Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Według zapowiedzi ministra o rządową pomoc będą się mogli starać posiadacze kredytów o średniej wysokości. Nie dostaną jej za to zadłużeni na wysokie kwoty.

- Adresujemy to rozwiązanie do osób, które kupowały takie przeciętne mieszkania, ale też nie chcemy tego limitować - mówił Michał Boni na antenie TVN CNBC Biznes, zaznaczając, że każda sytuacja będzie analizowana indywidualnie i indywidualnie będzie wyliczana kwota wsparcia. - Myślę, że między 500 a 1000-1200 zł taka powinna być skala tego wsparcia - dodał.

W opinii Boniego, bardzo dobrze byłoby, gdyby w niektórych wypadkach osoba zainteresowana "sama jakąś część płaciła".

Jak mówił Boni, rząd chciałby, żeby posiadacz kredytu - mimo utraty pracy - spłacał część swoich zobowiązań. Rządowa dopłata z Funduszu Pracy będzie miała charakter pożyczki - trzeba ją będzie zwrócić, ale dopiero po dwóch latach i to rozłożoną na 5 do 10 lat. Nie będzie oprocentowana, ani obłożona dodatkowymi opłatami. Przepisy te mają obowiązywać do końca 2010 r.

Tymczasem minister pracy Jolanta Fedak opowiada się przeciwko udzielania kredytowego wsparcia ze środków Funduszu Pracy. Jej zdaniem nie ma obecnie prawnej możliwości przeznaczenia jego środków na takie cele.

We wtorek premier Donald Tusk zapowiedział, że pomoc w spłacie kredytów hipotecznych będzie udzielana wszystkim bezrobotnym, którzy utracili pracę. Z pomocy będzie mógł skorzystać każdy zarejestrowany bezrobotny, który utracił pracę i wziął kredyt na własne mieszkanie. Intencją rządu jest, by zwrot tej pomocy odbywał się po znalezieniu przez kredytobiorcę pracy.



Urzędy Pracy: to może prowadzić do nadużyć

Dzisiejsza "Gazeta Prawna" pisze, że pracownicy urzędów pracy zwracają uwagę, że pomysł premiera Donalda Tuska na pomoc w spłacie kredytów hipotecznych osobom tracącym pracę, może prowadzić do nadużyć.

Według urzędników, pracodawcy będą fikcyjnie zwalniać osoby, które mają do spłacenia raty. Dodatkowo urzędy pracy nie mają pracowników, przygotowanych do zajmowania się kredytami hipotecznymi.

Urzędnicy wskazują, że ze względu na dużą pomysłowość bezrobotnych, samo zaświadczenie o wysokości kredytu to za mało i będzie trzeba zatrudnić osoby, odpowiedzialne za kontakty z bankami. Urzędnicy będą musieli także badać sytuację finansową całej rodziny, a nie tylko bezrobotnego.

Premier zapowiedział, że w ciągu 4 tygodni rząd przygotuje projekt ustawy, która zagwarantowałaby bezrobotnym pomoc przy spłacie kredytu hipotecznego. Wypłatą tej pomocy mają zająć się urzędy pracy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.