Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Premier Andrius Kubilius uspokaja, że na razie nie ma powodów do paniki i że budżet wkrótce zostanie zbilansowany. Rząd rozważa między innymi cięcia wydatków sektora państwowego. Nie obiecuje jednak obniżenia odatków, o co apelują niezależni analitycy finansowi.

Od stycznia na Litwie zniesiono niemal wszystkie ulgi podatkowe. Podwyższono za to akcyzę na paliwo. Litwini unikają wiec tankowania w kraju - kupują paliwo w Polsce lub na Łotwie. Z tego powodu budżet państwa otrzymał w lutym o 16 procent mniej wpływów z akcyzy niż planowano.

Eksperci uważają, że kołem ratunkowym dla Litwy może być pożyczka z Międzynarowodwego Funduszu Walutowego. Prezes Banku Litewskiego Reinoldijus Szarkinas zapewnia, że nie ma zagrożenia dewaluacją lita. Od soboty meszkańcy Litwy masowo wymieniają jednak lity na euro, dolary i złotówki. W niektórych bankach w Wilnie zabrakło obcej waluty. Panikę wywołała między innymi wypowiedź szefa sejmowej komisji budżetu i finansów Kestutisa Glaveckasa, że litewska waluta jest przewartościowana i że w momencie, gdy Litwa dołączy do strefy euro, zostanie zmieniony obecny kurs lita.

Od 5 lat litewski lit jest powiązany z euro. Prezes Litewskiego Banku przypomniał, że Litwa zobowiązała się zachować kurs lita na niezmienionym poziomie aż do czasu zmiany waluty.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.