Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Wśród politycznych wymienił wstrzymanie przekształceń islandzkiego systemu bankowego. Jest to wynik upadku poprzedniego konserwatywnego rządu i zastąpienie go na początku roku przez lewicowy, koalicyjny gabinet mający odmienną koncepcję polityki finansowej.

W najbliższą sobotę odbędą się w Islandii przedterminowe wybory do parlamentu- Althingu (czyt. Altyngu). Wszystko wskazuje na to, że w ich wyniku jeszcze bardziej umocni się pozycja nowego rządu kierowanego przez Johanne Sigurardottir i rządowej koalicji złożonej z socjaldemokratycznego Sojuszu zwanego też Partią Jedności oraz Lewicowej Partii Zielonych.

Według najnowszych sondaży przedwyborczych, na koalicję chce oddać głosy ponad 56 procent obywateli Islandii. Na opozycyjną obecnie Partię Niepodległości, która rządziła krajem przez poprzednie 18 lat będzie głosować 23 procent. Pozostałymi głosami podzielą się dwie partie, Postępu i Mieszczańska mające szanse na wejście do parlamentu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.