Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Przejmowaliśmy rządy przekonani, że wspólnie ze wszystkimi w Polsce będziemy zarządzać polskim sukcesem (...) - mówił Donald Tusk na konwencji PO. - Że po 20 latach wyrzeczeń przychodzą czasy tłuste. Okazało się, że dobre czasy odchodzą w przeszłość. Że sytuacja na rynkach jest gorsza niż wynikałoby to z prognoz najbardziej renomowanych ośrodków na świecie.

Odpowiedzią na kryzys finansowy będzie, zdaniem Donalda Tuska "droga zdroworozsądkowa"

"Bailout" - nie

- Od początku powiedzieliśmy sobie, że nie będziemy leczyć choroby popadając jeszcze w większą gorączkę - powiedział. - Przyczyną kryzysu było życie na kredyt, spekulacje na niespotykaną dotąd skalę.

Premier zdecydowanie zapowiedział też, że rząd nie będzie pomagał instytucjom finansowym, które "tak naprawdę doprowadziły do kryzysu".

- Kiedy słyszeliśmy podpowiedzi "pożyczajcie dalej i więcej", (...) pożyczajcie poprzez sprzedaż państwowych papierów dłużnych, czyli zadłużajcie miliony rodzin po to żeby dać pieniądze tym, którzy tak naprawdę doprowadzili do kryzysu, to powiedzieliśmy sobie, że podejmiemy (...) raczej drogę ostrożnego dla Polaków postępowania.

- Piewszym celem rządu nie będzie zadoścuczynienie instytucjom finansowym, spekulantom, wielkim graczom, którzy stracili z dnia na dzień fortuny uzyskane w wirtualnym obrocie a teraz ustawiają się w kolejce lobbystów po publiczne pieniądze. Mój rząd nie będzie zabierał ludziom po to, żeby dać poczucie cynicznego triumfu tym, którzy zagrali się prawie na śmierć.

- Podjęliśmy wielki wysiłek oszczędzania pieniędzy, ale nie na wypłatach, tylko tak, żeby starczyło dla tych, którzy zasługują na regularne wypłaty.

Premier przypomniał, że jego rząd jeszcze w ubiegłym roku sugerował oszczędności i teraz będzie to robił ale będzie szukać oszczędności tam, gdzie nie będą one bolesne dla zwykłego człowieka.

Socjalizm - nie

- Musimy sprawić, aby najbardziej elementarne potrzeby ludzi nie zostały nadszarpnięte. Musimy sprostać zaufania ludzi, aby nie obciążać tych najbardziej zagrożonych kryzysem. Będziemy bezwzględnie szukali oszczędności tam, gdzie nie będą one bolesne dla zwykłego człowieka - zadeklarował premier Tusk.

Chwilę później bronił podjętego przez rząd sposobu walki z kryzysem. - Nie ulegamy pokusom rozszalałego protekcjonizmu i recydywy socjalizmu. Niektórzy chcą nam wmówić, że jedynym lekarstwem na kryzysem jest ściągnięcie pieniędzy od ludzi i sparaliżowanie wolnego rynku przez decyzje administracyjne. Nie ma gorszego lekarstwa niż nadmierne zaufanie do urzędnika i brak zaufania do tych, którzy chcą ciężko i uczciwie pracować. Jeśli mamy do wyboru pomoc bankom czy klientom zawsze wybierzemy tych drugich, zwłaszcza tym, którzy wbrew okolicznościom chcą utrzymać miejsca pracy. Na pewno nie unikniemy kłopotów - przekonywał premier Tusk - Ale jeśli będziemy namawiać do oszczędności i powściągliwości, uda nam się przekonać Polaków do naszego planu, który realizujemy nie po to, by ratować wielkie kapitały i fortuny, ale by chronić wynagrodzenia i miejsca pracy - tłumaczył premier.

Polska będzie walczyć z "recydywą egoizmu w Europie"

- W tym odważnym projekcie nie mamy wsparcia opozycji i jest bardzo trudno o solidarność międzynarodową, skoro wszystkie kraje skupiają się przede wszystkim na ochronie własnych rynków. Polska musi stać się liderem walki z kryzysem przynajmniej na skalę Europy. Wszyscy, którzy przekonują, że receptą na wyjście z kryzysu jest pozostawienie każdego państwa sobie, nie zdają sobie sprawy, że to samobójczy sposób dla Polski. Nasze zadanie numer 1 to zatrzymanie recydywy egoizmu w Europie, naszą szansą jest jednocząca się UE, a nie wrogo nastawione państwa broniące swoich interesów - powiedział Donald Tusk.

Premier odniósł się też do pomysłów opozycji, która proponowała, by rząd polski zadłużał się w międzynarodowych instytucjach finansowych.. - Mamy odwagę, by odrzucać te recepty. Gdybyśmy na serio przyjęli te propozycje, tylko w 2009 roku zadłużylibyśmy każdą polską rodzinę na 2 tys. zł. To naiwny i cyniczny sposób na kryzys - podkreślał premier Tusk.

Jego zdaniem, politycy mówiąc o walce z kryzysem powinni zacząć od siebie i dlatego finansowanie partii politycznych z budżetu państwa powinno być zawieszone. - Niektórzy będą mówili, że to populizm, ale tylko politycy, którzy potrafią zacisnąć pasa i zacząć oszczędzać mają moralne prawo do sprawowania władzy. Ten, kto chce wyciągnąć dziesiątki milionów złotych z budżetu państwa nie ma moralnego prawa do rządzenia w Polsce i szydzi z prawdziwych ludzi.

- Największy przeciwnik z którym przyjdzie nam się zmierzyć to kryzys - przyznał premier i przestrzegł, że jego skutki dosięgną prawie każdego obywatela. Jednocześnie podkreślił, że źródła kryzysu pochodzą spoza kraju. - Nie byliśmy narodem żyjącym na kredyt - zapewnił.



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.