Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
- Zwolnień grupowych nie będzie, ale trudno nie zauważyć pewnej nieefektywności i potrzeby dostosowania zatrudnienia do nowej sytuacji - przyznaje "Parkietowi" Mariusz Grendowicz, prezes BRE Banku. Odpowiada w ten sposób na pytanie o plany zwolnienia nawet 800 pracowników, o których nieoficjalnie dowiedziała się gazeta od wysokiego rangą pracownika BRE.

Prezes BRE Banku dementuje tę informację mówiąc, że w żadnym ze scenariuszy nie rozważaliśmy nawet takiego rozwiązania. Grendowicz przyznaje, że bank przeszedł surową lekcję w 2003 r., kiedy jednocześnie zwolniono kilkaset osób.

- To historia, której nie chcemy powtarzać - stwierdza.

Grendowicz zdradza, że pracownicy banku muszą się jednak liczyć z obniżeniem premii i bonusów

Według niego BRE Bank może wykorzystać naturalną fluktuację kadr, która w BRE Banku wynosi od 200 do 300 osób rocznie. - Jeśli jednak tyle osób nie zdecyduje się odejść, "bank będzie musiał dostosować wielkość zatrudnienia do potencjału wzrostowego - mówi prezes.

Prezes przyznaje, że w trudnych czasach, poza ograniczaniem kosztów, bank skupi się na optymalizacji przychodów. BRE Bank zamierza postawić na cross-selling, czyli na sprzedaż wiązaną.

Prezes BRE potwierdził także informacje "Parkietu" o odpisach opiewających na 30-40 mln zł, które bank musiał zrobić w IV kwartale 2008 r. z powodu opcji walutowych.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.