Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Złoty gwałtowanie osłabił się po przełamaniu bariery 4,30 zł za euro.

- Po przełamaniu bariery 4,30/EUR złoty gwałtownie się osłabił. Odnotowujemy silny popyt na euro ze strony zarówno krajowych, jak i zagranicznych inwestorów. Dodatkowym negatywnym czynnikiem jest to, że rynek jest bardzo niepłynny - powiedział PAP Jacek Serek z BGK.

Po godz. 10.30 poziom złotego wzrósł do 4,3275 w stosunku do euro, co jest najsłabszym wynikiem polskiej waluty od prawie czterech lat. Jednocześnie w parze USD/PLN zanotowaliśmy wzrost do poziomu 3,2655, najwięcej od czerwca 2006 - Razem ze złotym traciły forint i korona czeka, choć przecena na tych rynkach była nieco mniej dotkliwa - mówi Przemysław Kwiecień, główny ekonomista DM X-Trade Brokers.

Sytuacja złotego jest fatalna

- Sytuacja dla złotego jest fatalna, zaczął tracić na wartości już pod koniec roku, co było sytuacją niezwykłą, bo zwykle o tej porze zyskiwał - komentuje Piotr Kuczyński z Xeliona. - Wynika z tego, że zagraniczni inwestorzy sprzedają polską walutę, a także korony czeskie i węgierskie forinty. Forint stracił na wartości 10 proc. w stosunku do roku po wejściu do Unii Europejskiej - dodaje.

Kuczyński nie uważa, aby kurs złotego spadał gwałtownie, ale jego zdaniem nic nie wskazuje na odwrócenie złego dla naszej waluty trendu. Jak mówi, przyczyniło się do tego wiele negatywnych informacji w ostatnim czasie.

- Wiemy o dużym spadku produkcji przemysłowej na Węgrzech i w Czechach, w tym tygodniu poznamy te dane dla Polski, ale rynek spodziewa się najgorszego. Dodatkowo Komisja Europejska skorygowała polskie założenie budżetowe dotyczące wzrostu gospodarczego i deficytu - uważa Kuczyński.

Przypomnijmy, że opublikowane dzisiaj prognozy Komisji Europejskiej dla Polski przewidują spadek wzrostu gospodarczego do 2 proc. i zwiększenie deficytu finansów publicznych do poziomu 3,6 proc. Jeśli prognoza KE na 2009 rok się sprawdzi, Polska przestanie spełniać kryteria wejścia do strefy euro.

Ważnym powodem według Kuczyńskiego jest też zanik napływu inwestycji zagranicznych. - Będą w tym roku minimalne, nie ma napływu pieniędzy, ani planów prywatyzacyjnych. Do tego dochodzi nieszczęsna sprawa zadłużenia MON na kwotę 1,8 mld zł. Można to odczytywać w różny sposób, ale moim zdaniem Ministerstwo Finansów nie wypłacił MON pieniędzy, aby zmniejszyć deficyt, a ile jeszcze może być takich zaległości - zastanawia się Kuczyński, dodając, że zagranica przestała uznawać Polskę za kraj wysokiej wiarygodności.

Kiepas: złoty odbije się w drugiej połowie roku

- Najprościej można wytłumaczyć spadek wartości złotego siłą trendu. Osłabienie, choć w mniejszym stopniu dotknęło wszystkie waluty regionu. Istnieje duża rozbieżność między zachowaniem złotówki, a fundamentami gospodarki, bo odrzucając skrajne prognozy na przyszły rok wydaje się, że wzrost PKB utrzyma się na poziomie 2 proc., a to i tak wynik godny pozazdroszczenia - komentuje Marcin Kiepas z X-Trade Brokers. Jego zdaniem złotówka będzie jeszcze słabsza. - Czynnikiem, który może sprzyjać umocnieniu polskiej waluty jest poprawa klimatu inwestycyjnego na świecie i wzrost apetytu na ryzyko. Wtedy pieniądze wracają ze światowego centrum i rozpływają się po innych rynkach. Jeszcze pod koniec roku można było mieć nadzieję, że osłabienie złotego jest czynnikiem przejściowym - mówi i dodaje, że w drugiej połowie 2009 nastąpi odbicie złotego, który będzie mocniejszy niż pod koniec 2008 roku. Nie ma jednak szans na powrót do poziomu 3,20 z wakacji. - Siła przeceny była zbyt duża, aby w ciągu pół roku możliwy był powrót do długoterminowego trendu. Jest na to szans najwcześniej za dwa lata - mówi Kiepas.





Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.