Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Zdaniem parlamentarzystów, instytucje pożyczkowe są bliższe bankom niż zwykłym firmom dlatego powinny zostać objęte nadzorem. Sprawę ostatnio poroszono przy okazji zmian w ustawie o SKOK-ach, które mają być objęte nadzorem KNF.

- Do biur poselskich przychodzi wiele pokrzywdzonych osób, które podpisały umowy z różnymi instytucjami, funduszami. Wpłacają 10 proc., a potem instytucja pod pretekstem niezłożenia pełnego zabezpieczenia nie udziela pożyczki i nie zwraca wpłaconych pieniędzy - mówił na posiedzeniu Komisji Nadzoru Finansowego Stanisław Stec, poseł lewicy i były wiceminister finansów.

Posłowie mają zastrzeżenia nie tylko do firm, które przypominają zakazane praktyki w systemie argentyńskim, ale również instytucje takie jak Provident. Sprawę poruszano już na komisji kilkakrotnie, jednak zaniechano ze względów prawnych. Tego typu firmy pożyczają bowiem z własnych kapitałów, a nie cudzych, dlatego trudno objąć je nadzorem.

Problemu nie widzą rzecznicy konsumentów. - Prawie nie mamy przypadków skarg na parabanki. Niestety klienci nie przychodzą też z umowami, które chcą podpisać, mimo, że moglibyśmy im pomóc sprawdzić ten dokument. Potem są zdziwieni, że pożyczyli 4 tys. zł, a muszą spłacić 5 tys. zł - poinformowało "P" biuro Powiatowego Rzecznika Konsumenta w Bielsku-Białej.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.