Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Jak prognozuje Wojciech Kwaśniak, doradca prezesa NBP, w ciągu najbliższych dwóch lat poziom zagrożonych należności wobec banków przynajmniej się podwoi.

- Niespłacane kredyty banki będą musiały restrukturyzować. Przejmowanie zabezpieczeń w postaci nieruchomości wcale nie jest dla nich korzystne - mówi Kwaśniak.

Jak pisze "Rzeczpospolita" akcja zapobiegania narastaniu przeterminowanych należności już się w niektórych bankach rozpoczęły.

Największy kredytodawca - PKO BP - przy okazji informowania o zmianie tabeli opłat i prowizji przypomniał klientom, że dopuszcza możliwość zmian warunków kredytowania, zwłaszcza wydłużenia okresu spłaty. "Jeżeli rata zaciągniętego kredytu lub pożyczki przekroczy aktualne i przewidywane możliwości Państwa budżetu domowego, w wyniku czego istnieje zagrożenie, że nie będą Państwo w stanie spłacać regularnie rat w wymaganej wysokości, zachęcamy do zwrócenia się do oddziału, aby sprawdzić możliwości zmiany w warunkach kredytowania"- czytamy w liście.

Pozostałe banki nie rozesłały jeszcze podobnej korespondencji, ale deklarują, że są skłonne pójść na rękę klientom, którzy mają problemy z obsługą zadłużenia. - W Banku BPH klient, który posiada kredyt hipoteczny, może wnioskować w uzasadnionych przypadkach, takich jak utrata pracy, zmiana poziomu dochodów czy problemy zdrowotne, o zawieszenie spłaty rat kapitałowych kredytu na okres nie dłuższy niż sześć miesięcy - tłumaczy Małgorzata Dłubak z Banku BPH. W tym okresie klient spłaca jedynie bieżące odsetki.

Z ostatnich danych firmy InfoMonitor wynika, że liczba klientów, którzy zalegają z płatnością zobowiązań (nie tylko hipotecznych) powyżej 60 dni, wynosi 1,29 miliona.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.