Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Gdy banki zaostrzają warunki udzielania kredytów, zyskują firmy pożyczkowe. Tzw. parabanki udzielają zwykle małych pożyczek, średnio ok. 100 - 1500 zł. Jednym z największych jest Provident.

Na klientów czeka jednak sporo pułapek. Oprocentowanie pożyczek wcale nie jest 21-procentowe, jak zakłada ustawa antylichwiarska. Do 21 proc. w skali roku trzeba dodać koszty ubezpieczenia, opłatę za rozpatrzenie wniosku i obsługę domową. - Opłata za obsługę domową pożyczki w wysokości tysiąca złotych wynosi 468 złotych. Jeśli średnio w ciągu roku nasz przedstawiciel musi 52 razy pójść po ratę, to za jedną wizytę dostaje on ok. 9 złotych - powiedział "GP" Tomasz Trabuć z Providenta.

Co prawda, obsługa domowa nie jest obowiązkowa, ale ci, którzy z niej nie , mają mniejsze szanse na otrzymanie pożyczki.

Rzeczywiste oprocentowanie wynosi więc od 60 do 100 proc. Nawet opłaty za kredyty w bankach nie osiągają takiego poziomu.

- Klienci muszą zwracać uwagę na to, że często bardzo sympatyczna informacja, że kredyt można uzyskać bez sprawdzenia w Biurze Informacji Kredytowej, bez zbędnych procedur i zaświadczeń o pracy, wiąże się z bardzo wysokim oprocentowaniem, oraz ewentualnie z ryzykiem niecywilizowanych metod dochodzenia niespłacanych należności - powiedział "GP" Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.