Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Większość dużych firm, których dochody w dużym stopniu zależą od kursów walut korzysta z tak zwanych "opcji walutowych". Są to umowy na podstawie, których przedsiębiosrtwa ustalają z bankami kurs wymiany waluty z kilkumiesięcznym wprzedzeniem.

Na początku roku sporo firm zawierało umowy zabezpieczające je przed nadmiernym umocnieniem się złotówki. Jednak, by zredukować koszty takiej transakcji, przedsiębiorcy wykupywali jednocześnie zabezpieczenie przed osłabieniem złotówki. Znaczący wzrost kursów walut w drugiej połowie tego roku spowodował jednak, że operacja ta stała się bardzo nieopłacalna.

Na przykład wiele firm zobowiązało się rozliczać z bankami po kursie 3,60 za euro, podczas, gdy na przełomie października i listopada rynkowa wartość europejskiej waluty przekroczyła 3,90.

Gazeta wylicza, że ofiarami opcji walutowych padło już kilka spółek giełdowych między innymi Ciech (100 milionów złotych strat) czy Erbud (prawie 50 milionów). Zdaniem analityków w przypadku mniejszych firm zobowiązania wynikające z opcji walutowych mogą zachwiać ich płynnością.

Zdaniem dziennika kłopoty firm odbiją się na wynikach finansowych banków. Ich zysk może być w przyszłym roku mniejszy nawet o kilka procent.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.