Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Rząd chce, by PKO BP zwiększyło portfel kredytowy dla firm, dzięki czemu polscy przedsiębiorcy mieliby łatwiejszy dostęp do kredytów, mocno ograniczony ostatnimi czasy przez banki komercyjne. Według deklaracji ministra skarbu Aleksandra Grada (resort skarbu kontroluje ponad 51 proc. akcji banku), PKO BP może liczyć na dokapitalizowanie w wysokości kilku miliardów złotych w postaci płynnych aktywów, dzięki czemu więcej środków mógłby przeznaczyć na pożyczki dla klientów.

Według informacji "Gazety Prawnej" prezes PKO BP Jerzy Pruski nie chce się oficjalnie odnosić do planów rządu.

Zdaniem Tomasza Bursy, analityka finansowego firmy Espirito Santo Investment, zarówno rząd, jak i bank centralny powinny zabiegać o łatwiejszy dostęp do kredytów, nie mogą jednak wymagać, by PKO BP robił to wbrew rynkowi.

- Większa akcja kredytowa to automatycznie większe ryzyko dla banku. Jeśli władze PKO BP prowadziły zbyt ryzykowną politykę, naraziłyby się zarzut, że działają na szkodę spółki - mówi "GP" Bursa.

Podobnie uważa Marek Zuber, ekonomista firmy Dexus Partners - wedlug niego dokapitalizowanie PKO BP to dobry pomysł, bo banki nie pożyczają pieniędzy, nie dlatego, że ich nie mają tylko dlatego, że boją się, iż je stracą.

Zdaniem Zubera trzeba poczekać na naturalną stabilizację na rynkach i powrót zaufania, a nie w sztuczny sposób przymusić kogoś do udzielania większej liczby kredytów.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.