Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Chociaż sytuacja w sektorze finansowych jest nadal trudna, to emocje zdają się stopniowo opadać. Wyniki sektora bankowego nie są już tak zachęcające jak przed rokiem, ale nadal trudno wskazać głębokie rysy na polskim sektorze bankowym. Widocznym czynnikiem wpływającym na kondycję banków stała się sytuacja gospodarcza Polski - znacznie wzrosło ujemne saldo rezerw, pokazując, że w porównaniu do poprzedniego roku znacznie więcej rezerw zawiązano niż rozwiązano. Większość banków odnotowała również spadek współczynnika wypłacalności. Na pełne efekty obecnego osłabienia aktywności gospodarczej w Polsce i na świecie przyjdzie jeszcze zapewne trochę poczekać. W porównaniu do roku 2008 r., wyniki kolejnych kwartałów 2009 r. będą już w większym stopniu odzwierciedlać efekty spowolnienia gospodarczego. W 2008 r. jeszcze do końca pierwszego półrocza, a nawet trochę dłużej działo się bardzo dobrze.

Suma bilansowa...

...38 banków uczestniczących w naszym rankingu sięgnęło poziomu 840 mld zł wobec 681 mld zł na koniec 2007 r., co daje wzrost o ponad 1/4. Pod względem koncentracji utrzymuje się zdecydowana przewaga Pekao i PKO BP nad resztą stawki - na obydwa banki przypada niemal 1/3 sumy bilansowej wszystkich uczestników rankingu. Rok 2008 przyniósł bardzo wysoką dynamikę sumy bilansowej, która w 2009 r. ulegnie prawdopodobnie znacznemu wyhamowaniu. Wzrost sumy bilansowej w dużym stopniu napędzany był ogromną dynamiką akcji kredytowej notowaną w 2008 r. Wielkość akcji kredytowej osiągnęła 500 mld zł wobec 365 mld zł w końcu 2007 r., co daje roczny wzrost o ponad 1/3. Jest to dynamika ogromna i można mieć niemal pewność, że 2009 r. przyniesie odwrócenie tej tendencji - przyjdzie nam mówić raczej o stagnacji czy spadku niż dalszym tak dynamicznym wzroście kredytowania.

Wśród przyczyn wymienić można z jednej strony widoczne pogorszenie sytuacji ekonomiczno-finansowej podmiotów gospodarczych, a z drugiej strony gorsze perspektywy rynku pracy, co przekłada się na zmniejszenie skłonności do konsumpcji na kredyt i mniejszą zdolność kredytową. Poważne skutki przyniosło również obserwowane istotne obniżenie kursu złotego - co biorąc pod uwagę wysoki udział kredytów walutowych w kredytach mieszkaniowych stanowiących znaczącą pozycję w zadłużeniu powoduje, że z samych tylko zmian kursowych wartość kredytów rosła w ogromnym tempie. Sytuacja taka nasiliła się w pierwszym kwartale 2009 r., kiedy to banki zaczęły gwałtownie zaostrzać politykę kredytową, co w dalszej perspektywie przyniesie niewątpliwie spadek wolumenów kredytowych. Jeśli złoty zacznie umacniać się, to nie jest wykluczony trend odwrotny polegający na spadku złotowej wartości kredytów. Z uwagi na znacznie mniejszy niż jeszcze niedawno popyt na nowe kredyty ze strony gospodarstw domowych, nie są wykluczone spadki wartości portfeli kredytowych banków. Bardziej stabilny może się okazać popyt na finansowanie zgłaszany ze strony przedsiębiorstw - o ile działalność inwestycyjna w okresie obniżonej dynamiki aktywności gospodarczej mocno spada, o tyle kredyt obrotowy potrzebny jest niemal zawsze. Poważną trudnością może jednak okazać się skłonność banków do pożyczania, zaostrzenie polityki wobec kredytobiorców wraz z pogorszeniem ich standingu ekonomiczno-finansowego może doprowadzić do mniejszych wolumenów kredytowych dla firm.

Jak można się było spodziewać znacząco w bilansach banków zmniejszyła się pozycja należności od sektora finansowego - spadek ten sięgnął około 1/3 i w wielkościach bezwzględnych było to 48 mld zł w grudniu ub.r. wobec 72 mld zł w końcu 2007 r. Pod względem wartości środków wycofanych z tego rynku prym wiodło Pekao, w czołówce znalazły się również inni gracze z czołówki sektora: PKO BP, ING BSK, BZ WBK oraz Bank Handlowy. Każdy z nich zmniejszył swoje zaangażowanie na rynku międzybankowym o ponad 30 proc.

Pokaźną pozycję w bilansach banków stanowią różnego typu papiery wartościowe i instrumenty finansowe. W końcu 2008 r. zaangażowanie w nich sięgało 183 mld zł wobec niecałych 130 mld rok wcześniej, co daje ponad 40-proc. wzrost.

