Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Narastające problemy banków są szokiem dla sektora finansowego. Któż bowiem inny miałby więcej powodów aby wyjść z kryzysu obronną ręką, jak nie te ogromne, ogólnoświatowe instytucje, z wieloletnią tradycją, faktycznym monopolem, zdolnością dyktowania cen i do tego od miesięcy wspierane przez rządy i banki centralne? Tymczasem jest coraz gorzej, a tonące instytucje są nam kamieniem u szyi. Jedyna szansa w tym, że się od nich zaczniemy odcinać.

Dzielący się Citigroup ma sprzedać aktywa pozabankowe, a pozostawić sobie core business, do którego należy także działalność w Polsce. Ale tak naprawdę prowadzi ją pod logo Citibanku nasz stary dobry Bank Handlowy SA - może jest więc pretekst i okazja, by zrzucić z siebie jarzmo bankruta. Pal diabli miliony wydane na promocję logo z parasolem. Teraz kojarzy się ono fatalnie.

Prawie pewne jest, że irlandzki Allied Irish Banks, ratując się z dramatycznego kryzysu, sprzeda BZ WBK, który jest jednym z jego najcenniejszych aktywów. Wśród potencjalnych nabywców wymienia się PZU i byłoby świetnie, gdyby znany z zielonej kolorystyki i funduszy Arka bank wrócił w polskie ręce.

Zmiana właścicieli oznaczać będzie także zmianę zarządzających, co jest dużą szansą na obranie przez nich własnej polityki działania. Może to zabrzmi nacjonalistycznie, ale potrzebujemy polskich banków wspierających polską gospodarkę. Te "polskawe" skupione są na ratowaniu swoich zachodnich właścicieli i nie zwracają uwagi na otoczenie lokalne, które bardzo cierpi na zahamowaniu kredytów - podczas gdy banki mają (lub powinny mieć) dużą nadpłynność z zebranych rekordowych lokat. Tymczasem albo pieniądze te popłynęły już za granicę, albo problemy są tak monstrualne, że pieniędzy naprawdę nie wystarcza na łatanie dziur.

Amerykańskie banki pierwsze wpadły w problemy. Zobacz od czego się one zaczęły .

Banki nie chcą już nawet udzielać kredytów pomostowych firmom, które otrzymały decyzje o przyznaniu dotacji unijnej. Rosną rezerwy na pokrycie niespłaconych lub potencjalnie trudnych kredytów: w czerwcu o prawie 100 proc. r/r, zaś w III kwartale o ponad 130 proc. Fakt, że kolejne firmy informują o problemach z płynnością. Ratunek nie przyjdzie z giełdy ani z banków, stąd też trzeba się liczyć z głośnymi upadłościami likwidacyjnymi.

Z drugiej strony trudno się dziwić, że banki same nie wiedzą co robić. Do góry nogami wyrócił się ich typowy, działający od dziesiątków lat model biznesowy generujący zysk: przyjąć lokatę płacąc powiedzmy 6 proc., a udzielić kredytu na 9 proc. Teraz spread jest ujemny: aby wywalczyć lokatę trzeba oferować 8 do 9 proc., a po obcięciu stóp procentowych można z dużych kredytów uzyskać 7 do 8 proc. Stanęła też sprzedaż produktów finansowych, więc bank musi szukać źródeł dochodu gdzie indziej.Wymaga to jednak czasu i inwestycji.

Do tego wszystkiego wreszcie wybuchła bomba opcyjna, która dotąd w sektorze banków tylko cichutko tykała. Wiadomo było, że na ryzyko wystawiony jest Bank Millennium, oraz że z opcjami do czynienia miało też m.in. ING. Nie było do końca wiadome, który bank był "producentem", a który tylko dystrybutorem tych produktów, oraz jak duże zagrożenie z tego wynika. Do poszkodowanych dołączył też BRE, z ogromną stratą na opcjach. Zaś na to wszystko mogą nałożyć się jeszcze procesy sądowe z firmami namówionymi do wystawiania opcji - one, przynajmniej niektóre, tego nie odpuszczą. Niekorzystne wyroki dla banków będą oznaczać kolejne, ogromne straty, za to odszkodowania podratują zagrożone firmy. Na odwrót byłoby gorzej: upadłe firmy i tak pociągnęły by za sobą banki.

Zobacz co myślą o problemach BRE Banku inwestorzy giełdowi

Wyjaśnienie zarządu BZ WBK

Wyjaśniamy, że informacje o możliwej sprzedaży Banku Zachodniego WBK przez Allied Irish Banks są nieprawdziwe.

Tego rodzaju rewelacje to wyłącznie domysły i spekulacje nie mające żadnego pokrycia w faktach, wprowadzające w błąd klientów oraz działające na szkodę zarówno AIB, jak i BZWBK. Zdecydowanie oświadczamy, że Bank Zachodni WBK jest i pozostanie częścią Grupy Allied Irish Banks, która posiada 70,5% akcji naszego banku.

Z poważaniem

Zarząd Banku Zachodniego WBK

Odpowiedź redakcji StockWatch.pl:

Pogłoska ta znalazła się we wszystkich polskich mediach gospodarczych oraz wielu zagranicznych. Nie jest to nic nowego. Spekulacje zaczęły się jeszcze w październiku, gdy prezes AIB Eugene Sheehy sugerował w wywiadzie dla Irish Independent, że grupa ma wiele możliwości pozyskania gotówki innych niż emisja akcji, którą określał jako wykluczoną. Wtedy też pojawiły się sugestie analityków, że na sprzedaż może być posiadany przez AIB amerykański M&T Bank Corp. oraz właśnie BZ WBK.

Zamieszczamy powyższe sprostowanie, mimo że jego nadawcą jest ciało zarządzające ewentualnym przedmiotem, a nie stroną transakcji. O losie posiadanych aktywów decyduje przecież ich właściciel.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.