Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Prośba Ukrainy spowodowana jest fatalną sytuacją finansową kraju. Jak informowała we wtorek Gazeta Wyborcza "Pod koniec lutego agencja Standard&Poor's obniżyła rating Ukrainy (czyli miarę jej wiarygodności kredytowej) do poziomu Pakistanu, którego rząd nie kontroluje części terytorium opanowanej przez talibów. Żaden kraj europejski nie jest oceniany tak nisko.

Z kolei agencja Markit szacuje na rekordowym poziomie 37 proc. ryzyko, że rząd ukraiński nie będzie w stanie spłacić wyemitowanych przez siebie obligacji. Oznaczałoby to faktyczne bankructwo kraju. Jeszcze rok temu Markit oceniał to ryzyko na 2 proc."

Według GW dokładny stan ukraińskiej gospodarki jest nieznany, bo centralny urząd statystyczny ogłosił, że dane dotyczące zmian dochodu narodowego będzie publikował tylko raz na kwartał i to z trzymiesięcznym opóźnieniem. Analitycy szacują, że od początku roku dochód narodowy zmniejszył się już o około 20 proc.

Pod koniec lutego agencja Standard&Poor's obniżyła rating Ukrainy (czyli miarę jej wiarygodności kredytowej) do poziomu Pakistanu, którego rząd nie kontroluje części terytorium opanowanej przez talibów. Żaden kraj europejski nie jest oceniany tak nisko.

Rosyjski minister finansów Aleksiej Kudrin poinformował, że decyzja odnośnie pożyczki nie została jeszcze podjęta. Kudrin Kudrin zaznaczył, że Rosja jest wciąż w dobrej sytuacji, jeśli chodzi o jej rezerwy walutowe, które, według ministra przy obecnej koniunkturze na rynkach światowych wystarczą na 2,5 roku.

Tymczasem Giełda Moskiewska zakończyła dzisiejsze notowanie najwyższym od listopada zeszłego roku wzrostem wartości akcji. Podstawowe indeksy giełdowe RTS i MICEX wzrosły odpowiednio o 10 i 9 procent.

Najwięcej - bo około 25 procent - wzrosły ceny akcji firm chemicznych. Akcje "Gazpromu" i firmy naftowej "Łukoil" zdrożały o 10 procent.

Media poinformowały, że na dobrą kondycję moskiewskiej giełdy wpłynęły wzrosty cen ropy na rynkach światowych i umocnienie wartości rosyjskiej waluty. Rubel podrożał wobec euro o 74 kopiejki, zaś wobec dolara o 71 kopiejek, czyli mniej więcej o 7 groszy.

Zobacz artykuł: Dantejskie sceny przed ukraińskimi bankami

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.