Depozyty

Według danych na koniec grudnia 2008 suma depozytów od podmiotów niefinansowych i sektora budżetowego sięgała 490 mld zł i była o ponad 17 proc. wyższa niż w analogicznym okresie 2007 r. Co ciekawe, tempo wzrostu depozytów było niemal identyczne jak na koniec poprzedniego kwartału. Jeśli spojrzymy na tendencje, to można wyodrębnić dwie grupy banków - pierwszą, która notuje niską dodatnią dynamikę depozytów - Pekao, Bank Handlowy i ING BSK oraz tych, którzy bardzo aktywnie i dynamicznie pozyskują środki finansowe na rynku depozytów przynoszonych przez ludność i podmioty gospodarcze (PKO BP, BRE, BZ WBK, Millennium). Wysoka dynamika depozytów to często efekt akcji promocyjnych i szczególnie korzystnych warunków oferowanych w ograniczonym czasie - potem promocja kończy się i banki konkurencyjne czekają tylko, aby zainteresować swoją ofertą właścicieli wygasających właśnie lokat. W związku z perturbacjami na światowych rynkach finansowych produkty depozytowe zyskują na znaczeniu dla banków - zasada, że akcja kredytowa powinna być finansowana z depozytów, która jeszcze 2-3 lata temu wydawała się odrobinę anachroniczna, teraz znowu wraca do łask w obliczu nadwerężonego zaufania do partnerów na rynku międzybankowym.

Wypłacalność i dynamika

Wszystkie banki uczestniczące w naszym rankingu utrzymują współczynnik wypłacalności na akceptowalnym poziomie ponad 8 proc. Obecnie standardem w sektorze jest jednak współczynnik wypłacalności ponad 10 proc. i to pomimo zaostrzonych od 2008 r. zasad jego wyliczania. Z punktu widzenia siły kapitałowej sektora bankowego w Polsce bieżąca sytuacja w zakresie utrzymywanego poziomu współczynnika wypłacalności jest pozytywna, a konserwatywna polityka w tym zakresie świadczy pozytywnie o banku. Rośnie również znaczenie posiadania wysokich kapitałów własnych - ich sumaryczny poziom przekroczył w końcu 2009 r. 70 mld zł. Podobnie jak depozyty również wysokie kapitały własne nie były przez parę lat wystarczająco doceniane - liczył się w większym stopniu wysoki zwrot z kapitału, a nie stabilność bazy finansowej banków.

Uczestnicy naszego rankingu utrzymują bardzo wysoką dynamikę sprzedaży, która przekraczała 35 proc. - bazując na wynikach za trzy kwartały 2008 r. było to nawet ponad 40 proc. W ciągu roku przychody banków zwiększyły się z nieco ponad 50 mld zł do niemal 68 mld zł. W czołówce, z wyjątkiem Banku Handlowego, nie ma banku, który nie osiągałby ponad 20-proc. dynamiki przychodów. Tak widocznej tendencji wzrostowej mocno sprzyja wysoka dynamika przychodów odsetkowych i wyniku na odsetkach. Wśród banków wyróżniających się in plus wymienić można Pekao, który osiąga pokaźną dynamikę przychodów zarówno dzięki wysokiemu wzrostowi przychodów odsetkowych, jak również jeszcze bardziej dynamicznemu zwiększeniu dochodów ze źródeł pozaodsetkowych i niezwiązanych z prowizjami.

Podobnie jak dla wyniku z odsetek również w kategorii wyniku z prowizji zdecydowanymi liderami są PKO BP i Pekao. Pod względem wyniku na prowizjach banki notują słabsze wyniki w porównaniu do pozostałych źródeł zysku - dynamika w tej kategorii jest niższa, a całkiem pokaźna grupa banków z czołówki notuje tu spadek. Ogromna konkurencja panująca na rynku powoduje, że szanse na uzyskiwanie pokaźnych zysków z przychodów prowizyjnych nie są wygórowane. Wśród najlepiej radzących sobie ze zwiększaniem przychodów prowizyjnych dominują banki średniej wielkości nastawione na specjalistyczną obsługę wybranych segmentów rynkowych (m.in. Fortis Bank, Lukas Bank, eurobank, Noble Bank, DnB Nord).

Sumarycznie wynik z tytułu prowizji wyniósł ponad 10 mld zł - i był wyższy niż w analogicznym okresie poprzedniego roku tylko o ok. 1 proc., podczas gdy na pozostałych operacjach finansowych udało się zarobić 46 proc. więcej, a dodatni wynik z tego tytułu przekroczył 6 mld zł. Dla porównania wynik na odsetkach to ponad 24 mld zł i 30-proc. dynamika wzrostu. Udaje się hamować wysoką dynamikę kosztów, która obniżyła się z ponad 25-proc. za trzy kwartały 2008 r. do niecałych 18 proc. na koniec roku. W efekcie mamy kolejny rok wzrostu zysków, które zwiększyły się przeciętnie o kilkanaście procent - sumaryczny wynik finansowy brutto za cały 2008 r. to ponad 15 mld zł, a netto ok. 12,5 mld zł. Symptomy pogarszania się sytuacji widać w innych miejscach, takich jak rosnące ujemne salda rezerw, a wynik finansowy wydaje się na razie wolny od negatywnych tendencji. O ile triumf na polu przychodów i sumy bilansowej przypadł PKO BP, to najwyższe zyski zarówno brutto jak i netto są udziałem Pekao.

Ogólna kondycja sektora bankowego jest nadal dobra, choć obraz staje się coraz mniej klarowny. W okresie recesji sektor bankowy nie może być kwitnący i taki nie będzie. To w trudnych warunkach gospodarowania okazuje się, czy prowadzona przez banki polityka była konsekwentnie długofalowa, czy nastawiona na uzyskiwanie wysokich zysków w krótkim okresie kosztem jakości portfela kredytowego. Dobre wyniki w okresie prosperity nie powiedzą na pewno całej prawdy o kondycji banku.



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.