Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Warszawska spółka była bohaterem parkietu pod koniec marca: w zaledwie siedem sesji jej akcje podrożały o ponad tysiąc procent, mimo że nie informowała o żadnych istotnych wydarzeniach. W tym czasie WIG zyskał 1 proc. Komisji Nadzoru Finansowego nie spodobała się taka spekulacyjna jazda i na jej żądanie GPW zawiesiła notowania na miesiąc. Nadzór wszczął też postępowanie mające wyjaśnić czy ktoś nie manipulował kursem AD Drągowski. Spółka przyciągnęła uwagę inwestorów lubiących tzw. "grzanki", czyli firmy o niewielkiej wartości rynkowej i niskiej płynności, których kursami łatwo sterować.

Wywołana do tablicy spółka złożyła obszerne wyjaśnienia dotyczące sytuacji w swoim akcjonariacie i zadeklarowała, że przeprowadzi nową emisję akcji z prawem poboru dla posiadaczy zwykłych akcji na okaziciela, które są notowane. W ten sposób może zwiększyć liczbę akcji, a co za tym idzie płynność obrotu na parkiecie. Spółka oceniła, że wzrost kursu wynikał z "oceny dokonanej przez inwestorów i nie jest spowodowany przyczynami niezgodnymi z obowiązującym prawem".

Handel akcjami Drągowskiego wznowiono na początku tego tygodnia. Początkowo papiery poleciały na łeb na szyję, ale szybko kurs zaczął piąć się w górę, znowu w oderwaniu od sytuacji na giełdzie. Do piątku podrożały 104 proc., podczas gdy WIG drgnął w górę nieco ponad 1 proc. I znowu ze spółki nie było żadnych informacji uzasadniających wzrost kursu. Dziś początkowo nie było transakcji, ale później zaczęto handlować akcjami nawet po 18,70 zł, co daje 20 proc. zwyżkę.

- Badamy co się dzieje z kursem pod kątem manipulacji. Poprzednio nie znaleźliśmy dowodów, że ktoś manipulował - powiedział nam Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF. Jego zdaniem nie ma mowy o tym, że ktoś celowo drwi sobie z nadzoru, po zawieszeniu znowu "grzejąc" cenę akcji. - Nie traktujemy tej sprawy jak rękawicę rzuconą nadzorowi. To spekulanci sami sobie ją rzucili - dodał Dajnowicz. Za manipulację grozi grzywna do 5 mln zł lub więzienie od trzech miesięcy do pięciu lat.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.