Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
W połowie maja na zjeździe w Wiedniu europejscy dilerzy Opla zdecydują o utworzeniu funduszu, który stałby się jednym z najważniejszych akcjonariuszy firmy. Inicjatywa zrodziła się za Odrą, gdzie na specjalnej konwencji pod hasłem "Niemieccy dilerzy widzą przyszłość dla Opla" sprzedawcy aut przygotowali własną odpowiedź na projekty General Motors.

Amerykański koncern, który obecnie jest jedynym właścicielem Opla, zapowiedział, że może odstąpić kontrolny pakiet akcji firmy w zamian za wsparcie jej finansów. Na przetrwanie kryzysu Opel potrzebuje 3,3 mld euro rządowych gwarancji kredytowych. Z własnej kasy GM nie jest w stanie pomóc Oplowi, bo sam balansuje na krawędzi.

Niemieccy dilerzy zaproponowali, by przekształcić należącą do GM spółkę Adam Opel GmbH w firmę Opel of Germany, z siedzibą w Niemczech. Do 20 proc. udziałów tej nowej firmy objąłby specjalny fundusz, na który przez trzy lata wszyscy dilerzy wpłacaliby po 150 euro od każdego sprzedanego auta Opla.

Do udziału w funduszu dilerzy zaprosili też robotników niemieckich zakładów Opla, a ci zaakceptowali ofertę. Wspólnie dilerzy i robotnicy chcieliby przejąć co najmniej 25 proc. akcji Opla, aby w ten sposób mieć wpływ na przyszłość nowej firmy. Bez zgody wspólnika, który ma ponad 25 proc. akcji spółki, nie można jej zlikwidować lub sprzedać jej głównego majątku - przewiduje niemieckie prawo.

Kupować akcji Opla nie chce rząd Niemiec. - W tej chwili nie mamy takich zamiarów - powiedziała w niedzielę wieczorem telewizji ARD kanclerz Angela Merkel. Nie wykluczyła przy tym, że jej rząd przyzna pomoc dla Opla.

GM rozmawia o tym z władzami w Berlinie już od miesięcy, dotąd - bez wyników.

O przyszłości Opla rząd Niemiec rozmawia także z administracją prezydenta USA Baracka Obamy, która musi zaakceptować przekształcenie europejskiej spółki GM w niezależną firmę. Bo cały majątek GM stanowi teraz zastaw 13,4 mld dol. ratunkowych pożyczek, jakie koncern dostał od rządu USA. Do końca marca Waszyngton oceni, czy GM będzie dalej działać i dostanie dodatkowe wsparcie, czy też ogłosić bankructwo koncernu. Rząd Niemiec podkreśla, że dopiero po rozstrzygnięciu losów GM, będzie możliwa pomoc dla Opla.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.