Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Toyota Motor Manufacturing Poland sprawdza teraz, czy zasilanie zakładu w Wałbrzychu energią wiatrową będzie możliwe. Co prawda na potężnym, otwartym terenie WSSE silny wiatr wieje niemal przez okrągły rok, nie przesądza to jednak o sukcesie.

Na razie na terenie fabryki stanął potężny 60-metrowy maszt. Na konstrukcji zainstalowane zostały urządzenia do pomiaru siły i kierunku wiatrów. Czas od jesieni do wiosny uznawany jest bowiem za najbardziej wietrzny i przez to idealny do ustalenia wszystkich parametrów. Dane z czujników przesyłane będą za pomocą modemu GSM, zasilanego bateriami słonecznymi. Następnie przetwarzać je będzie specjalny program. W efekcie za rok powstanie końcowy raport. Właśnie od tych wyników zależy, czy Toyota w Wałbrzychu zdecyduje się na budowę elektrowni wiatrowej, która będzie zasilała fabrykę - czytamy w dzienniku "Polska".

W zakładzie Toyoty nie ukrywają, że powodzenie inwestycji zależeć będzie również od sytuacji na rynku motoryzacyjnym. Jeżeli utrzyma się recesja, Japończycy będą musieli wstrzymać się z realizacją projektu.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.