Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Ekonomiści nie mają wątpliwości, że dane za styczeń będą jeszcze gorsze. Z danych urzędów pracy wynika, że jeszcze w tym roku pracę może stracić nawet 700 tysięcy osób, a niektórzy eksperci twierdzą, że stopa bezrobocia na koniec roku może wynieść nawet 13 procent, czyli o 3,5 procent więcej niż teraz.

Zdaniem profesora Stanisława Gomułki, głównego ekonomisty Bussiness Centre Club, kryzys najbardziej uderzy w największe miasta: Warszawę, Kraków, Wrocław i Poznań, gdzie jest największa koncentracja zakładów pracy. Równie dotkliwie, według Gomułki, odczują kryzys regiony najuboższe, o najwyższej od lat stopie bezrobocia - Mazury, Pomorze Zachodnie i wschodnia Polska.

Największe zwolnienia przewidywane są w branży budowlanej, meblarskiej, odzieżowej, hutniczej i motoryzacyjnej

Więcej na ten temat w dzienniku "Polska".

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.