuber uważa, że działania podjęte przez rząd powinny zostać podjęte niezależnie od kryzysu na świecie. Ekonomista dodaje, że ruchem w dobrą stronę jest stabilizacja deficytu budżetowego, która pozwoli na ograniczenie kosztów obsługi długu publicznego.

Marcin Peterlik, ekspert Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, powiedział, że działania rządu mogą wpłynąć pozytywnie na nastroje przedsiębiorców i zwiększą ich zaufanie do instytucji finansowych. W opinii ekonomisty efekty tych działań możemy dostrzec w przyszłym roku.

Rządowy plan jednoznacznie krytykuje Cezary Kaźmierczak, ekspert Centrum imienia Adama Smitha. Jego zdaniem pomysły przedstawione przez Donalda Tuska są planem politycznym i propagandowym, który nie wpłynie pozytywnie na polską gospodarkę. Zdaniem Kaźmierczaka rząd próbuje walczyć z kryzysem, którego w Polsce de facto nie ma.

Ekonomista uważa, że działania Donalda Tuska i jego ministrów mogą wręcz zaszkodzić gospodarce, która zazwyczaj źle reaguje na interwencje państw i rządów. Dodaje, że rząd powinien raczej zmniejszyć biurokrację i ograniczyć regulacje prawne, co doprowadzi do odblokowania polskiej przedsiębiorczości, która jest prawdziwym kapitałem kraju.

Z rządowych wyliczeń wynika, że dzięki środkom krajowym i unijnym na rynek trafi ponad 90 miliardów złotych. Szef rządu poinformował, że konsekwencją planu będą projekty ustaw i rozporządzeń, a także zmiany w budżecie na przyszły rok. Zawartą w budżecie prognozę wzrostu PKB obniżono z 4.8 na 3.7 procent.

Premier podkreślił, że lata 2009 i 2010 będą najważniejsze jeśli chodzi o zdolność stabilizowania sytuacji kryzysowej w Polsce i na świecie. Kluczowym założeniem planu jest podtrzymanie zaplanowanego deficytu budżetowego.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.