Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Na Wall Street trwa gorączkowa dyskusja - pensje w instytucjach finansowych na kierowniczych stanowiskach wahają się od 200 tys. do 1,5 mln dol. Ale lwia część zarobków finansjery to bonusy i premie.

A właśnie je chce obciąć administracja Obamy. Wczoraj prezydent oburzał się, że AIG chce wypłacić 165 mln dol. w bonusach swoim pracownikom. Dostali je także pracownicy tego oddziału AIG, który ryzykownymi transakcjami doprowadził firmę na skraj bankructwa. Zapowiedział, że sięgnie po wszelkie możliwe w prawie środki, by zablokować wypłatę kontrowersyjnych bonusów.

W pakiecie stymulacyjnym, podpisanym przez prezydenta, znalazł się specjalny zapis: wszystkie spółki, które wyciągną rękę po rządową pomoc w ramach skupowania toksycznych aktywów (np. niespłacalnych kredytów hipotecznych), muszą ograniczyć wypłacane bonusy i premie.

Przepis nakłada kaganiec na dodatkowe wynagrodzenia pięciu głównych menedżerów w firmie i dodatkowo 20 najlepiej zarabiających pracowników.

Ale instytucje finansowe już mają pomysł, jak się tego kagańca pozbyć - donosi dzisiejsze wydanie amerykańskiego dziennika "The Wall Street Journal". Według anonimowych rozmówców dziennika m.in. w Citigroup i Morgan Stanley już zaczęły się dyskusje, jak i o ile podnieść... podstawowe pensje menedżerom.

Citigroup - które dotąd otrzymało od rządu 45 mld dol. pomocy publicznej - zamierza wytypować 25 osób, które będzie podlegało ograniczeniom wynikającym prawa. Reszta - stojący niżej w hierarchii maklerzy i bankierzy inwestycyjni, przynoszących spółce znaczne przychody - będą wówczas z ograniczeń zwolnieni. - Dostosujemy się do ograniczeń, obok znaczących zmian, które już przeprowadziliśmy w programie kompensacyjnym - zapewnia rzeczniczka Citigroup.

Podobne dyskusje toczą się w Morgan Stanley, które z kieszeni podatników otrzymało 10 mld dol.

"Wall Street Journal" zastrzega, że dyskusje wewnątrz instytucji finansowych są na wczesnym etapie. Choć nie wszędzie. W zeszłym tygodniu bank Wells Fargo (25 mld dol. pomocy rządowej) ujawnił, że podniósł podstawowe wynagrodzenie szefa Johna Stumpfa i dwóch innych menedżerów. Na Wall Street mówi się, że decyzja o podwyżce zbiegła się w czasie z wprowadzeniem do pakietu stymulacyjnego zapisu regulujące premie.

Spółki na razie czekają na oficjalne wytyczne rządu, które mają sprecyzować regulacje dotyczących wypłacanych premii.

Jak pisze dziennik, na Wall Street wciąż mają nadzieję, że departament skarbu ukręci łeb zapisowi w trakcie prac nad ustawą. To jednak - biorąc pod uwagę burzę, jaka rozpętała się wokół AIG wydaje się mało prawdopodobne.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.